Gmina Rokitno: Patrzyli jak ogień trawi ich dobytek

  • 03.09.2019, 08:00
  • Paulina Pietrzak, Anna Chodyka
Gmina Rokitno: Patrzyli jak ogień trawi ich dobytek
- Kiedy wstaliśmy całe podwórko było już w płomieniach. Tato zadzwonił po sąsiada i spod wiaty wyciągaliśmy największy ciągnik w gospodarstwie, by zapobiec jego zniszczeniu. Kiedy przyjechała straż, zaczęła gasić ogień, który objął garaż i kierował się na dom. Później przyjechała też druga straż i próbowano ugasić wiatę, gdzie znajdował się siewnik. Mieliśmy nadzieję, że uda się go uratować. Niestety tak się nie stało. Akcja ratownicza trwała ok. czterech godzin. Później ogień objął też przyczepę ze zbożem. Jej również nie dało się ocalić – relacjonuje Filip Rogoźnicki, syn poszkodowanych.

W nocy z 25 na 26 sierpnia rodzina Rogoźnickich z Rokitna straciła znaczną część swojego majątku, który strawił pożar. Na miejscu z żywiołem walczyło aż siedem zastępów straży pożarnej, a na miejscu zjawiły się dwa patrole policji. Nie wiadomo jeszcze, czy pogorzelcy otrzymają pieniądze z ubezpieczenia. Trwa zbiórka funduszy dla potrzebujących na stronie zrzutka.pl.

Państwowa Straż Pożarna kilka minut po północy dostała zgłoszenie o pożarze. Na miejscu zjawiło się siedem zastępów straży pożarnej oraz dwa patrole policji. W akcji gaśniczej brało udział 31 strażaków. Ogień zajął stodołę, wraz z ok. 80 tonami zboża, garaż, trzy samochody osobowe, motor, wyposażanie oraz sprzęt rolniczy. Na miejscu nie było osób poszkodowanych. Akcja gaszenia pożaru trwała ponad pięć godzin, po czym nastąpiły prace rozbiórkowe. - Pożar wybuchł z niedzieli na poniedziałek, kiedy wstałam by pójść do łazienki zobaczyłam, że nad stodołą unosi się łuna ognia. Było to ok. 12 w nocy. Zaczęłam krzyczeć do męża, że się pali, wtedy obudzili się też inni domownicy i wybiegli zobaczyć, co się dzieje. Córka zadzwoniła po straż pożarną. Już wtedy płonęło pół stodoły, więc nic się nie udało uratować, gdyż budynki stały blisko siebie. Zięć ma 30 hektarów ziemi, byliśmy po zbiorach, więc zboże czekało w stodole, na sprzedaż – mówi teściowa Marcina Rogoźnickiego, Jadwiga Plażuk

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, z 3 września

Paulina Pietrzak, Anna Chodyka
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe