Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 2 września 2026 19:23
Reklama
Reklama
Reklama

Chce oskarżyć fundację o kradzież koni

Niespełna trzy miesiące po tym, jak fundacja Tara zabrała gospodarzowi z Wygnanki zwierzęta, w tym 12 koni, wójt nie zgodził się na zabezpieczenie zwierząt przez fundację w trybie natychmiastowego odbioru. Znaczy to, że zwierzęta... powinny wrócić do gospodarza. Tak się chyba jednak na razie nie stanie, bo właściciel już ich nie chce, a fundacja nie zamierza ich zwracać przed zakończeniem spraw od strony prawnej.
Chce oskarżyć fundację o kradzież koni

Autor: A. Trochimiuk

Interwencje w sprawie gospodarstwa w Wygnance trwają od 2014 roku. W ciągu trzech lat powiatowy lekarz weterynarii w Radzyniu Podlaskim pięć razy składał do Urzędu Gminy w Kąkolewnicy wniosek o odebranie zwierząt Krzysztofowi Korzeniowskiemu, zwracając uwagę na złe warunki ich bytowania i nieodpowiednią opiekę. – Złożył też dwa zawiadomienia do prokuratury. Wyczerpał tym samym wszelkie przewidziane prawem czynności leżące w kompetencji organów inspekcji weterynaryjnej – informuje w piśmie do fundacji Tara Paweł Piotrowski, wojewódzki lekarz weterynarii w Lublinie. Dodaje, że kontrolerzy oddelegowani przez niego do gospodarstwa stwierdzili rażące zaniedbania oraz niechlujstwo w utrzymaniu zwierząt. Właśnie dlatego powiatowy lekarz po raz piąty, w tym roku, zawnioskował o ich odebranie.

13 kwietnia do gospodarstwa pana Krzysztofa wkroczyli inspektorzy fundacji Tara. W trybie art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt, odebrali z gospodarstwa 12 koni, 5 sztuk drobiu i dwie świnki wietnamskie. Artykuł, na który powołała się fundacja, mówi o sytuacji niecierpiącej zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu. Wówczas policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, ma prawo odebrać mu to zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta. To przypadek, gdy odebranie zwierząt wyprzedza decyzję administracyjną. Wówczas wydawana jest ona przez organ samorządowy już po interwencji.

Wójt Kąkolewnicy taką decyzję zobowiązany był wydać. Mógł w niej potwierdzić podstawy odebrania lub stwierdzić, że nie było do niego przesłanek. Decyzja w sprawie odbioru zwierząt z hodowli Krzysztofa Korzeniowskiego została wydana 30 czerwca. Wójt wydał ją po przeprowadzeniu dochodzenia administracyjnego, podczas którego przesłuchano świadków, zasięgnięto opinii policji w Radzyniu Podlaskim i Prokuratury Rejonowej oraz w oparciu o dokumenty z własnych oględzin posesji. Na podstawie zebranych dokumentów wójt odmówił wydania decyzji o natychmiastowym odbiorze zwierząt przez fundację i odmówił przekazania ich pod czasową opiekę Tary.

Zdaniem sołtys Wygnanki cała sytuacja wokół Korzeniowskiego to nakręcanie sensacji. – Ja mieszkam tam od dziecka, pan Korzeniowski od zawsze, jak pamiętam, miał zwierzęta. To jego pasja, on miłuje te konie. Tam dzieci przyjeżdżały je oglądać. Zwierzęta były łagodne, ufne, a pan Korzeniowski ciągle ich doglądał. Już rano po tych łąkach chodził i je obrządzał. Specjalnie od ludzi pastwisko wydzierżawił, żeby miały przestrzeń. Ten człowiek miał pasję, cel w życiu. Ostatnio może gorzej sobie radził, ale sprawa była przez nas monitorowana, ludzie pomagali, panowaliśmy nad tą sytuacją. Jestem przeciwna, by wchodzić komuś na posesję i zabierać to, co najcenniejsze – deklarowała Marta Witek.

W toku postępowania administracyjnego poprzedzającego wydanie decyzji w sprawie odbioru zwierząt z gospodarstwa Krzysztofa Korzeniowskiego, przesłuchano trzech świadków, sołtyskę i gospodarza pozbawionego zwierząt. Wszystkie zeznania złożone zostały na korzyść gospodarza, który w oczach świadków dobrze opiekował się zwierzętami, które zdaniem zeznających nie nosiły śladów znęcania, niedożywienia czy zaniedbania, na co wskazywał i powiatowy lekarz weterynarii i fundacja, która zwierzęta odebrała.

W postępowaniu nie uwzględniono natomiast zeznań świadków, których chciała wskazać fundacja. Teraz, gdy wójt wydał decyzję korzystną, gospodarz zamierza szukać sprawiedliwości. – Ja się czuję niewinny. A to jest sprawa kryminalna, to normalna kradzież była i ja na to nie pozwolę, żeby tak mnie znieważano – mówi Korzeniowski.

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa nr 29.

Joanna Danielewicz

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Normalnie bym przegapił ! Treść komentarza: Dzięki za info o meczu Podlasia II z Sielczykiem w P.P. ( miedzy innymi ) i info o przełożeniu tego meczu na 09.09. Data dodania komentarza: 2.09.2026, 16:03 Źródło komentarza: Poniedziałkowe zmagania brydżowe Autor komentarza: No dobra, po kilku... Treść komentarza: Czym różni się ,,małpiszon,, od ,,małpkiszona,, ? Tylko tym, że ten pierwszy ,,przed i po,, , a ten drugi tylko ,,po,, chodzi na czterech... Data dodania komentarza: 2.09.2026, 11:35 Źródło komentarza: Koniec „małpek” w Polsce? Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Zdjęcie bohatera artykułu w niecodziennej pozie ze zdjętym butem a obok pies wykonane w Galerii Autorskiej Macieja Falkiewicza w Janowie Podlaskim. Data dodania komentarza: 1.09.2026, 20:59 Źródło komentarza: Znad Buga w wielki świat. Korzenie, które wciąż inspirują Autor komentarza: Damian Kaczmarek Treść komentarza: Czekałem tylko na komentarz kogoś z Krzywdy. W nawiązaniu do waszego ostatniego meczu.... znalazłem 5 (słownie pięć) "ofiar" pana Michała Łukasika. Z dwóch nawet są nagrania i ja sam, osobiście zbieram materiały i wypowiedzi poszkodowanych żeby skleić jakiś materiał puścić to w świat. W jednej z wiadomosci wasz zawodnik powiedział że zrobił taki sam faul w meczu z Lutnią Piszczac i nie było nic. To prawda, nie było nic bo nasz zawodnik miał nogę w górze Mieliście szansę milczeć i może by sie uspokoiła sytuacja, wolicie inaczej #STOPBOISKOWEMU BANDYTYZMOWI Data dodania komentarza: 1.09.2026, 18:43 Źródło komentarza: Rezerwy Podlasia na fotelu lidera Autor komentarza: Jesteśmy snem... Treść komentarza: Wiesław Myśliwski, tematyka wiejska, chłopska w pierwszych powieściach, ale proza trudniejsza niż pisanie Kawalca czy Tadeusza Nowaka. ,,Kamień na kamieniu,, zekranizowany, ale dość słabo i film nie oddaje do końca ducha Jego prozy. A sam Bug ? Nic już nie pozostało ze stad nadbużańskich krów...pastwiska ogrodzone, Bug zgwałcony kolczastymi zasiekami i powycinanymi wzdłuż koryta drzewami. Może nie wszędzie ? Data dodania komentarza: 1.09.2026, 13:37 Źródło komentarza: „Nie miałem z nim łatwo, ale miałem z nim bardzo pięknie”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama