Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 marca 2026 06:20
Reklama
Reklama

Potwierdził rodzinną legendę. To było wzruszające spotkanie

Łukasz Makarewicz z Białej Podlaskiej, dzięki swojemu genealogicznemu śledztwu, spotkał się z kuzynami z Pińska. W wyniku poszukiwań zaginionej linii rodzinnej, bialski genealog dotarł do dokumentów, które pozwoliły mu odkryć kuzynów z Pińska. Wcześniej odwiedziła go Katarzyna, o czym pisaliśmy w kwietniowym wydaniu Słowa Podlasia, a tym razem przyjechali do miasta jej rodzice - Jurij i Iryna - jego żona. Zostali powitani chlebem i solą. Odwiedzili też cmentarz, gdzie spoczywa wspólny przodek Makarewiczów - Roman.
Potwierdził rodzinną legendę. To było wzruszające spotkanie
Łukasz i Jurij Makarewiczowie odwiedzili grób wspólnego przodka Romana, pochowanego na cmentarzu w Malowej Górze

Autor: archiwum Łukasza Makarewicza

- Z kuzynem z Pińska - Jurijem i jego żoną Iryną odwiedziliśmy Malową Górę, gdzie na cmentarzu spoczywają nasi wspólni przodkowie czyli Roman Makarewicz i jego żona Marianna oraz dalsza część rodziny Romana i Marianny. Pomodliliśmy się wspólnie i zapaliliśmy znicze, na znak pamięci. Następnie pojechaliśmy do Berezówki, gdzie swoje posiadłości mieli Makarewiczowie. Te ziemie w 1872 r. kupił Roman Makarewicz - mówi Łukasz Makarewicz.

Przywitał chlebem i solą

Dodaje, że kuzynostwo odnalezione w wyniku badań genealogicznych przywitał na dworcu PKP z tablicą “ Sz. P. Makarewicz”, a w domu, na początku poczęstował chlebem i solą. - Na dworcu poznali mnie nie przez tabliczkę, ale dzięki temu, że wcześniej oglądali moje zdjęcia przesłane im przez ich córki Olę i Kasię - przekazuje Łukasz Makarewicz. 

Jurij był bardzo zadowolony, że poznał Łukasza, swego kuzyna. Był też wdzięczny, że razem przybyli na grób wspólnego przodka w Malowej Górze. 

- Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia, na grobie przodków i w Berezówce. Kuzyn cieszył się, że mogliśmy się spotkać. Obdarowaliśmy się prezentami. Od Juriego i jego żony dostałem herb Pińska, a oni ode mnie pamiątkowe koszulki oraz dokumenty rodziny Makarewiczów, których nie widzieli wcześniej. Jurij zawsze marzył, żeby poznać historię rodziny. Jego pragnienie wzmogło się teraz, zwłaszcza, że odkryłem korzenie rodzinne sięgające XVIII wieku. Zaprosili mnie też do siebie i rozstaliśmy się z obietnicą kolejnego spotkania - mówi Łukasz Makarewicz.

 Dodaje, że chciał im pokazać też park Radziwiłłów, ale nie wystarczyło na to czasu. - Wyczekiwali poznania mnie – swojego odnalezionego kuzyna a przywitanie chlebem i solą było dla nich pozytywnym akcentem, naszego spotkania - podkreśla genealog. 

Wspólny przodek

Wyjaśnia, że Roman Makarewicz miał syna Franciszka, który wyjechał do Pińska. - Tam osiadł, był stolarzem na kolei, i najprawdopodobniej robił wagony. Urodziła mu się dwójka dzieci Henryk i Anna. Henryk miał również dwoje dzieci - Mariana i Ryszarda. Marian to ojciec Juriego, który przyjechał w odwiedziny - tłumaczy Łukasz Makarewicz. O zaginionej linii rodzinnej dowiedział się od babci Klary w 2016 r. 

- Wówczas zaczynałem zagłębiać się w świat genealogii. Dopiero w 2019 r. na portalu genealogicznym „Lubgens" odszukałem akt ślubu, z którego wynikało, że Franciszek wziął za żonę Rosjankę, która była wyznania prawosławnego. Pochodziła z parafii Prużany. To potwierdzało, co opowiadała mi o nich rodzina. Postanowiłem odnaleźć potomków Franciszka. Dzięki pomocy innych genealogów z grupy sympatyków Polesia: First, I’m from Pinsk udało mi się dotrzeć do informacji, gdzie pochowany jest Franciszek Makarewicz. Wykaz zmarłych w Pińsku wskazał, że znajduje się tam grób Franciszka. To potwierdzało legendę rodzinną, że wyjechał do Pińska - mówi poszukiwacz rodzinnych korzeni. Wkrótce otrzymał akt zgonu Franciszka, z którego wynikało, że pozostawił żonę i dwójkę dzieci. Dostał też akty metrykalne kolejnych pokoleń tej linii. Następnie ogłosił na wspomnianej grupie związanej z Pińskiem, na Facebooku, że poszukuje rodziny - potomków Franciszka Makarewicza. Ostatecznie wysłał wiadomość do wszystkich członków wspomnianej grupy z nazwiskiem Makarewicz, chcąc odnaleźć kuzynów. - Wówczas odezwała się Ola, córka Juriego. Dzięki temu poznałem też Kasię, siostrę Oli, która również odwiedziła mnie w Białej Podlaskiej w marcu tego roku. Kasia wysłała mi też liczne zdjęcia członków pińskiej gałęzi rodziny Makarewiczów - przekazuje Łukasz Makarewicz.    


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Cisną śrutyTreść komentarza: I bardzo dobrze. Na kupią za grosze tych 15 letnich albo I pełnoletnich 18 + Beemek BMW od Helmuta po 2 Niemcach I 3 Turasach i szaleją śrutami których za granicą się pozbyli. Cisną te graty 15 - 18 letnie aż szpachla wypada. Strach po ulicy łazić bo jeżdza siepami trupami z rocznika 2011 albo I starszymi gruzami.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 13:48Źródło komentarza: Nowe przepisy już obowiązują! W pow. bialskim „prawko” straciło kilku kierowcówAutor komentarza: Zgłoszę na policję.Treść komentarza: U mnie na wiosce takich dwóch zawsze wypala trawę . Jeszcze w tym roku nie wypalali. Jak tylko zobaczę dym to od razu dzwonię na policję a będę widział bo blisko mieszkają. Mi dali mandat 800 zł za przekroczenie prędkości to i niech sąsiedzi zapłacą za wypalanie traw . Musi być sprawiedliwość. Co tylko ja mam być poszkodowany .Data dodania komentarza: 17.03.2026, 13:40Źródło komentarza: Od początku marca prawie 30 pożarów. Zaczęło się wypalanie trawAutor komentarza: XxxAdekTreść komentarza: Brak odblasków na takiej drodze zwieksza ryzyko wypadków …ale po co kierujacy volvo poruszał sie pasem pobocza ? Jest od tego pas jezdni ! Predkosc zapewne tez nie byla tam zadowalajaca przepisy ruchu drogowegoData dodania komentarza: 17.03.2026, 10:54Źródło komentarza: Gmina Borki. Potrącenie pieszego na drodze krajowej nr 19Autor komentarza: lllllll------1111Treść komentarza: """Zginął 79-letni mężczyzna, a trzy pasażerki trafiły do szpitala. """ To co on te trzy pasarzerki wiózł na tym motocyklu ? We czwórkę jechali tym motocyklem ?Data dodania komentarza: 17.03.2026, 07:18Źródło komentarza: Gmina Janów Podlaski. Policja ujawniła wstępne ustaleniaAutor komentarza: WnuczekTreść komentarza: Tak się kończy jak się jeżdzi szybko motocyklem . Gdyby jechał tak 15-20 km/ h to by przeżył . Po co tak szybko jeżdzić i jeszcze wyprzedzać inny motocykl . Mój dziadziuś komarkiem jeżdził bardzo wolno właśnie tak 15-20 km/h i nie raz się wywalił bo po pijanemu jeżdził ale z racji tego że jeździł wolno tak 15-20 km/h to żył aż do śmierci . Nie umarł w wypadku na komarku a dla tego , że śmierć przyszła sama ze starości umarł . Gdyby wszyscy motocykliści jeżdzili tak jak mój dziadziuś komarkiem tak 15-20 km/h to by nie było śmiertelnych wypadków bo jakby się wywalili to by wstali . Prędość jest za duża przy jeżdzie motocyklem.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 06:46Źródło komentarza: Gmina Janów Podlaski. Policja ujawniła wstępne ustalenia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama