Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 24 marca 2026 09:59
Reklama
Reklama
Reklama

Kłoda Mała: Upamiętnili rodzinę Koniuszewskich, która zginęła za wiarę

To była wyjątkowa uroczystość odpustowa, podczas której upamiętniono rocznicę męczeńskiej śmierci rodziny Koniuszewskich. Rodzina, wbrew carskim ukazom, nie zgodziła się zmienić swojej wiary i ochrzcić nowo narodzonej córki w cerkwi, czym naraziła się na liczne represje. W akcie rozpaczy, z modlitewną pieśnią na ustach, poniosła śmierć poprzez samospalenie w pożarze własnej stodoły.
Kłoda Mała: Upamiętnili rodzinę Koniuszewskich, która zginęła za wiarę
Upamiętniono rocznicę męczeńskiej śmierci rodziny Koniuszewskich. Rodzina, wbrew carskim ukazom, nie zgodziła się zmienić swojej wiary

Autor: Piotr Skolimowski

Uroczystość upamiętniania rodziny Koniuszewskich odbyła się 6 sierpnia. Uczestniczyli w niej liczni przedstawiciele duchowieństwa, parlamentarzyści, przedstawiciele Powiatu Bialskiego, władz gminnych, stowarzyszeń i organizacji, sponsorzy, a także parafianie i mieszkańcy gminy.

Seniorzy przygotowali przedstawienie

W trakcie uroczystości nastąpiło oficjalne otwarcie placu przypominającego tragiczne zdarzenie z 1874 r. oraz poświęcenie sztandaru i pamiątkowego krzyża. Wydarzenie miało oprawę teatralną. Seniorzy zrzeszeni w Klubie Seniora ,,Bezpieczna Przystań w Kijowcu oraz Ludowy Zespół Śpiewaczy "Dobrynianki" wystawili spektakl przypominający wydarzenia sprzed lat. Towarzyszył im chór parafialny oraz członkowie jednej z grup rekonstrukcyjnych z Białegostoku. Autorką scenariusza, reżyserką i scenografką jest poetka, Urszula Jaworska. 

– W zeszłym roku proboszcz parafii Horbów poprosił o napisanie o rodzinie Koniuszewskich. Początkowo był to wiersz,ale z czasem stworzyłam scenariusz przedstawienia. Korzystałam z książki Józefa Barwińskiego "Józef Koniuszewski". Skupiłam się na ostatnich chwilach z życia rodziny – opowiada Urszula Jaworska

    Seniorzy zrzeszeni w Klubie Seniora wystawili spektakl przypominający wydarzenia sprzed lat. Fot. Gmina Zalesie

Poetka napisała też słowa do dwóch pieśni o Koniuszewskich "Zapamiętaj Podlasiaku Młody" i "O Dawco życia", do której muzykę skomponował kierownik Klubu Seniora w Kijowcu, Piotr Skolimowski.

Spektakl spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem. Publiczność momentami nie kryła emocji i płakała ze wzruszenia. Z okazji rolniczy śmieci Koniuszewskich została wydana broszura ze scenariuszem spektaklu, a także książka autorstwa Urszuli Jaworskiej i historyka Wojciecha Kobylarza pt. "Koniuszewscy z Kłody. Z martyrologium podlaskich unitów".

Stodoła, kapliczka, krzyż i dąb

Na działce, gdzie spłonęła stodoła Koniuszewskich, nikt przez lata nie postawił żadnych zabudowań, dlatego też wybrano to miejsce na budowę pamiątkowego obiektu. Na placu w 2023 r. wybudowana została niewielka stodoła, która stanowi ważny element upamiętniający te tragiczne wydarzenia i heroiczną postawę Koniuszewskich. Znajduje się tam również pomnik z 1925 roku oraz kapliczka z wizerunkiem Matki Bożej i wysoki drewniany krzyż. Rośnie tam także dąb pamięci posadzony przez społeczność Kłody Małej.

Na placu powstały także wiaty, z których będą mogli korzystać turyści coraz liczniej odwiedzający Kłodę Małą. W patriotyczno-odpustowej uroczystości połączonej ze spektaklem teatralnym wzięło udział ok. 900 osób.


Historia tragicznych losów rodziny Koniuszewskich z Kłody Małej

Po koniec lata 1874 r. rosyjskie wojsko siłą zmusiło wszystkich parafian unickiej cerkwi p.w. Przemienienia Pańskiego w Horbowie do zgromadzenia się przed cerkiewkę, by ich przepisać na prawosławie. Jedni nie mogąc znieść bestialstwa nawracających, poddawali się. Inni z sobie tylko znaną siłą wewnętrzną przeciwstawiali się i nie chcieli zmienić obrządku. Na ich plecy spadały razy rosyjskich nahajek. Na opornych gospodarzy nakładano kontrybucję.

Wśród broniących się unitów ogromną dzielność wykazał Józef Koniuszewski. Pochodził z rodziny unickiej zamieszkałej w Dąbrowicy Małej, ożenił się z Anastazją Lesiuk z Połosek. Tam urodziła się ich córeczka Ewa. Wkrótce osiedlili się w Ukaźnej (dzisiejsza Kłoda Mała) na terenie parafii Horbów. Kiedy zaczęło się nawracanie na prawosławie, nie zgodził się na zmianę wiary. Dla podkreślenia swojej tożsamości powtarzał: „Ja Polak i katolik”. Taka postawa wzmogła jeszcze bardziej złość i nienawiść kozackich żołnierzy. Pobity, poraniony powoli wracał do zdrowia, jak wielu jemu podobnych. Dodatkowo jego los skomplikował się kiedy odkryto, że ma się im urodzić dziecko. Uznano, że noworodka będzie musiał ochrzcić w cerkwi i to jak najszybciej po urodzeniu. Śledzono brzemienną Anastazję. Dziecko przyszło na świat 7 października 1874 roku. Kiedy Koniuszewski odmówił ochrzczenia dziecka w cerkwi, osadzono go w bialskim więzieniu. Powrócił z niego zmaltretowany, ale nieugięty. Zaczęto go nękać karami pieniężnymi.

Była późna jesień, kiedy Koniuszewskim zabrakło pieniędzy. Wówczas zabrano im pościel i ciepłe ubrania. Została tylko świnia i krowa, a i te wkrótce zarekwirowano. Koniuszewski był zrozpaczony. Zbliżała się zima, a jego rodzinę pozbawiono wszystkiego. Pozostały im tylko dom i niewielkie budynki gospodarcze, pracy też nie mógł znaleźć, bo w okolicznych dworach obawiano się zatrudnić człowieka pozostającego pod nadzorem. Życzliwi ludzie radzili mu, by udał się do hrabiny Łubieńskiej do Kolana. Słynęła ona z pomocy unitom, ale umęczony Koniuszewski nie miał ani siły, ani ubrania na taką podróż zwłaszcza, że jesienne dni były coraz zimniejsze, a droga do Kolana daleka.

Przyszedł grudzień. Ktoś mu doniósł, że dziecko mają zabrać, zanieść do cerkwi i tam ochrzcić. To było ponad siły tego umęczonego fizycznie i upokorzonego człowieka. Pewnego dnia podjął decyzję. Koniuszewska upiekła z resztek mąki chleb. Potem oboje odwiedzali sąsiadów, przepraszali i powiadamiali, że wybierają się w drogę. Dokąd się wybierają – nie powiedzieli. Jak wspominali mieszkańcy, tamten grudniowy wieczór był zimny, padał śnieg, wiał lodowaty wiatr. Zbliżała się godzina 22 . Ktoś zauważył pożar, ludzie wybiegali z domów. W sąsiedniej wsi rozległ się dzwon na trwogę. Płonęła stodoła Koniuszewskich. Zdezorientowani sąsiedzi wbiegli do ich domu. W maleńkiej izbie zobaczyli stół zastawiony do wieczerzy, tylko gospodarzy przy nim nie było. Pierwsza myśl, jaka nasunęła się ludziom to ta, że Koniuszewscy już wyszli, są gdzieś w drodze i nawet nie wiedzą, że ich zagroda się pali. Ogień przybierał na sile i nagle wśród trzasku płomieni do zebranych ludzi dotarły słowa pieśni-modlitwy. Struchleli wszyscy, gdyż pojęli, w jaką drogę wyruszyli znękani, umęczeni Koniuszewscy. Zgromadzonym zabrakło sił, ogień rozprzestrzeniał się coraz bardziej, było za późno na ratunek.

Dnia 10 grudnia 1874 roku, późnym wieczorem rodzina Koniuszewskich zginęła w płomieniach, oddając swoje życie w obronie wiary. Nazajutrz w zgliszczach stodoły znaleziono ciała Józefa, Anastazji, trzyletniej Ewy i trzymiesięcznej Łucji – takie imię dali rodzice swojej nowonarodzonej córeczce, chrzcząc ją „z wody”. Władze zezwoliły na pogrzeb. W dwóch trumnach, w jednej mogile złożono ich ciała. Wiadomość o męczeńskiej śmierci szybko rozeszła się po świecie.

Niedokończona uczta trwa
 

Dąb rośnie w siłę, czas nabiera mocy 
Świetliste myśli biegną ku niebiosom 
Cień brzóz się ściele po darni zielonej 
A las przyjaźnie szumi ptaków głosem. 
Przydrożny kamień cichuteńko szlocha 
Widząc jak chwila w wieczność się przemienia 
Mała izdebka Świętym Stołem Pańskim 
Znalazła dla nich miejsce przebaczenia. 
Obudźmy dobroć, która w nas zagasła 
Pamięć niech wesprze to co utracone 
Grzech pychy niech nas nie rozprasza 
Po terażniejszość i czasy minione. 
Bóg jest jeden,po wieczne czasy 
A my jesteśmy wieżą Babel 
Każdy z nas widzi to inaczej 
Bo drzemie w nas Kain i Abel.
 

Urszula Jaworska, 10.08 2023 r., pamięci heroicznej śmierci unickiej rodziny Koniuszewskich z Kłody Małej


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: czytTreść komentarza: Co z karami za osad z oczyszczalnin na polach uprawnych; to robi instytucja, miasto, nie jakiś LeszczykData dodania komentarza: 23.03.2026, 13:18Źródło komentarza: Biała Podlaska: Zapadł wyrok za wylewanie ścieków na polaAutor komentarza: face to faceTreść komentarza: Jeszcze nie raz usłyszymy donośne ,,klia-klija-klijau,, Orląt, a ser to musi być z dziurami, taki najlepszy. Brakuje mi tylko derbów okręgu w III lidze...Były emocje...Data dodania komentarza: 23.03.2026, 11:50Źródło komentarza: Niespodziewana porażkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: Antyser ciśnie bekę z Orląt. Prawda jednak jest brutalna, że ekipa mlekiem i miodem (może mniej) opływająca jeszcze niedawno dziś ma kłopoty finansowe i jak nic się nie zmieni to faktycznie skończy jak Huragan. Środowisko piłkarskie w Radzyniu mocno się zawsze puszy i nadyma ale jak trzeb wspierać klub to często jeszcze kopie leżącego. Takie zwyczaje, niestety.Data dodania komentarza: 23.03.2026, 09:45Źródło komentarza: Niespodziewana porażkaAutor komentarza: antyserTreść komentarza: Razem z Huraganem do Okręgówki zapraszamy Żabików i Krzywda czekają :)Data dodania komentarza: 23.03.2026, 09:25Źródło komentarza: Niespodziewana porażkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: Noface podałeś bardzo wnikliwą analizę gry Podlasia. Dla przeciętnego kibica ma być wygrana i jest super nawet jak 90 minut kurczowo się bronisz i jedną kontrą rozstrzygasz wynik meczu. Mimo, że piłka nożna to niby nieskomplikowana gra, na ostateczny rezultat składa się bardzo wiele czynników. Moim skromnym zdaniem Podlasie gra na miarę swoich możliwości, albo lekko nad wyrost. Zdarzają się takie mecze jak dwa ostatnie w Tarnobrzegu, gdzie powinny być wtopy a my punktujemy i takie jak u siebie z Jędrzejowem czy w sobotę w Połańcu. Mamy kłopot z grą defensywną. Zbyt wiele bramek tracimy po prostych indywidualnych błędach. Wydaje mi się, że wynikają one z wielu aspektów nie tylko braku umiejętności.Data dodania komentarza: 23.03.2026, 08:27Źródło komentarza: Pierwsza porażka w tym roku
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama