Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 03:21
Reklama
Reklama
Reklama

Ludzie Słowa: To jest mój drugi dom

Rozmowa z Panem Stanisławem Zającem (67 lat), wieloletnim pracownikiem wydawnictwa Słowo, człowiekiem pełnym ciekawych pomysłów, inicjatorem akcji ratowania jerzyków w Białej Podlaskiej.
Ludzie Słowa: To jest mój drugi dom

Jak to się stało, że trafił pan do Słowa?

Do Słowa trafiłem nie przez przypadek, ponieważ od zawsze czytam ten tytuł. Pamiętam jak kupiłem wydanie z 30 maja 1991 r. Tam wyczytałem, że poszukują sprawnej maszynistki do obsługi komputera. A że byłem po kursie maszynopisarskim, bo ukończyłem w wojsku kurs szybkiego pisania bez patrzenia na klawiaturę, zdecydowałem, że spróbuję swoich sił w moim ulubionym wydawnictwie. Pomyślałem, a nóż się uda...

I udało się...

Zachodzę więc na rozmowę z ówczesnym dyrektorem i następuje krótka rozmowa. "Kierujemy Pana na kurs do Warszawy na skład gazety i łamanie komputerowe". Zdecydowałem się. Na koszt firmy odbyłem dwa kursy. A później rozpoczęła się moja praca w Słowie.

Jak wyglądała dawniej praca redakcji?

Całkiem inaczej niż dzisiaj. Kiedyś dziennikarze pisali wszystkie swoje artykuły odręcznie i później trzeba było od nich to co napiszą przepisać. Teksty wprowadzało się do systemu, robiło się łam (czyli rozmieszczanie na stronach), a proszę pamiętać, że kiedyś w redakcjach, nawet tych najlepszych, był przeważnie tylko jeden komputer. Z biegiem czasu właściciele zdecydowali się na zakup kolejnych komputerów i szybką rozbudowę składu komputerowego. W 1993 roku zostałem kierownikiem składu komputerowego i odpowiadałem za całą załogę składającą gazetę. Tworzyliśmy łamy, makietowaliśmy pierwsze zdjęcia. Jeszcze wtedy nie było tak wygodnych programów jak dziś, więc się kombinowało na różne sposoby, aby strony prezentowały się profesjonalnie. Ale najgorszy problem był z dostarczeniem złożonej gazety do drukarni w Lublinie. Dziś redakcja wysyła złożoną gazetę przez internet. Kiedyś strony trzeba było zawieść do drukarni. Staraliśmy się, żeby do godziny 17 złożyć numer i trzeba było jechać dwie godziny i tam musieli jeszcze wszystko przygotować, a później drukować.

Cały wywiad przeczytacie w najnowszym JUBILEUSZOWYM numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, 29/2018

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: "por. Nos - maniaku, chory maniaku" - arcymaniaku i podszywaczu, Treść komentarza: Oczywiście, że PiS wygra wybory, chory psychicznie lemingu. Data dodania komentarza: 4.11.2026, 09:28 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos - maniaku, chory maniaku , Treść komentarza: Czy ty jesteś normalny ? Komentujesz pod każdym postem te swoje wypociny . Napisz jeszcze , że Pis wygra wybory jak to piszesz pod każdym postem mieszając politykę ze sportem . Za robotę się bierz maniaku chory maniaku . Data dodania komentarza: 3.11.2026, 20:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: kibol nieobiektywny Treść komentarza: Efekt Renkowskiego był taki, że drużynę miał na pierwszą trójkę, a uzyskał w swoim ostatnim sezonie 7 miejsce, wygrywając z mocnymi i tracąc frajersko punkty ze słabymi. Obecna sytuacja to wynik wprowadzenia kolesi prezydenta do klubu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 19:57 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama