Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 marca 2026 10:59
Reklama
Reklama

Piotr Dawidziuk: Nie zakładaliśmy powrotu do IV ligi

W rozmowie z Markiem Jedynakiem, prezes Lutni Piszczac - Piotr Dawidziuk mówi o: rezygnacji zespołu z awansu do czwartoligowych rozgrywek, rozwoju młodych nadziei piłkarskich, a także nakreśla drogę, jaką będzie podążać Lutnia w sezonie 2023/2024.
  • Źródło: Słowo Podlasia
Piotr Dawidziuk: Nie zakładaliśmy powrotu do IV ligi
Na zdjęciu Piotr Dawidziuk, prezes Lutni Piszczac

Źródło: Lutnia Piszczac

Dlaczego Lutnia Piszczac zrezygnowała z awansu do IV ligi?

- Przed ostatnią kolejką rozmawialiśmy z trenerem Mateuszem Kacikiem i drużyną. Czwarta liga wymaga większej intensywności, częstszych treningów, bo te muszą się odbywać już trzy, cztery razy w tygodniu, jeżeli mówimy o czwartoligowym poziomie. Mamy w kadrze sporo zawodników - trenerów, którzy pracują z grupami młodzieżowymi m.in. w Białej Podlaskiej i tam ogniskują swoją uwagę. Tomasz Tuttas jest trenerem personalnym i również ma swoje obowiązki. W takiej sytuacji treningi stają się logistycznym wyzwaniem, na które jeszcze nie jesteśmy gotowi. Nie mogliśmy się w czasie tego sezonu przeorganizować i przygotować do tego awansu i ewentualnie większej intensywności pracy w sezonie 2023/2024. To były powody, dla których podjęliśmy decyzję o pozostaniu w klasie okręgowej. Wiemy, ile wymaga od drużyn czwarta liga, a liczba zawodników, jaką na tę chwilę dysponujemy, jest ograniczona. Piłkarze z regionu grają w Huraganie Międzyrzec Podlaski czy Podlasiu Biała Podlaska. Nie zapominajmy, że Podlasie ma jeszcze rezerwy. Była to trudna decyzja dla nas wszystkich. Napisałem pismo do Wydziału Gier LZPN o 7 rano, a dokument leżał na moim biurku trzy godziny. Ciężko było mi zeskanować i wysłać informację o tym, że nie przystępujemy do czwartej ligi. Rozsądek wziął górę. Trudno było postawić się euforii, ale miałem z tyłu głowy to, że za chwilę przyszłaby szara rzeczywistość i brak zawodników na różne pozycje po promocji do wyższej klasy rozgrywkowej. Nasza obecna kadra wymagałaby około 12 transferów. Chcemy w najbliższym czasie delikatnie się wzmocnić.Chciałbym także podkreślić to, że na Pana Wójta Gminy Piszczac - Kamila Kożuchowskiego, zawsze możemy liczyć. W przypadku awansu, gmina znalazłaby fundusze na lepszą klasę rozgrywkową. Mamy teraz największe wsparcie samorządu od lat, w kwestiach dotacji dla Lutni. Pieniądze pozyskujemy także z firm zewnętrznych, zajmujących się m.in. spedycją.Organizacyjnie i sportowo musimy poukładać jeszcze zespół. W przyszłym sezonie, jeżeli zajmiemy pierwsze miejsce, to wykorzystamy ten awans. Liga w sezonie 2023/2024 będzie na pewno trudna, trudniejsza niż była teraz, bo dojdą dwie drużyny rezerw trzecioligowych. Łatwo nie będzie. Nie mówię, że wygramy klasę okręgową. O wyniku będziemy mogli porozmawiać w czerwcu 2024 roku.

Jak zarząd ocenia pracę Mateusza Kacika w Lutni Piszczac, w sezonie 2022/2023?

- Pracę trenera oceniam bardzo dobrze. Mateusz Kacik pracuje w Lutni z pierwszą drużyną od lipca 2022 roku i po debiutanckim sezonie, w którym się sprawdził, może spokojnie prowadzić drużynę na mocy swojej dwuletniej umowy, która obowiązuje również przez kolejny sezon (cykl dwuletni – przyp. red.). Kacik przejął zespół po spadku z czwartej ligi. Przed sezonem 2022/2023 założenie było takie, że chcemy zająć miejsce na podium, ale nie zakładaliśmy od razu powrotu. Daliśmy szansę szkoleniowcowi, który wciąż zbiera doświadczenie na ławce trenerskiej, będąc po przygodzie z grupami młodzieżowymi Podlasia Biała Podlaska. Wydaje mi się, że trener Mateusz Kacik dobrze wykorzystał ten sezon. Potrafił dotrzeć do zawodników. Uniósł także ciężar organizacyjny klubu, bo nie mamy miejskich ośrodków sportowych, które wzmacniają wewnętrzne zarządzanie klubem. Cały nasz zarząd pracuje społecznie i nie mamy wielkiego zaplecza sportowego, także w postaci zasobów ludzkich, na tę czwartą ligę.Pierwsze miejsce Mateusza Kacika z Lutnią Piszczac, mówi samo za siebie. Na podsumowanie pracy trenera i jego asystenta, przyjdzie czas w czerwcu kolejnego roku. Naszym priorytetowym celem jest awans w sezonie 2023/2024, ale w tym celu musimy się jeszcze przeorganizować. Chcemy wypracować solidną markę klubu, żeby ta promocja w regionie była na lata.

Kto jeszcze oprócz nazwisk wymienionych podczas gali BO LZPN, zasłużył na wyróżnienie po sezonie 2022/2023?

- Tak naprawdę, to chciałbym wyróżnić całą drużynę, bo obserwowałem szczególnie w rundzie wiosennej to, jak zespół cieszył się grą. Były wysokie, efektowne wygrane, a na koniec remis, ale atmosfera bardzo dobra. Piłkarze napędzali się wzajemnie i mieli z tego satysfakcję. Niezastąpiony w defensywie był Piotr Kurowski i mam nadzieję, że pogra jeszcze trochę w piłkę, bo miał plany, żeby zawiesić buty na kołku. Warto też zwrócić uwagę na poczynania Tomasza Tuttasa, który był najlepszym piłkarzem bialskiej klasy okręgowej. Mamy w kadrze także wicekróla strzelców Adriana Hołownię rozgrywek, który się odbudował. Kolejne nazwiska to Sebastian Całka i Norbert Ramotowski, którzy byli ważnymi ogniwami całej układanki Mateusza Kacika. Sebastian i Norbert dołożyli kilkanaście goli do mistrzostwa ligi. Podziękować trzeba również Damianowi Artymiukowi, którzy znalazł czas między pracą a treningami w Lutni. Bramkarz Oskar Kasperek w trakcie rozgrywek, wyglądał między słupkami lepiej niż w czwartej lidze, w poprzednim sezonie.

Z jakimi trudnościami zmagała się Lutnia w połowie sezonu 2022/2023?

 - Żadnych trudności nie było, bo mamy do dyspozycji w Piszczacu dwa sztuczne boiska orlik – boiska oświetlone, a także siłownię. Dzięki uprzejmości dyrektor szkoły w Piszczacu Pani Doroty Sierpatowskiej, zawsze mamy umożliwiony dostęp do hali sportowej. Trener Mateusz Kacik rezerwował w minionym sezonie także boisko sztuczne w Białej Podlaskiej przy Piłsudskiego, żebyśmy mogli rozgrywać gry kontrolne.

Jakie ruchy transferowe podejmie Lutnia Piszczac, kto przyjdzie, a kto pożegna się z zespołem?

- Nie wiemy do końca, kto odejdzie z drużyny. Musimy znaleźć zawodnika na pozycję Norberta Ramotowskiego (piłkarz ma trenować z MKS Podlasie Biała Podlaska – przyp. red.). To młody chłopak z rocznika 2003, ma warunki ku temu, żeby zmienić ligę na wyższą. Niech próbuje swoich sił. Podlasie jest zainteresowane również Hubertem Wasilewskim, czyli naszą nadzieją piłkarską i Hubert (2008 r. - przyp. red.).zapewne przejdzie na wypożyczenie do Białej Podlaskiej.

Jako Lutnia Piszczac rozwijacie pod swoim szyldem szkółkę piłkarską. Jakich działań w następnym sezonie można się spodziewać, jeżeli chodzi o rozwój nowych nadziei piłki nożnej w gminie?

 - Pracę nad młodymi piłkarzami będziemy kontynuować także i w następnym sezonie. W najbliższym czasie zorganizujemy spotkanie z trenerami. Omówimy kolejne działania. W tym tygodniu szkoleniowcy są jeszcze na urlopach. Założeniem zarządu jest rozdzielenie poszczególnych roczników, bo mamy od 40-50 zawodników w najmłodszych grupach. Młodzi zawodnicy do nas przychodzą i jest to kwestia naboru. Nie każdy rocznik jest tak samo zasobny.Myślimy nad grupą tampkarza młodzika młodszego, grupach żaka, orlika i skrzata, tymczasowo nie będzie drużyny juniora starszego. Prawdopodobnie utworzymy drugą drużynę, która będzie występować w B-klasie. Po trzech latach możemy wrócić do rezerw, bo zgłosiła się do nas grupa chłopaków, którzy chcą pograć rekreacyjnie. Zagospodarujemy tu także byłych juniorów z 2004 rocznika, żeby mogli potrenować. Będą tam jeszcze byli zawodnicy, którzy nie są w stanie poświęcić czasu na dwa lub trzy treningi w tygodniu. Może ktoś się odbuduje i znów trafi do pierwszej drużyny. Lutnia cieszy się zainteresowaniem młodzieżowców, pokazał to ostatni ligowy mecz, w którym młodzi wyszli na murawę z piłkarzami pierwszego zespołu.

Czego można życzyć Lutni Piszczac w przyszłym sezonie 2023/2024?

 - Na pewno tego, żeby całej kadrze dopisywało zdrowie i poszła za nim frekwencja na treningach. Mam nadzieję, że znowu zdobędziemy mistrzostwo ligi i możliwość awansu. Chcielibyśmy zagrać również w finale okręgowego Pucharu Polski LZPN, bo brakuje nam tego trofeum. Do tej pory, kiedy graliśmy w rozgrywkach półfinałowych Pucharu Polski LZPN, zazwyczaj przegrywaliśmy po dogrywkach.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ChudyTreść komentarza: Antyser ciśnie bekę z Orląt. Prawda jednak jest brutalna, że ekipa mlekiem i miodem (może mniej) opływająca jeszcze niedawno dziś ma kłopoty finansowe i jak nic się nie zmieni to faktycznie skończy jak Huragan. Środowisko piłkarskie w Radzyniu mocno się zawsze puszy i nadyma ale jak trzeb wspierać klub to często jeszcze kopie leżącego. Takie zwyczaje, niestety.Data dodania komentarza: 23.03.2026, 09:45Źródło komentarza: Niespodziewana porażkaAutor komentarza: antyserTreść komentarza: Razem z Huraganem do Okręgówki zapraszamy Żabików i Krzywda czekają :)Data dodania komentarza: 23.03.2026, 09:25Źródło komentarza: Niespodziewana porażkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: Noface podałeś bardzo wnikliwą analizę gry Podlasia. Dla przeciętnego kibica ma być wygrana i jest super nawet jak 90 minut kurczowo się bronisz i jedną kontrą rozstrzygasz wynik meczu. Mimo, że piłka nożna to niby nieskomplikowana gra, na ostateczny rezultat składa się bardzo wiele czynników. Moim skromnym zdaniem Podlasie gra na miarę swoich możliwości, albo lekko nad wyrost. Zdarzają się takie mecze jak dwa ostatnie w Tarnobrzegu, gdzie powinny być wtopy a my punktujemy i takie jak u siebie z Jędrzejowem czy w sobotę w Połańcu. Mamy kłopot z grą defensywną. Zbyt wiele bramek tracimy po prostych indywidualnych błędach. Wydaje mi się, że wynikają one z wielu aspektów nie tylko braku umiejętności.Data dodania komentarza: 23.03.2026, 08:27Źródło komentarza: Pierwsza porażka w tym rokuAutor komentarza: NofaceTreść komentarza: Komentujący na Facebooku krytycznie ostatnie dokonania Podlasia, nie zauważają jednego, że zespół gra ładną, techniczno-taktyczną piłkę, tylko nie potrafi utrzymać poziomu gry przez cały mecz, oddając inicjatywę rywalom - lub jak wczoraj, wdając się w kopaninę - dzieje się tak najczęściej przy korzystnym dla siebie wyniku. Traci wtedy i zespół i każdy piłkarz indywidualnie, a wcześniejsza wyższa kultura piłkarska znika z pola widzenia i zaczynają się samozapowiadające się, i bardzo bolesne oklepy. Jest nad czy popracować...Data dodania komentarza: 22.03.2026, 11:19Źródło komentarza: Pierwsza porażka w tym rokuAutor komentarza: Zulu GulaTreść komentarza: Od kiedy Sąd Rejonowy w Zamościu jest w okręgu Sądu Okręgowego w Lublinie? Czyżby niepostrzeżenie zlikwidowano Sąd Okręgowy w Zamościu?Data dodania komentarza: 21.03.2026, 15:57Źródło komentarza: Nawet gdy wszyscy wiedzą, kto jest ojcem – i tak potrzebny jest wyrok. Sprawdziliśmy, jak wygląda to w regionie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama