System kaucyjny na terenie całego kraju obowiązuje od tego roku. Ministerstwo Klimatu i Środowiska w kwietniu podsumowało trzy miesiące jego funkcjonowania.
„Do końca marca 2026 r. zwróciliśmy już blisko 520 mln opakowań w ramach systemu kaucyjnego. Funkcjonuje już 52 tys. punktów, w których można oddać opakowania objęte systemem kaucyjnym. Ich liczba – podobnie jak liczba automatów – stale rośnie. Warto podkreślić, że choć ustawowy obowiązek zbiórki opakowań dotyczy dużych sklepów o powierzchni powyżej 200 m², to aż 24 tys. mniejszych punktów zdecydowało się dołączyć do systemu dobrowolnie. Stanowią one 46% wszystkich miejsc zwrotu.”
System obejmuje plastikowe butelki (PET) do 3 l, puszki aluminiowe/metalowe do 1 l oraz butelki szklane wielokrotnego użytku do 1,5 l.
Polityczna burza wokół systemu
Na początku kwietnia przedstawiciele Konfederacji organizowali konferencje podczas których system kaucyjny krytykowali. W Białej Podlaskiej przedstawiciele formacji stanęli na początku kwietnia przed biurem parlamentarzystów PiS.
- System kaucyjny to nie jest drobna zmiana, ale pełna absurdów reforma, która utrudnia normalne życie. Według wyliczeń, dwie osoby mogą stracić nawet 180–200 zł w ciągu trzech miesięcy z powodu niezwróconych opakowań. To oznacza wzrost cen towarów, większe obciążenia dla firm i kolejne koszty przerzucane na obywateli – mówił uczestnik konferencji Konfederacji w Białej Podlaskiej, Marcin Ostaszewski.
Jego kolega, Paweł Komoń dodawał: – Jest wiele potencjalnych strat dla obywateli: brak możliwości zwrotu opakowań z powodu awarii butelkomatów lub odległości, wzrost rachunków za śmieci z powodu utraty cennego surowca przez odbiorców odpadów.
Generalnie Konfederaci stanęli na stanowisku, że system robi z ludzi śmieciarzy i powinien „trafić tam, gdzie jego miejsce – do kosza”. Tymczasem MKiS tego typu alarmy wokół systemu kaucyjnego uważa za rozgrywki polityczne.
System kaucyjny stanowi ogromną zmianę logistyczną, która bezpośrednio dotyka naszych codziennych przyzwyczajeń, dlatego chętnie wykorzystuje się go do celów politycznych. Obecna dezinformacja zbiegła się w czasie z próbami przeforsowania wotum nieufności, co sprawia, że pewne tematy są po prostu sztucznie podgrzewane. Najlepszą odpowiedzią ze strony ministerstwa oraz operatorów na tę nagonkę pozostają jednak twarde fakty, że system działa i się rozkręca – zapewniała natomiast w kwietniu podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska.
Czy samorządy odnajdą się w systemie?
Związek Gmin Wiejskich RP i Związek Miast Polskich o wpływie systemu kaucyjnego na gospodarkę odpadami, realizowaną przez samorządy, nie wypowiadają się optymistycznie
„Obecny model prowadzi do sytuacji, w której gminy ponoszą koszty systemu gospodarki odpadami, tracą najcenniejsze frakcje surowcowe, a jednocześnie nie uzyskują efektu w postaci poprawy wymaganych poziomów odzysku. Taki mechanizm narusza zasadę spójności systemu oraz równowagi między odpowiedzialnością a korzyściami” – wyraża stanowisko ZGWRP.
W podobnym tonie w stanowisku z lutego tego roku wypowiedział się ZMP:
„Najbardziej wartościowe surowce wtórne (PET, puszki aluminiowe) zostają wyprowadzone z systemu gminnego bez zapewnienia miastom adekwatnej rekompensaty finansowej. Tworzy to „czarną dziurę” w budżetach odpadowych – gminy tracą przychody ze sprzedaży czystego surowca, zachowując jednocześnie obowiązek utrzymania kosztownej infrastruktury dla frakcji deficytowych. Taka degradacja roli gmin uderza w stabilność całego systemu gospodarki komunalnej.”
Jak samorządy odnajdą się w systemie, na razie trudno analizować w oparciu o faktyczne dane.
Jeszcze nie mamy informacji, o ile w tym roku zmniejszył się udział opakowań w „żółtym worku" po wprowadzeniu butelkomatów. Takie dane uzyskamy dopiero w przyszłym roku, ponieważ podmioty reprezentujące zbierające opakowania w systemie kaucyjnym mają obowiązek składać sprawozdania z masy zebranych odpadów oraz ich zagospodarowania do wójta, burmistrza, prezydenta miasta w terminie do 31 stycznia za poprzedni rok kalendarzowy – informuje Katarzyna Jędrzejczyk, kierownik Referatu Gospodarki Odpadami UM Biała Podlaska.
O możliwych kosztach dla mieszkańców bialscy urzędnicy też nie umieją dziś nic powiedzieć. W tym roku obowiązują ceny wynikające z przeprowadzonego na 2026 rok przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów. - W chwili obecnej nie jesteśmy w stanie określić, czy system kaucyjny i w jakim stopniu wpłynie na koszty systemu w 2027 r. – przyznaje kierownik Jędrzejczyk.
O skutkach wprowadzenia systemu kaucyjnego trudno też mówić na razie radzyńskim urzędnikom.
Na to, ile faktycznie płacimy za odpady, wpływa wiele elementów: transport, odbiór, sortowanie, zagospodarowanie. Dlatego trudno dziś jednoznacznie ocenić, jak system kaucyjny przekłada się na koszty. Taka ocena będzie możliwa po dłuższej niż trzymiesięcznej obserwacji i analizie szerszego zestawu danych – informuje Anna Małoszewska z UM w Radzyniu Podlaskim.
Co ciekawe, dodaje, że w ostatnich tygodniach miasto nie zauważyło zmniejszenia strumienia plastikowych odpadów w gminnym systemie odbioru śmieci. - W 2025 roku zebrano 102,14 ton tworzyw sztucznych, a w 2026 już 117,42 tony. To wzrost o 15,28 ton, czyli około 15 proc. – wskazuje Małoszewska.
Prawdopodobnie z oceną wpływu systemu kaucyjnego na gospodarkę odpadami, samorządy będą jednak czekać jeszcze kilka miesięcy, by wypracować miarodajne wnioski i móc powiedzieć w oparciu o twarde dane czy system kaucyjny pomaga, czy szkodzi.
CZYTAJ TEŻ:
















Napisz komentarz
Komentarze