Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 7 maja 2026 09:05
Reklama
Reklama
Reklama

"Smak mojego dzieciństwa" Anny Bańkowskiej-Mikiciuk. Ta książka cię wciągnie

Zapach trawy, smak jagód, zmęczenie po pracy na roli, ból po stracie i radość młodości. Takie odcienie swego dzieciństwa opisała w swej najnowszej powieści Anna Bańkowska-Mikiciuk. Publikacja pt. "Smak mojego dzieciństwa" przenosi nas do świata osobistych wspomnień poetki.
"Smak mojego dzieciństwa" Anny Bańkowskiej-Mikiciuk. Ta książka cię wciągnie
Anna Bańkowska-Mikiciuk w opowiadaniu "Smak mojego dzieciństwa" przenosi nas do świata osobistych wspomnień z dzieciństwa i młodości

Autor: Justyna Lesiuk-Klujewska

Anna Bańkowska-Mikiciuk urodziła się w Łomazach. Kiedy miała 2,5 roku, zmarł jej tata, zostawiając młodą żonę z trójką małych dzieci. To doświadczenie na zawsze odcisnęło piętno na życiu Anny. Poetka od wczesnych lat opiekowała się sparaliżowaną babcią, pomagała w gospodarstwie i uczyła się. Na szczęście rodzina Bańkowskich mogła liczyć na pomoc dziadka Anny, Piotra.

Podróż do świata dzieciństwa

Poetka zadebiutowała na emeryturze. Swoje wspomnienia, refleksje na temat otaczającej ją rzeczywistości oraz piękne opisy przyrody zamknęła w 3 tomikach wierszy o tytułach: "Moje nastroje", "Ścieżkami życia" i "Myśli jak ptaki". Później przyszedł czas na napisanie opowiadania.  "Smak mojego dzieciństwa" wypłynęło prosto z serca poetki.

 – Moje wiersze są oszlifowane warsztatowo, a proza opisuje rzeczywistość w prosty sposób, tak jak było naprawdę. W książce jest np. rozdział zatytułowany "30 groszy". Opisuję w nim, jak prosiłam dziadka o 30 groszy na zeszyt. Dziadek niósł wtedy po podwórku siano. Najpierw powiedział, że nie ma, ale potem dał mi złotówkę. Miałam mu przynieść resztę, ale kupiłam dropsa. No i miałam pietra, jak mam o tym powiedzieć dziadkowi. Przyszłam do domu i powiedziałam, że zgubiłam te pieniądze. Dziadek mi nie uwierzył i musiałam go przeprosić – wspomina poetka. 

Takich historii z życia jest więcej.

Łomazy jako wieś, czyli sielska rzeczywistość 

W jej opowiadaniu czytelnik odnajdzie opis codziennego życia na wsi. 

– Opisałam ciężką pracę w gospodarstwie, zbieranie jagód, zabawy na łące, wypasanie krów itp. Na jednym ze zdjęć jestem z bratem, Edkiem. Piłujemy drzewo. Co ciekawe, zajmowałam się też oraniem pola i całkiem nieźle mi to szło. Kiedy przychodziłam ze szkoły, na stole czekał na mnie talerz z zupą, a na podwórku dziadek z przygotowanym koniem. Pewnego dnia poszłam orać przy samej ulicy. Ludzie, którzy tamtędy przejeżdżali, machali do mnie, krzyczeli. Widok orającej pole dziewczynki nie był, nawet wtedy, zwyczajny. Pamiętam, że któregoś dnia chciałam pójść z ciocią na jagody, ale mama oświadczyła, że nie mogę, bo trzeba ziemniaki oborać. Wpadłam więc na pomysł, wstałam o 3 nad ranem i oborałam te ziemniaki. O godzinie 7 byłam gotowa iść na jagody – śmieje się mieszkanka Łomaz.

– Na jednym ze zdjęć jestem z bratem, Edkiem. Piłujemy drzewo – opowiada poetka. Fot. z arch. A. Bańkowskiej-Mikiciuk
Osobiste wyznania poetki

Opowiadanie Anny Bańkowskiej-Mikiciuk pokazuje też wydarzenia, które były ważne dla niej jako nastolatki i jej rówieśników.  – Często po całym dniu pracy fizycznej byłam bardzo zmęczona i chciało mi się spać, ale jak przychodziły koleżanki i namawiały mnie na pójście na zabawę, nie odmawiałam. Potańcówki odbywały się w centrum Łomaz, w domu kultury. Niestety, ku naszemu niezadowoleniu miałyśmy obserwatorów. Tzw. baby przychodziły pod budynek i stawały przy oknach, aby nas podglądać. Dlatego zasłanialiśmy okna kocami – wspomina poetka. W jej opowiadaniu nie brakuje też osobistych wyznań i plastycznych opisów uczuć, jakie towarzyszyły mieszkance Łomaz zarówno w radosnych, jak i smutnych chwilach. Doskonale obrazuje rozdział "Choroba i smutek". – Jest bardzo osobisty. Opisałam w nim, co czułam, kiedy moja mama zachorowała. Karetka zabrała ją na kilkanaście dni do szpitala. Dziadek odwiedzał ją codziennie. Wtedy zostawałam w domu sama. Moje rodzeństwo było wówczas w szkole. Bardzo przeżywałam swoją samotność, płakałam i bałam się. Do głowy przychodziły mi czarne myśli. W tamte smutne, jesienne wieczory z niepokojem czekałam na powrót dziadka. Wtedy najbardziej tęskniłam za mamą i tatą. Zadawałam sobie pytania: dlaczego nie pamiętam taty, jakim był człowiekiem, jak wyglądał, czy mnie kochał, jak wyglądałoby moje życie, gdyby tata żył i co się stanie, jeśli mama odejdzie tak jak tata. Na te pytania nie mogłam znaleźć odpowiedzi. Czułam strach o jutro – wyznaje poetka. – Zazdrościłam moim rówieśnikom, że mają obydwoje rodziców. Płakałam do poduszki, ale z nikim o tym nie rozmawiałam i nikt o tym nie wiedział – dodaje. Wspomina również słowa sąsiadki, które usłyszała pewnego poranka: A Ty się, Haniu, nie boisz, że matka umrze? – Te słowa utkwiły mi w sercu na zawsze – mówi.

Poetka skończyła Szkołę Podstawową w Łomazach. Na zdjęciu z koleżankami i kolegami z klasy trzeciej.  Fot. z arch. A. Bańkowskiej-Mikiciuk

CZYTAJ TEŻ: Trwa dramat 8-letniego Kamila. Chłopiec wciąż walczy o życie

Młodość na kartach książki

Anna Bańkowska-Mikiciuk starała się wiernie odwzorować rzeczywistość i pokazać wydarzenia w porządku chronologicznym – od małego dziecka, po ślub z Wiesławem Mikiciukiem. – Początkowo swoje wspomnienia spisywałam "do szuflady". Chciałam je ocalić od zapomnienia. Potem pomyślałam sobie, że może ktoś by je zobaczył, przeczytał, może kogoś zainteresują, może ktoś z mojego pokolenia powspomina przy okazji lektury mojej powieści – zaznacza i dodaje, że praca nad książką trwała około roku. – To nie było tak, że usiadłam przy biurku i od razu spisałam wszystkie wspomnienia. Nie, najpierw napisałam krótkie opowiadania, a potem je rozwijałam. Jest to dla mnie sentymentalna podróż do świata dzieciństwa, który mimo wielu trudności wspominam bardzo dobrze. Na kartach książki pokazałam kilkanaście lat życia, od dzieciństwa, przez naukę w Szkole Podstawowej w Łomazach oraz Technikum Gospodarczym w Białej Podlaskiej, do matury i zawarcia małżeństwa z Wiesławem, z którym obchodziliśmy niedawno złote gody – mówi poetka. 

Wiesław Mikiciuk to znany rzeźbiarz, którego prace zdobią kościoły. Fot. Justyna Lesiuk-Klujewska

Wiesław Mikiciuk to artysta, rzeźbiarz i członek zespołu śpiewaczego "Śpiewam bo lubię". Jego płaskorzeźby uświetniają kościoły. Najbardziej rozpoznawalna jest droga krzyżowa umieszczona w kaplicy w Romaszkach w gminie Rossosz.

Książka "Smak mojego dzieciństwa" została wydana na początku kwietnia. Można ją nabyć w agencji reklamowej Agraffka w Białej Podlaskiej, przy ul. Literackiej 11.

Anna Bańkowska-Mikiciuk w opowiadaniu "Smak mojego dzieciństwa" przenosi nas do świata osobistych wspomnieć z dzieciństwa i młodości. Fot. z arch. A. Bańkowskiej-Mikiciuk

PRZECZYTAJ TEŻ:

Opowiadanie będzie też udostępniać od 10 maja Gminna Biblioteka Publiczna w Łomazach. Placówka zaprasza też na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, na którym będzie można porozmawiać o najnowszej publikacji Anny Bańkowskiej-Mikiciuk. Wydarzenie odbędzie się w środę, 10 maja. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal GorzówAutor komentarza: M-cTreść komentarza: Wzrok ci się popsuł, przez ten czas jak cię nie było. O jakim odejściu składu mówisz? Kto z tych zawodników nadaje się do gry w IV lidze... może powiem zbyt ostro, ale tam nie wielu do okręgowej się nadaje. Jedyna droga Huraganu na najbliższe lata to praca z młodzieżą i wdrażanie młodych zdolnych do gry. Może jakiś Marczuk się znów narodzi przy okazji. Trzeba szybko budować Akademię.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:51Źródło komentarza: Drugi mecz z rzędu bez porażki HuraganuAutor komentarza: AaaTreść komentarza: Seniorzy do kosciołaData dodania komentarza: 6.05.2026, 15:18Źródło komentarza: Seniorzy będą świętować Dzień MatkiAutor komentarza: HuraganTreść komentarza: Chwilę mnie nie było i redaktor znów przekręca nazwiska. Bramkarz Huraganu to Ostapiuk, nie Osypiuk. Tymuszk to z kolei Tymoszuk. W tekście jest też przekręcone nazwisko Bartnikowskiego. Chyba, że z ławki wszedł jakiś Bartkowski. Swoją drogą, jeśli Huragan już teraz jeździ na mecze w trzynastu, ciekawe kim będzie grał w okręgówce, po odejściu połowy składu.Data dodania komentarza: 5.05.2026, 12:42Źródło komentarza: Drugi mecz z rzędu bez porażki Huraganu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama