Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 13 kwietnia 2026 02:09
Reklama
Reklama

Stacja pomiaru smogu tak, ale z budżetu obywatelskiego

Mieszkańcy chcą stacji pomiaru jakości powietrza z prawdziwego zdarzenia, która na bieżąco wskazywałaby stan zanieczyszczenia niebezpiecznymi dla zdrowia i życia pyłami. Ale o jej powstaniu zdecydują najprawdopodobniej sami, w głosowaniu nad budżetem obywatelskim.
Stacja pomiaru smogu tak, ale z budżetu obywatelskiego

O automatycznej stacji pomiaru stanu jakości powietrza stało się głośno w mieście za sprawą petycji bialczanina Andrzeja Halickiego. Społecznik, doktor nauk prawnych wystąpił do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie i prezydenta miasta w sprawie zamontowania w Białej Podlaskiej urządzenia, które na bieżąco podawałoby wyniki stężenia rakotwórczych pyłów w powietrzu. Bo przestarzała stacja przy ul. Orzechowej mierzy tylko stężenie tlenku węgla i siarki, nie podaje natomiast aktualnej informacji o ilości niebezpiecznych pyłów PM 10 i PM 2,5 w powietrzu. 

Szansa na fundusze zewnętrzne

Pismo licznie poparli mieszkańcy, parlamentarzyści, ale także ogólnopolskie organizacje: Polski Alarm Smogowy i Greenpeace. Ale WIOŚ w Lublinie stwierdził, że liczba stacji w województwie jest odpowiednia, a instalacja kolejnego takiego urządzenia byłaby zbędnym wydatkiem. 

Głos w dyskusji na temat automatycznej stacji zabrały wreszcie władze miasta. I znalazły pewne rozwiązanie, które mogłoby dopomóc w doposażeniu starej stacji w aparaturę badającą stan stężenia pyłów PM.

– Koszt takiej stacji to 90 tys. zł. Ponieważ miasto nie ma takich funduszy, prowadziliśmy intensywne konsultacje z WIOŚ w Lublinie. Możemy starać się o uzyskanie dotacji na doposażenie tej stacji i w tym celu planujemy złożyć wniosek. Wiemy też, ile kosztuje amortyzacja stacji, bo konsultowaliśmy się w tym temacie z miastem Lublin, które w taką aparaturę zainwestowało. Wiemy, że część gmin pozyskało na tę inwestycję pieniądze ze środków zewnętrznych, ale było to na terenach objętych ustawą o ochronie przyrody – informuje Gabriela Janicka, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej w bialskim Urzędzie Miasta. 

Chodziński: Sama stacja nic nie zmieni

Jeżeli wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, to urzędnicy zakładają, że pieniądze na inwestycję mogliby uzyskać w 2018 roku. Ale w razie gdyby pomysł z zewnętrznymi funduszami się nie powiódł, zanim miasto wyłoży pieniądze na stację z własnej kasy, chce to jeszcze skonsultować z mieszkańcami. Stąd pomysł, żeby propozycję budowy stacji zgłosić do tegorocznej edycji budżetu obywatelskiego. 

– Popieramy tę ideę. Chcielibyśmy żeby udało się zrealizować inwestycję z funduszy zewnętrznych, ale w razie gdyby się nie udało, na pewno pochylimy się nad tym problemem i zechcemy, żeby mieszkańcy w budżecie obywatelskim wypowiedzieli się, czy za te pieniądze doposażyć stację w czujniki, które będą wykrywały stężenie pyłów PM 10 i PM 2,5 w atmosferze – mówi Adam Chodziński, zastępca prezydenta miasta.

Podkreśla jednak, że jego zdaniem instalacja w mieście takiego urządzenia nie jest autentyczną walką ze smogiem, bo wiele w tym zakresie zależy przede wszystkim od świadomości mieszkańców. – Oczywiście stacja jest ważna, ale sama możliwość sprawdzenia stężenia pyłów w powietrzu nic nie zmieni. My musimy zmienić swoją świadomość. 

To obowiązek miasta!

Krytycznie do pomysłów przedstawionych przez władze miasta podchodzi pomysłodawca petycji. Uważa, że poddawanie pod publiczne głosowanie kwestii związanej z życiem i zdrowiem mieszkańców, w sytuacji gdy władza miasta ma świadomość złej jakości powietrza i jego negatywnych skutków dla obywateli, jest złym pomysłem. 

– To odwlekanie rozwiązania problemu co najmniej o kolejny rok. Poza tym osoby, które palą w piecach odpadami, nie będą raczej zainteresowane głosowaniem za stacją. Chodzi raczej o pozbawienie mieszkańców możliwości sprawowania społecznej kontroli. Stacja może być problemem dla miasta: złe wyniki odczytów jakości powietrza sprawią, że ludzie zainteresują się tematem, a to wymusi na władzy konieczność dalszych działań i tłumaczenia się przed społeczeństwem – stwierdza Halicki. 

No i w jego opinii zapewnienie mieszkańcom dostępu do bieżącej informacji jest zadaniem władz miasta. – Od zainstalowania stacji nie poprawi się jakość powietrza, ale stacja da obywatelom to, czego nie gwarantuje im obecnie władza miasta, czyli prawo, by wiedzieć, czym oddychają w danym dniu i godzinie. Więc jest to prewencja, czyli zapobieganie skutkom złej jakości powietrza. I kosztuje ona wielokrotnie mniej niż zwalczanie przyczyn. Mieszkańcom taka stacja się po prostu należy, a miasto nie robi żadnej łaski, ponieważ jest to jego obowiązkiem – kwituje bialczanin.

Monika Pawluk

Więcej na ten temat czytaj w papierowym lub elektronicznym wydaniu "Słowa" nr 11.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: No commentTreść komentarza: Pomysł-Nowinka jak zwykle niepoprawi sytuacji gdyż większość aut są to auta pracowników urzędów znajdujących się w centrum. Nic tutaj strefa nie załatwi gdyż Ci pracownicy i reszta związana z miastem będzie miała albo za darmo albo na preferencyjnych warunkach i będą sobie stać pół dnia bez opłat.(Ile razy jestem w mieście to ruch znikomy a parkingi pełne..wniosek prosty).Teraz jak już druga kadencja to przyszła odwaga na strefę/nowinkę płatnego parkowania a wcześniej nie było potrzeby( swoi radni oczywiście klepneli)..polityczna zagrywka i tyle. Łuków ma strefę Miedzyrzec ma i inne małe osady to i Biała metropolia musi mieć..gdzie już lokale pustkami świeca w centrum. A czy trzeba czy nie ...co szkodzi wprowadzić...skoro we Francji nawet mają😀Data dodania komentarza: 12.04.2026, 16:59Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Szlaban na miejskie parkingi w centrumAutor komentarza: Zdzisław 78 latTreść komentarza: Niech Urząd Skarbowy wezwie dziadka i niech udowodni skąd miał pieniądze . Nie duża kwota , pewnie ma emeryturę i pieniądze są legalne ale nie zaszkodzi sprawdzić !!!!!!Data dodania komentarza: 12.04.2026, 15:41Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życiaAutor komentarza: baumgerTreść komentarza: 10 kwitenia powinni uczcić pamięć osób które zginęły w katastrofie smoleńskiej a nie robić konferencje pod szpitalemData dodania komentarza: 12.04.2026, 09:48Źródło komentarza: "Sytuacja jest niepokojąca" - mówi dyrektor bialskiego szpitala Artur KoziołAutor komentarza: Mało .... zawsze mało ....Treść komentarza: Takie mądre polskie przysłowia . " Chytry dwa razy traci " " Jakby mógł to by gó*no spod siebie zjadł " W Wieku 84 lat chciał się dorabiać . Bo mało , Bo więcej zjem , Bo na tamten świat do trumny to wszystko zabierze . Statystycznie to już powinien dawno nie żyć bo statystyczny mężczyzna w Polsce żyje 74 lata .... więc o 8 lat już ponad normę . Zamiast cieszyć się życiem , wykupić i postawić grobowiec na cmentarzu , przymierzyć i zobaczyć czy trumna wygodna lub gdzieś na wczasy wyjechać on inwestuje bo mu mało .Data dodania komentarza: 11.04.2026, 22:30Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życiaAutor komentarza: SylwiaTreść komentarza: Dziadek przy kasie, a chciał jeszcze więcej...Data dodania komentarza: 11.04.2026, 14:06Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama