Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 11:28
Reklama
Reklama
Reklama

Pobyt w Białej to był fantastyczny czas

Rozmowa z byłym piłkarzem ręcznym AZS AWF Pol-Kres Biała Podlaska Łukaszem Czertowiczem.
Pobyt w Białej to był fantastyczny czas
Poznajcie? To nasz były szczypiornista - Łukasz Czertowicz.

Autor: Facebook

Na przełomie wieków za najlepszych czasów piłki ręcznej w Białej Podlaskiej jako młody zawodnik Łukasz Czertowicz grał w AZS AWF Pol-Kres Biała Podlaska. Swoją karierę kontynuował w Warszawiance, MMTS Kwidzyn, Wilhelmshavener HV i HG Saarlouis. Grę przerwał ze względów zdrowotnych. W jego ślady idzie syn Oskar, który już ma na swoim koncie występy i bramki w barwach SG Flensburg-Handewitt w Bundeslidze i Lidze Europejskiej. O dawnych i współczesnych czasach z Łukaszem rozmawia Piotr Frankowski.

Jak to się stało, że Łukasz Czertowicz w roku 1998 trafił do Białej do AZS?

Grałem w Samborze Tczew. Zdobyliśmy w juniorach starszych Wicemistrzostwo Polski. Po tym wszystkim wraz z kilkoma kolegami otrzymaliśmy ofertę od rektora Jerzego Sadowskiego i sponsora Ryszarda Śmieszko, gry w AZS AWF Pol-Kres i studiowania na AWF w Białej. Zdecydowałem się i pojawiłem w Białej.

Pamiętasz swój pierwszy mecz oficjalny, pierwszą bramkę?

Oczywiście, że pamiętam pierwszy mecz zagrałem ze Śląskiem a pierwszą bramkę rzuciłem z Warszawianką. Takie chwile pamięta się do końca życia.

Jak wspominasz tamten okres w Białej?

Jako młody chłopak pojechałem do Białej grać w Ekstraklasie i studiować na AWF. Mogę mieć tylko fantastyczne wspomnienia. Wspaniała ekipa, znakomici kibice, rewelacyjna uczelnia, fantastyczni koledzy. To był fantastyczny czas. Doceniam bardzo to co tam przeżyłem. Po dziś mam wielu znajomych z tamtych czasów z którymi utrzymuje kontakt. Żonę też poznałem na studiach w Białej.

Potem trafiłeś do Warszawianki. Skąd taka decyzja? Jak tam się grało?

W połowie trzeciego roku studiów Warszawianka zaproponowała mi grę u nich i dalszy rozwój sportowy. Ciężko było odmówić. W tej ekipie wtedy grali Sławek Szmal, Grzesiek Tkaczyk, Rafał Kuptel, Piotr Obrusiewicz, Leszek Starczan, Michał Matysik. To była połowa ówczesnej kadry Polski. Świetne doświadczenie i fajny czas w mojej karierze.

Po stolicy pojawiłeś się w Kwidzynie. Z ekipą MMTS odniosłeś chyba największe sukcesy?

W Kwidzynie jak i Warszawiance zdobyłem srebrny medal Mistrzostw Polski. Jednak w ten medal z Kwidzynem włożyłem większy wkład. W Warszawiance byłem młokosem przy gwiazdach, które tam grały. W Kwidzynie więcej ode mnie zleżało na boisku jak i w szatni. Z MMTS mieliśmy też fajny epizod w Challange Cup. Dotarliśmy do finału europejskiego pucharu. Niestety Sporting Lizbona okazał się od nas lepszy.

Po Kwidzynie ruszyłeś na podbój Niemiec? 

Po dwunastu latach gry w Ekstraklasie chciałem zmienić otoczenie, spróbować sił w innej lidze. Na stare lata zobaczyć jak to jest gdzie indziej. Padło na Niemcy. Wyjechałem na dwa lata jestem już trzynaście. Urodził się tu mój drugi syn Aleks. Na początku grałem na północy Niemiec Wilhelmshavener HV potem przeniosłem się na południe HG Saarlouis. Tak to się potoczyło.

Ostatecznie zakończyłeś karierę trochę niespodziewanie?

Dwie poważne kontuzje barku spowodowały, że musiałem zakończyć karierę piłkarza ręcznego. Wraz z żoną doszliśmy do wniosku, że nie chcemy opuszczać Niemiec i zostaliśmy tu.

Twój syn dziś jest zawodnikiem Flensburga. Opowiedz nam trochę o nim?

Oskar zaczął trenować jak miał pięć lat. To było jeszcze jak mieszkaliśmy w Saarlouis. Tam trafił pod skrzydła nie byle kogo bo samego Christiana Schwarzera. To była bardzo fajna ekipa. Przed dwoma laty postanowił wypłynąć na głębszą wodę. Dostał ofertę z kilku szkółek. Wybrał Flensburg więc my przenieśliśmy się z nim 1000 km na północ. Tu trafił znowu na świetnych trenerów Jima Gottfridssona i Ljubomira Vranjesa. Kto chociaż trochę interesuje się piłką ręczną wie co za postacie. Zadebiutował w Bundeslidze w pierwszej ekipie i myślę, że to jeszcze nie koniec.

Tobie nie udało się zagrać w takiej ekipie jak Flensburg, zazdrościsz trochę synowi?

Jaka zazdrość? To co czuje to mega duma. To mój syn, każde jego wejście na parkiet nas ogromnie ekscytuje i cieszy. Obserwujemy jak spełnia marzenia i wspieramy go w tym będąc bardzo dumni.

Utrzymujesz z kimś kontakt z dawnego AZS? 

Nie mam z nikim takiego bezpośredniego kontaktu, ale żyjemy w dobie mediów społecznościowych więc kontakt z każdym w zasadzie jest.

W przyszłym roku minie ćwierć wieku od największego sukcesu z AZS, czyli finału PP w Płocku. Pamiętasz te mecze w Płocku? Jakie masz wspomnienia?

Tego się nigdy nie zapomni. Wygrana w półfinale z Pogonią Zabrze. Szkoda, że przegraliśmy w finał z Petrochemią. To był świetny czas, świetna ekipa.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama