Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 13 kwietnia 2026 00:32
Reklama
Reklama

Taksówkarze wykorzystują chorobę naszego ojca

Najbliżsi pana Andrzeja są bezradni. Gdy w domu samotnie mieszkającego w Grabanowie mężczyzny braknie alkoholu, dzwoni do wybranej korporacji taksówkowej i zamawia wódkę z dowozem lub korzysta z kursu do miasta. A gdy nie ma pieniędzy, wysoki rachunek płaci... syn. Rodzina ma żal do taksówkarzy, że niektórzy, znając problem ich ojca, wciąż realizują zlecone przez niego kursy.
Taksówkarze wykorzystują chorobę naszego ojca

Pobierana przez mężczyznę renta nie wystarcza na opłacenie wszystkich przejazdów taksówkami, zwłaszcza, że jak relacjonują najbliżsi, potrafi on wykonać ich kilka w ciągu dnia. Gdy pojawia się problem z zapłatą, niektórzy kierowcy wożą mężczyznę po bliższej i dalszej rodzinie, po to, aby ktoś wreszcie uregulował rachunek. Niestety, licznik bije.

 – Niejednokrotnie pod mój dom podjeżdża taksówka z ojcem. Rachunki za jego przejazdy są zaskakująco wysokie. Wynoszą od 40, 50, 90, nawet do 140 złotych. Zastanowiło mnie, jak to możliwe, żeby jeżdżąc po mieście, taksometr wskazał aż tak wysoką kwotę. Po kilku takich wizytach taksówkarzy uznałem, że nie będę płacił – opowiada pan Marcin.

Ślubna obrączka w zastaw

Postanowił uczulić pracowników kilku bialskich korporacji taksówkowych, żeby nie przyjmowali zleceń kursów od jego ojca.

 – W większości przypadków na nic się zdały moje prośby. Od pracowników poszczególnych firm usłyszałem, że nie mogą oni przecież nikomu odmówić przejazdu taksówką. Ale najbardziej oburza mnie fakt, że wielu taksówkarzy zna mojego ojca, znają jego adres i cały problem, a mimo to zabierają go do samochodu. A gdy mam do nich o to pretensje i zwracam uwagę, dlaczego go wożą, skoro wiedzą, że nie będzie miał czym zapłacić, wypierają się, twierdząc, że wiozą go po raz pierwszy – denerwuje się nasz rozmówca.

Siostra pana Marcina mówi, że dla niej ta sytuacja już dawno stała się nie do zniesienia. – Odcięłam się od tego wszystkiego, powiedziałam, że nie będę płaciła za żadne taksówki. Uważam, że taksówkarze w wielu przypadkach po prostu żerują na chorobie mojego ojca i zarabiają na nim, wożąc go po całym mieście – stwierdza kobieta. 

 Ale w tym przypadku nawet stanowcza reakcja sprawy nie rozwiązuje. Gdy nikt z rodziny nie zapłaci za kurs, mężczyzna potrafi zastawić u taksówkarza jakiś cenny przedmiot. Ślubna obrączka, telefon komórkowy, a ostatnio nawet złoty łańcuszek, każdy z tych przedmiotów pan Marcin odkupił od wiozących jego ojca kierowców. Interweniowała nawet policja, gdy syn odmówił zapłaty za jeden z kursów. – Nie jestem w stanie na okrągło pilnować mojego ojca i tak to wszystko odbija się kosztem życia mojej rodziny – stwierdza mężczyzna.

Nie mogą odmówić kursu

Informacje przedstawione nam przez syna postanowiliśmy zweryfikować w kilku bialskich firmach taksówkowych. Prezes jednej z nich od razu wiedział jakiego adresu i którego klienta przedstawiona sprawa dotyczy. Tłumaczył, że taksówkarz nie może odmówić zrealizowania kursu bez powodu. Odmówić przejazdu taksówką kierowca może tylko osobie znajdującej się w znacznym stopniu upojenia alkoholowego lub gdy jest ona agresywna. 

– Pan jest o tyle przebiegły, że idzie pieszo z Grabanowa na przykład na ul. Francuską. Stamtąd łapie sobie taksówkę. Starsi kierowcy już go znają, więc się nie zatrzymują, ale młodzi dają się na to złapać. Słyszałem od swoich pracowników, że klient mówi, że chce jechać do apteki po leki, więc nie możemy mu odmówić. Gdyby rzeczywiście wymagał pomocy, coś by mu się stało, moglibyśmy mieć z tego tytułu problemy. Rozmowy są przecież u nas nagrywane  – tłumaczy właściciel jednej z bialskich korporacji taksówkowych.

Potwierdza, że syn pana Andrzeja zgłaszał się do jego firmy. Po rozmowie została sporządzona notatka, żeby nie wysyłać pod wskazany adres kierowców, żeby nie realizować tam zamówień. Ale jak mówi prezes, sytuacja nie jest taka prosta, bo nawet gdyby na wniosek rodziny firma zablokowała w swojej bazie numer telefonu tego klienta, nie rozwiąże to problemu. – Tworzymy tak zwaną "czarną listę" klientów, którzy za przejazd nam nie zapłacili. Ale na prośbę rodziny zawsze możemy zablokować taki numer i w tym przypadku również nie będzie większego problemu, wystarczy sygnał od rodziny. Sądzę jednak, że nadzór nad tym panem to w dużej mierze zadanie rodziny. Nie można całej winy zrzucić na taksówkarzy –  tłumaczy prezes.

Etyka zabrania, w praktyce różnie...

W innej firmie taksówkowej słyszymy, że kierowca nie powinien tak jak w opisywanym przypadku, jeździć po rodzinie klienta i domagać się zapłaty. – Etyka zawodu tego zabrania, ale niestety w praktyce jest różnie – mówi prezes bialskiej korporacji. – Nie powinniśmy zabierać do taksówki osoby, która nam nie zapłaci, ale tego też nie jesteśmy w stanie zawsze na oko ocenić – dodaje.

W teorii i zgodnie z prawem w momencie gdy klient nie jest w stanie zapłacić za przejazd, kierowca taksówki może wezwać policję. Może, ale dzieje się to dosyć rzadko.

Monika Pawluk

Więcej na ten temat czytaj w papierowym lub elektronicznym wydaniu "Słowa" nr 17.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: No commentTreść komentarza: Pomysł-Nowinka jak zwykle niepoprawi sytuacji gdyż większość aut są to auta pracowników urzędów znajdujących się w centrum. Nic tutaj strefa nie załatwi gdyż Ci pracownicy i reszta związana z miastem będzie miała albo za darmo albo na preferencyjnych warunkach i będą sobie stać pół dnia bez opłat.(Ile razy jestem w mieście to ruch znikomy a parkingi pełne..wniosek prosty).Teraz jak już druga kadencja to przyszła odwaga na strefę/nowinkę płatnego parkowania a wcześniej nie było potrzeby( swoi radni oczywiście klepneli)..polityczna zagrywka i tyle. Łuków ma strefę Miedzyrzec ma i inne małe osady to i Biała metropolia musi mieć..gdzie już lokale pustkami świeca w centrum. A czy trzeba czy nie ...co szkodzi wprowadzić...skoro we Francji nawet mają😀Data dodania komentarza: 12.04.2026, 16:59Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Szlaban na miejskie parkingi w centrumAutor komentarza: Zdzisław 78 latTreść komentarza: Niech Urząd Skarbowy wezwie dziadka i niech udowodni skąd miał pieniądze . Nie duża kwota , pewnie ma emeryturę i pieniądze są legalne ale nie zaszkodzi sprawdzić !!!!!!Data dodania komentarza: 12.04.2026, 15:41Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życiaAutor komentarza: baumgerTreść komentarza: 10 kwitenia powinni uczcić pamięć osób które zginęły w katastrofie smoleńskiej a nie robić konferencje pod szpitalemData dodania komentarza: 12.04.2026, 09:48Źródło komentarza: "Sytuacja jest niepokojąca" - mówi dyrektor bialskiego szpitala Artur KoziołAutor komentarza: Mało .... zawsze mało ....Treść komentarza: Takie mądre polskie przysłowia . " Chytry dwa razy traci " " Jakby mógł to by gó*no spod siebie zjadł " W Wieku 84 lat chciał się dorabiać . Bo mało , Bo więcej zjem , Bo na tamten świat do trumny to wszystko zabierze . Statystycznie to już powinien dawno nie żyć bo statystyczny mężczyzna w Polsce żyje 74 lata .... więc o 8 lat już ponad normę . Zamiast cieszyć się życiem , wykupić i postawić grobowiec na cmentarzu , przymierzyć i zobaczyć czy trumna wygodna lub gdzieś na wczasy wyjechać on inwestuje bo mu mało .Data dodania komentarza: 11.04.2026, 22:30Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życiaAutor komentarza: SylwiaTreść komentarza: Dziadek przy kasie, a chciał jeszcze więcej...Data dodania komentarza: 11.04.2026, 14:06Źródło komentarza: Biała Podlaska. Oszust udawał znanego polityka. 84-latek stracił oszczędności życia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama