Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 10 maja 2026 03:38
Reklama
Reklama
Reklama

Polskie "Archiwum X". Wyjaśniają zbrodnie sprzed kilkudziesięciu lat

Okrutne, podwójne zabójstwo sprzed 26 lat czy morderstwo pielęgniarki, która z pracy wracała do domu – oto najgłośniejsze sprawy rozwikłane przez policjantów od przypadków beznadziejnych.
Polskie "Archiwum X". Wyjaśniają zbrodnie sprzed kilkudziesięciu lat

Autor: News4Media

Na wstępie zaznaczamy, że policja nie ujawnia, jak dokładnie namierza sprawców przestępstw sprzed lat. Tak szczegółową wiedzę operacyjną trzyma w tajemnicy. Wiadomo jednak, że na nowo analizowane są akta, sprawdzane ślady genetyczne, często ponownie przesłuchuje się świadków. Dlatego rozwiązania niektórych tajemnic opisujemy dość ogólnie. 

Tropią, mimo że sprawy, którymi się zajmują, zostały już dawno pozamykane, a złoczyńców nie udało się odnaleźć. Mowa o policjantach z polskiego "Archiwum X", którzy cały czas pracują nad dawnymi zabójstwami. Kiedy do tych morderstw doszło dekady temu, ówczesnymi metodami kryminalistycznymi nie udało się zgromadzić i dokładnie opisać wszystkich śladów. Ale czasy się zmieniły, a wraz z nimi techniki pracy mundurowych. Dzięki temu policyjne "Archiwum X" co jakiś czas informuje o zatrzymaniu przestępców, którzy myśleli, że zbrodnia uszła im na sucho. Oto najgłośniejsze sprawy z ostatnich miesięcy.

Dwa ciała w rżysku

27 lipca 1994 roku dyspozytor pogotowia powiadomił policjantów z Nowego Miasta nad Pilicą, że na polu znaleziono zwłoki dwóch mężczyzn w wieku 36 i 47 lat. Ciała leżały na rżysku, całe we krwi. „Ofiary były skrępowane. Miały rany postrzałowe. Na miejscu zdarzenia wykonano szereg czynności, w tym m.in. użyto psa tropiącego i zebrano ślady. Przesłuchani świadkowie wskazywali, iż w pobliżu miejsca zbrodni widziani byli mężczyźni, którzy mogli posługiwać się językiem rosyjskim. Sporządzono portery pamięciowe.” – przypominają policjanci.

I na tym się właściwie skończyło. Po roku śledztwo zostało umorzone. Ale po latach sprawą zajęli się policjanci z mazowieckiego Archiwum X. Ponownie przeanalizowali akta i wpadli na trop 53-letniego obywatela Ukrainy. „Dalsze ustalenia prowadzone przez policjantów i prokuratorów pozwoliły na przedstawienie mu zarzutów.” – dodaje policja, a 53-latek w grudniu 2020 roku został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Radomiu, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa.

Wszystko wskazuje na to, że zabójstwo było zemstą za to, że jeden z zamordowanych nie przyjął Ukraińca do prac polowych.

Zabójstwo bezdomnego

W lutym tego roku policjanci z Białegostoku zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy sądzili, że o ich zbrodni świat już zapomniał. W kwietniu 2011 r. w Suwałkach znaleziono zwłoki podopiecznego miejscowej noclegowni. Nie udało się ustalić okoliczności zgonu 60-latka i w listopadzie 2013 roku śledztwo zostało umorzone. „W sierpniu 2020 roku sprawa trafiła do Archiwum X. Najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej zaczęli ją wnikliwie analizować. Policjanci, prowadząc szereg dodatkowych czynności procesowych, z jednoczesnym wykorzystaniem nowoczesnych metod badawczych, ustalili, że zaginiony mężczyzna prawdopodobnie został zabity, a jego zwłoki ukryte.” – informowała policja w lutym.

Udało się też ustalić, że sprawcami jest 43-letni suwalczanin i 32-letni mieszkaniec powiatu łomżyńskiego. Zatrzymano ich we własnych domach, gdy niczego się nie spodziewali.

15-latka z Łodzi

To był szok, kiedy 30 sierpnia 1989 roku w godzinach porannych w parku im. Jana Kilińskiego w Łodzi znaleziono zwłoki 15-letniej dziewczyny. Wszystko wskazywało, że kobieta została uduszona i zgwałcona. Kilka miesięcy później śledztwo umorzono z braku konkretnych tropów.

Prokuratura jednak nie odpuszczała, ale ostatecznie chybiła. W 1993 przypisała zbrodnię Leszkowi P., nazwanemu "wampirem z Bytowa", który uważany był za najgroźniejszego seryjnego mordercę w Polsce. Tyle że akurat w tym przypadku "wampir" nie był winny. Śledztwo kolejny raz utknęło w ślepym zaułku.

W 2018 roku policja znów zaczęła działać. Ponownie zbadano dowody. Okazało się, że zabójcą jest 21-letni znajomy dziewczyny. Czy odpowiedział za zbrodnię? Nie, mężczyzna zmarł trzy lata wcześniej.

Dziewczyna nie wróciła na noc

Była godzina 22, 13 czerwca 1999 roku kiedy do Komendy Powiatowej Policji w Sępólnie Krajeńskim zgłosił się ojciec młodej kobiety i zawiadomił, że jego córka Dorota po zakończeniu pracy w barze nad Jeziorem Mochel nie wróciła na noc do domu. Następnego dnia przy drodze znaleziono ciało. Niedaleko niego leżał rower Doroty. Dziewczyna została uduszona. Co ważne, była naga i nigdzie nie znaleziono znaczących śladów, jakie mógł zostawić sprawca.

Sprawę nagłośniono w mediach, przesłuchano setki osób, ale 19 kwietnia 2000 r. śledztwo w sprawie zabójstwa Doroty umorzono z powodu niewykrycia sprawcy.
Po niemal 22 latach do sprawy wrócili prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy i policjanci Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Ponownie przeanalizowali akta śledztwa, zwracając szczególną uwagę na osobę Alojzego P., tj. mężczyzny, który był widziany krytycznej nocy na zabawie nad Jeziorem Mochel. W sprawie pojawił się także świadek, którego zeznania rzuciły nowe światło na przebieg zdarzeń, który doprowadził do śmierci dziewczyny.” – podała w czerwcu tego roku policja.

Dzięki badaniom genetycznym śladów spod paznokci denatki, uzyskano dowody świadczące o winie mężczyzny. Nie udało się go jednak postawić przed sądem, bo zmarł pół roku wcześniej.

Namierzeni w Anglii

O tej sprawie było głośno kilka tygodni temu. Policjanci z Archiwum X ogłosili, że zatrzymali zabójcę 30-letniej pielęgniarki z Białegostoku. W 2001 roku wracała z pracy przez osiedlę Sienkiewicza. „30-latka została zaatakowana przez napastnika i zgwałcona. Na skutek poniesionych obrażeń, kobieta po kilku miesiącach zmarła w szpitalu. Pracujący nad sprawą policjanci odtworzyli ostatnie godziny z życia 30-latki. Kobieta była pielęgniarką i pracowała w dziecięcym szpitalu. Została zaatakowana kilkanaście metrów od swojego bloku, tuż po tym jak odprowadziła kuzynkę na przystanek autobusowy przy ulicy Piłsudskiego. Sprawcy nie przeszkadzał nawet fakt, że niedaleko miejsca zdarzenia przebywali mieszkańcy osiedla. Początkowo praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie. W sierpniu 2002 roku wobec niewykrycia sprawcy śledztwo zostało umorzone.” – informowała policja.

Ale w 2020 roku sprawa trafiła do Archiwum X. Na nowo zbadano ślady, a te doprowadziły śledczych do podejrzanego. „Okazał się nim 42-letni białostoczanin, który ukrywał się w Anglii w jednej z miejscowości na południe od Manchesteru. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku został wydany  nakaz aresztowania w Wielkiej Brytanii. Podejrzany został zatrzymany w piątek 18 czerwca br. w miejscu zamieszkania.” – dodaje policja.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama