Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 01:27
Reklama
Reklama
Reklama

Legenda: O gospodarzu Oleśku, co golibrodzie Ickowi Wajsmanowi dał nauczkę

Golibroda to jeden z najstarszych i niegdyś najlepiej opłacanych zawodów. Nie ograniczał się on wyłącznie do szybkiego cięcia ostrą brzytwą, lecz wizyta u niego rosła do rangi ceremoniału. Nie inaczej było i na naszych terenach. Kiedyś taki zakład funkcjonował podobno w Parczewie, a jego właścicielem był Icek Wajsman. Odwiedził go raz gospodarz Aleksander, który utarł nosa chytremu Żydowi.
Legenda: O gospodarzu Oleśku, co golibrodzie Ickowi Wajsmanowi dał nauczkę

Autor: www.wielkahistoria.pl

Około 20 tysięcy lat temu pojawiło się pierwsze narzędzie, które prawdopodobnie służyło mężczyznom do golenia twarzy. Był to oszlifowany kamień. W późniejszym okresie nastała moda na gładko ogoloną twarz, której prekursorem był Aleksander Wielki w IV w. p.n.e. Sto lat później zwyczaj ten przyjęto w Rzymie, gdzie golenie było wówczas symbolem przejścia młodzieńca w dorosłość. Gładko ogolona twarz stała się też symbolem wysokiej pozycji społecznej. W II n.e. sytuacja znowu się jednak zmieniła. W II wieku n.e., cesarz rzymski Hadrian zapuścił brodę, chcąc zasłonić oszpeconą przez ospę twarz. Razem z ewolucją męskiej mody rozwijał się zawód golibrody. Dlatego przypominamy historię gospodarza Oleśka, który dał nauczkę jednemu parczewskiego golibrodzie.

Gospodarz na medal

W wsi położonej niedaleko Parczewa, tuż przed I wojną światową żył dobry i mądry gospodarz. Jego pracowitość i niezwykłe umiejętności gospodarowania majątkiem sprawiły, że uważano go za jednego z najbogatszych właścicieli ziemskich w okolicy. Na imię mu było Aleksander, jednak jego przyjazny charakter sprawił, że sąsiedzi i miejscowa ludność mówiła mu Oleśko. Mężczyzna był wdowcem, choć nie był jeszcze stary. Nie miał też dzieci, toteż samotnie gospodarzył, wiodąc spokojne i uczciwe życie. Gdy tylko nastawała pora żniw, od rana do nocy w pocie czoła pracował na polu.

Niestraszne Oleśce były też sianokosy czy kopanie kartofli. Wstawał codziennie wczesnym rankiem, a do domu wracał po zachodzie słońca, gdy już wszystko było zrobione. Odznaczał się też wielkim honorem, gdy tylko kogoś prosił o pomoc, w znaku wdzięczności sowicie mu płacił albo składał obietnicę nie do złamania, że odwdzięczy się dwukrotnie taką przysługą. Na co dzień żywił się resztkami i podstawowymi produktami, jak masło i chleb, choć stać go było na wszelkie frykasy. Tylko w niedzielę wypoczywał i najadał się porządnie, nie chodził też do kościoła. Na szczęście zdrów był i nie narzekał na żadne dolegliwości.

Być może ciężka praca, a być może to, że został w młodym wieku wdowcem i tęsknota za zmarłą żoną sprawiły, że Oleśko w ogóle nie dbał o swój wygląd. Chodził z długą brodą, zarośnięty cały, jak zwykły wędrowny dziad. Niektórzy jego znajomi i inni mieszkańcy robili sobie z tegoż powodu żarty, cały czas wytykając mu wygląd i proponując ponowny ożenek, by stał się bardziej schludny i wreszcie zaczął o siebie dbać. Aleksander jednak tylko machał ręką na takie przytyki i dalej robił swoje.

Wizyta u golibrody

Nadeszło ciepłe i pogodne lato. Żyto nie musiało więc stać długo w mendelkach na polu. Nasz gospodarz nawet jak na niego uwinął się więc wyjątkowo szybko ze żniwami. A że udało mu się nająć chłopa ze specjalną maszyną do wymłócenia zboża,  robota nie została na zimę. Zanim więc skończyło się lato, mężczyzna miał już gotowe ziarno w sąsieku. Ciężka praca sprawiła jednak, że po kilku tygodniach wyglądał jeszcze gorzej niż zwykle. Toteż pewnego dnia, spoglądając w lustro, sam się siebie przestraszył. Miał bowiem na głowie brudne kudły, bo włosami nie sposób było ich nazwać. Do tego jego twarz pokrywała gęsta i długa broda. Postanowił czym prędzej doprowadzić się do porządku po parotygodniowym zaniedbaniu.

Początkowo próbował sam poradzić sobie z włosami i zarostem, ale jego tępe nożyce i brzytwa nie dawały rady. Wreszcie dał sobie spokój i postanowił, że wybierze się do fryzjera. Do miasta wziął ze sobą na wóz kilka worków zboża na sprzedaż. Nie okazało się to trudne, gdyż jeszcze niewielu gospodarzy poradziło sobie ze żniwami. Worki opchnął na rynku po świetnej cenie, bo 15 złotych za metr. Zadowolony był Oleśko bardzo, że tak rozpoczął się ten dzień. Niedaleko targu, tuż przy głównej miejskiej ulicy znajdował się zakład fryzjerski golibrody Icka Wajsmana. Korzystali z niego często mieszkańcy, również ci bardziej zamożni, bo właściciel wyróżniał się sprawnością i starannością. Radził sobie nawet z najgęstszym i najbardziej niesfornym zarostem. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 12 stycznia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama