Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 7 kwietnia 2026 15:32
Reklama
Reklama

Zwierzęta zjadały zwierzęta. Gdzie byli urzędnicy?

Do gospodarstwa w Wygnance wkroczyli przedstawiciele Fundacji TARA. Zastali zdziczałe zwierzęta i szczątki ich kompanów. W lesie bytował dwuletni ogier, zdziczały i pozostawiony samemu sobie na cały rok. W tym gospodarstwie, kilka kilometrów od siedziby Urzędu Gminy, przez lata zwierzęta zjadały zwierzęta. Czemu nikt ich dotąd nie odebrał?
Zwierzęta zjadały zwierzęta. Gdzie byli urzędnicy?

Autor: Fundacja TARA

W listopadzie 2013 dochodzi do incydentu. – 5 listopada po godzinie 15.00 na drogę w gm. Kąkolewnica wybiegł koń. Zderzył się z busem. Z uwagi na to, że nikt nie ucierpiał zdarzenie zakwalifikowano jako kolizję drogową. Koń był własnością gospodarza z Wygnanki – informuje Piotr Mucha, rzecznik prasowy policji w Radzyniu Podlaskim.

Rzeczonym gospodarstwem już w lutym następnego roku zaczęły interesować się różne służby. Fundacja "Pegasus" złożyła wniosek o inspekcję bytujących tam zwierząt. Pod koniec lutego do gminy wpłynął wniosek Leszka Goleckiego, Powiatowego Lekarza Weterynarii z Radzynia Podlaskiego o odebranie zwierząt. Wójt gm. Kąkolewnica na początku czerwca 2014 roku wydał decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie czasowego odebrania zwierząt. Weterynaria działa dalej, wszczyna kontrole, sprawdza jak w gospodarstwie wywiązują się z zaleceń pokontrolnych, koresponduje z właścicielem gospodarstwa, prowadzi rozmowy. Wreszcie gospodarz ucina kontakt i przestaje odbierać korespondencję PLW. W połowie grudnia 2014 inspektor weterynarii powiatowej po raz drugi wnioskuje do wójta o odebranie zwierząt. W tym samym terminie składa doniesienie do prokuratury w Radzyniu  o popełnieniu czynu zabronionego przez gospodarza z Wygnanki, oględnie mówiąc, chodzi o znęcanie się nad zwierzętami. Już po tygodniu wójt gminy Kąkolewnica odstępuje od odebrania zwierząt, natomiast pod koniec lutego 2015 roku prokuratura umarza postępowanie w sprawie doniesienia PLW.

Spokoju jednak nie ma, bo już w marcu 2016 r., na podstawie kolejnych zebranych w międzyczasie dowodów na temat tego co dzieje się w gospodarstwa, weterynarz powiatowy znów wnioskuje do wójta o odebranie zwierząt z tego gospodarstwa, również w połowie marca Fundacja TARA przesyła PLW zdjęcia z Wygnanki, a gmina wszczyna kolejne postępowanie w sprawie zwierząt w tamtejszym gospodarstwie. Niestety w połowie kwietnia zostaje ono umorzone. Weterynarz powiatowy koresponduje z kolejnymi fundacjami, składa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia wykroczeń. W maju 2016 roku prokuratura znów umarza dochodzenie. Lekarz weterynarii składa zażalenia. Sprawa opiera się o Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim. Sąd uchyla zażalenie na prokuraturę.

W październiku ubiegłego roku w sprawie interweniuje Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Zgłasza niewłaściwe warunki utrzymania zwierząt w gospodarstwie w Wygnance. Rozpoczynają się kolejne kontrole weterynaryjne, które skutkują kolejnym wnioskiem do wójta, o odebranie zwierząt. Tym razem wnioskuje inspektor TOnZ. Natomiast PLW składa na policję wniosek o ustalenie właściciela padłych kóz na terenie gospodarstwa we wsi Wygnanka.

Na początku kwietnia tego roku PLW po raz piąty złożył w gminie wniosek o odebranie zwierząt z gospodarstwa w Wygnance. Jednocześnie do radzyńskiej policji wpłynęła od niego prośba o ustalenie właściciela padłych kur na tamtym terenie.

– Łącznie od 2014 roku do dnia obecnego PLW wystosował 5 wniosków do wójta o odebranie zwierząt, które ten umarzał. Złożył też dwa zawiadomienia do prokuratury . Wyczerpał tym samym wszelkie przewidziane prawem czynności leżące w kompetencji organów inspekcji weterynaryjnej – informuje w piśmie do Fundacji TARA Paweł Piotrowski, Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Lublinie. Dodaje, że kontrolerzy oddelegowani do gospodarstwa przez WLW stwierdzili rażące zaniedbania oraz niechlujstwo w utrzymaniu zwierząt. Właśnie dlatego PLW po raz piąty wnioskował o ich odebranie.

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa nr 20

Joanna Danielewicz

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: PiS moja miłośćTreść komentarza: Czyli zgon z przyczyn naturalnych . Tak jak moja babcia mówiła , że zmarła dlatego gdyż śmierci przyszła. Tylko dziwne że akurat śmierci przyszła w tym rowie. Ale jak to mówią śmierć , miłość i sroczka przychodzą z nienacka .Data dodania komentarza: 7.04.2026, 11:52Źródło komentarza: Gm. Janów Podlaski: Ciało kobiety w rowie. Prokuratura wszczyna śledztwoAutor komentarza: Damian KaczmarekTreść komentarza: Odpowiadam: normalnie.Data dodania komentarza: 7.04.2026, 10:53Źródło komentarza: Klasa okręgowa - wyniki, jedenastka kolejki, statystyki 19.kolejki oraz wybory piłkarza marcaAutor komentarza: JaTreść komentarza: Dokładnie tak jest . Jakby było tak dobrze to by nie szukali tylko ludzie sami by się garneli to takiej pracy . Jak jest dobra praca to nikt nie szuka pracowników tylko sami momentalnie się znajdują chętni do pracy . Fakt to prawda do WOT przyjmują już po zawodówce więc samo mówi za siebie jakie tam są kryteria .Data dodania komentarza: 7.04.2026, 08:50Źródło komentarza: Armia swoją ofertę pokaże na kwietniowych targachAutor komentarza: Były FunkcjonariuszTreść komentarza: Na kontrakt wcale się nie opłaca . Po skończonym kontrakcie 3 lub 5 lat nie masz pewności , że podbiszą z funkcjonariuszem następny kontrakt. Więc po co isc na kontrakt jak lepiej od razu na funkcjonariusza do służby przygotowawczej .Data dodania komentarza: 7.04.2026, 08:46Źródło komentarza: Nowi funkcjonariusze Straży Granicznej ślubowali [ZDJĘCIA, FILM]Autor komentarza: PochwalonyTreść komentarza: Następnym razem włożę wino mszalne do koszyczka. Pasuje?Data dodania komentarza: 6.04.2026, 14:55Źródło komentarza: Święconka po nowemu? Ksiądz z osiedla: To dramat [WIDEO]
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama