Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 12:20
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama

Pomóżmy! Były piłkarz Podlasia walczy z rakiem

Stanisław Szymani, dla bliskich po prostu Wojtek. Były piłkarz MKS Podlasie, sportowiec, sympatyk biegania i nordic walking. Szefował bialskim oddziałem Poczty Polskiej i angażował się w różne akcje charytatywne inicjowane przez żonę. Chciałby móc dalej to robić, ale na drodze stanęła poważna choroba. Leczenie nowotworu prostaty jest niezwykle kosztowne, a NFZ go nie refunduje.
Pomóżmy! Były piłkarz Podlasia walczy z rakiem

Od 1963 do 1975 roku Stanisław Szymani zasilał skład klubu MKS Podlasie, którego dziś jest sympatykiem. Przygodę z piłką nożną zaczął jeszcze w szkole średniej, jako nastolatek. – Przerwę miałem na czas studiów. Grałem na prawej obronie – precyzuje 68-latek. – Bardzo dobrze wspominam ten czas. To była szkoła życia. Kształtowałem charakter, wytrzymałość, odpowiedzialność, umiejętność pracy w grupie.

Aktywność ponad wszystko

Od aktywności w klubie sportowym minęło sporo czasu, ale mimo to pan Stanisław wciąż ma kontakt z byłą drużyną, zdarza mu się chodzić na mecze. Nie zawsze jest na to jednak czas. – Na weekendy przyjeżdżają dzieci z wnuczkami i chcą, żeby dziadek pojechał z nimi na basen, poszedł na huśtawkę – mówi z dumą.

Choć zbliża się do siedemdziesiątki, nie rezygnuje z aktywności. Latem, gdy odbywały się warsztaty nordic walking, uczestniczył w nich. W ostatnich latach aktywność bywała niestety mocno ograniczana przez chorobę. Pan Stanisław w 2011 r. dowiedział się, że jest poważnie chory. Diagnoza brzmiała: rak prostaty. Dla aktywnego, cieszącego się życiem mężczyzny to była trudna wiadomość. – Do tego czasu nie miałem żadnych dolegliwości związanych z prostatą. Pewnego dnia zauważyłem, że kolor nasienia zmienił się na brązowy. Udałem się do lekarza, miałem zrobioną biopsję, PSA było wysokie – ponad 200, a normą jest 4,1. – wspomina nasz rozmówca.

Długie i ciężkie leczenie

Leczenie pan Stanisław rozpoczął w Centrum Onkologii w Warszawie. Dostał leki, PSA się zmniejszyło niemal do zera, a samopoczucie się poprawiło. Organizm się jednak na ten lek uodpornił i po pewnym czasie przestał działać tak jak powinien. Weszły kolejne leki, które jak się z czasem okazywało, pomagały tylko na pewien czas, a wyniki wciąż nie były zadowalające. Trzeba więc było poddać się chemii.

Pan Stanisław od września 2015 r. przyjął 10 dawek chemii, która spowodowała spustoszenie w organizmie. – Wyszły mi włosy, złapałem dodatkowe kilogramy i ważyłem ponad sto kilogramów, paznokcie stały się ciemne. Po przyjęciu chemii nie było progresji choroby – wspomina bialczanin.

Sytuacja ta jednak nie trwała długo. Po kilku miesiącach ponownie wykonano scyntygrafię i tomografię komputerową, które to badania pokazały postęp choroby. Od kilku miesięcy czuje się lepiej, znów jest aktywny, ma wystarczająco dużo energii, by bawić się z wnukami, a co ważne – wyniki są dobre.

Drastyczna podwyżka

Od listopada lek Xtandi, który pozwala panu Stanisławowi na normalne funkcjonowanie, zapewnia dobre samopoczucie i oddala perspektywę wyniszczającej chemii, zdrożał z około 8 tys. zł do 14,2 tys. zł. – Jest on refundowany tylko dla pewnej grupy osób. Wykorzystywany w programie terapeutycznym. Mąż już raz był w takim programie, dostał lek o nazwie Zytiga, który na niego nie zadziałał, dlatego teraz jest przekreślony, nie może skorzystać z wyżej wymienionego leku w programie terapeutycznym – ubolewa żona pana Stanisława. 

Dobro powraca

Wsparciem służą dzieci, które pomagają jak mogą. Pani Anna, która prowadziła świetlicę charytatywną przy parafii Wniebowzięcia NMP i wciąż jeszcze działa na rzecz parafian organizując paczki świąteczne, również nie raz mogła liczyć na wsparcie osób, które spotkała na swojej drodze. 

Jednak, jak się okazuje, wciąż tego wsparcia im potrzeba. Lek bowiem w ostatnim czasie zdrożał o ponad 6 tys. zł, a wydawanie takiej kwoty co 28 dni przewyższa możliwości chorego i jego rodziny. – To jest walka. A każda walka o życie chorego ma sens i trzeba ją podejmować. – mówi pani Anna, która bardzo liczy na to, że władze w kraju przejrzą na oczy i zaczną bardziej wspierać swoich obywateli w tak trudnym leczeniu.

Wszyscy, którzy chcą wesprzeć leczenie pana Stanisława, mogą się skontaktować z jego żoną pod nr. tel. 691 133 886.

Więcej przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa, nr 47

Justyna Dragan

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Okna Artpol
Reklama Skarpetkowy Szop
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama