Piątek, 6 marca 2026 roku, godzina 11:00. Kierowcy podjeżdżający pod dystrybutory jednej z bialskich stacji paliw przecierali oczy ze zdumienia. Cena na pylonie, która i tak była już wysoka, skoczyła o kolejne 11 groszy w zaledwie 30 minut, osiągając pułap 7,10 zł.
Taka dynamika zmian jest praktycznie niespotykana w normalnych warunkach rynkowych i trudna do uzasadnienia nagłymi ruchami na giełdach hurtowych.
Kanistry w bagażnikach i strach w oczach
Widok pod dystrybutorami jest alarmujący. Kolejki blokują dojazdy, a atmosfera jest gęsta od emocji. Kierowcy nie ograniczają się do tankowania "pod korek". Masowo wyciągane z bagażników kanistry i dodatkowe zbiorniki świadczą o jednym: potężnym lęku przed brakiem paliwa lub jego niebotyczną ceną w kolejnych godzinach.
- To nie jest zwykła korekta. To żerowanie na strachu i sztuczne pompowanie marż w tempie, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć - twierdzi nasza Czytelniczka, która woli pozostać anonimowa.
Sprawa trafiła do UOKiK
Niektórzy mieszkańcy nie zamierzają bezczynnie przyglądać się tej sytuacji. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wpłynęły już oficjalne zgłoszenia wraz z dokumentacją fotograficzną dzisiejszych podwyżek. Celem jest sprawdzenie, czy stacje nie wykorzystują nadzwyczajnej sytuacji do nieuzasadnionego windowania zysków kosztem przerażonych konsumentów.
Co dalej?
Eksperci apelują o zachowanie spokoju, choć przyznają, że psychologia tłumu jest w takich momentach trudna do opanowania. Warto jednak pamiętać, że gwałtowne tankowanie "na zapas" w całym regionie tylko napędza lokalnych dystrybutorów do dalszych podwyżek.
Ministerstwo Energetyki wydało komunikat, w którym uspokaja: bezpieczeństwo energetyczne Polski nie jest zagrożone mimo zawirowań związanych z konfiktem na Bliskim Wschodzie.
- Kryzys na Bliskim Wschodzie wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych, które noszą znamiona zorganizowanej akcji dezinformacyjnej. Ich autorzy próbują przekonać Polaków, że Polsce grożą braki paliw i gazu, ceny gwałtownie wzrosną, a obywatele powinni robić zapasy. To nieprawda - są to fałszywe przekazy obliczone na wywołanie paniki, podczas gdy w rzeczywistości dostawy surowców do Polski nie są zagrożone. Terminal odbioru ropy naftowej w Gdańsku, czyli Naftoport, pracuje bez zakłóceń i jest gotowy do przyjmowania dostaw ropy naftowej z dowolnego kierunku na świecie. Obecne dostawy są realizowane zgodnie z harmonogramem. Ropa naftowa trafia do Polski przede wszystkim z Arabii Saudyjskiej, która jest jedynym państwem z Półwyspu Arabskiego dostarczającym ropę do Polski. Pozostała część dostaw pochodzi m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, USA i Nigerii - czytamy w komunikacie ministerstwa z 2 marca 2026 r.
Europa korzysta w imporcie ropy z Arabii Saudyjskiej z trasy omijającej Zatokę Perską, czyli Cieśninę Ormuz, a także cieśninę Bab al-Mandab.
- Polska dysponuje także rozbudowaną infrastrukturą magazynową ropy i paliw gotowych. Stan zapasów interwencyjnych pozostaje na wysokim poziomie i przekracza wymagane 90 dni zabezpieczenia w ropę naftową i paliwa. Na chwilę obecną ryzyko potrzeby obniżenia zapasów oceniane jest jako niskie i nie ma potrzeby obniżania ich poziomu - informuje ME.






![Wisznice. Tak ochodzili Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych [ZDJĘCIA] Wisznice. Tak ochodzili Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych [ZDJĘCIA]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/sm-4x3-wisznice-tak-ochodzili-narodowy-dzien-zolnierzy-wykletych-zdjecia-1772702610.jpg)










Napisz komentarz
Komentarze