Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 20 marca 2026 20:12
Reklama
Reklama
Między prawem a rzeczywistością

Nawet gdy wszyscy wiedzą, kto jest ojcem – i tak potrzebny jest wyrok. Sprawdziliśmy, jak wygląda to w regionie

Choć liczba spraw o zaprzeczenie ojcostwa w regionie wyraźnie spada, jedno pozostaje niezmienne – nawet gdy wszyscy wiedzą, kto jest biologicznym ojcem dziecka, sprawa musi trafić do sądu. W wielu przypadkach to tylko formalność, ale dla rodzin oznacza miesiące procedur, a dla dzieci niepotrzebny stres.
matka z dzieckiem
Statystyki są jednoznaczne – spraw o zaprzeczenie ojcostwa jest coraz mniej. W Chełmie ich liczba spadła kilkukrotnie, podobnie jak w innych częściach województwa lubelskiego

Autor: zdjęcie poglądowe

Sprawy o zaprzeczenie ojcostwa dotyczą sytuacji, w której trzeba formalnie podważyć zapis w akcie urodzenia dziecka. Zgodnie z polskim prawem, jeśli dziecko urodzi się w trakcie małżeństwa – albo w ciągu 300 dni od jego zakończenia – za ojca automatycznie uznawany jest mąż matki. Nawet jeśli w rzeczywistości biologicznym ojcem jest inny mężczyzna.

Aby zmienić ten stan, konieczne jest złożenie pozwu do sądu i przeprowadzenie postępowania. Dopiero prawomocny wyrok może obalić to domniemanie i uregulować sytuację prawną dziecka.

Temat ten wrócił do debaty publicznej za sprawą zapytania poselskiego Sławomira Ćwika, który jesienią ubiegłego roku zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości o dane dotyczące liczby takich spraw oraz ocenę, czy nie należałoby uprościć procedur. Do dziś jednak resort nie przedstawił odpowiedzi, ograniczając się jedynie do poinformowania o przedłużeniu terminu.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda sytuacja w naszym regionie – zarówno w Chełmie, jak i w innych częściach województwa lubelskiego.

„To miała być formalność” – historie rodziców

– To było absurdalne. Każdy wiedział, kto jest ojcem mojego dziecka. A mimo to musieliśmy przejść przez cały proces – mówi pani Marta.

Jej sprawa trwała kilka miesięcy. Nie było konfliktu, nie było sporu, nie było wątpliwości.

– Ojciec biologiczny był obecny, wszystko było jasne. A jednak trzeba było składać pozew, czekać na rozprawę, tłumaczyć coś, co było oczywiste – dodaje.

Podobne doświadczenia ma pan Kamil.

– To nie była walka. To była formalność, ale bardzo czasochłonna. Każda rozprawa to stres i poczucie, że to wszystko można by załatwić prościej – mówi.

Jeszcze inaczej wspomina to pani Agnieszka.

– Najtrudniejsze było to, że wszystko się przeciągało. Dla dorosłych to może formalność, ale dziecko żyje w tym czasie w pewnym stresie. To naprawdę nie jest obojętne – podkreśla.

Takich historii – choć rzadziej niż kiedyś – wciąż nie brakuje.

Chełm: wyraźny spadek spraw

Dane Sądu Rejonowego w Chełmie pokazują, że liczba spraw o zaprzeczenie ojcostwa w ostatnich latach znacząco się zmniejszyła. W 2015 roku wpłynęło 25 takich spraw, rok później 28, a następnie liczba ta zaczęła stopniowo maleć. W 2025 roku odnotowano już tylko 7 pozwów.

Oznacza to spadek o ponad 70 procent w ciągu dekady.

Jednocześnie zdecydowana większość postępowań kończy się uwzględnieniem powództwa. Innymi słowy – sąd potwierdza, że mężczyzna wpisany jako ojciec nie jest ojcem biologicznym dziecka.

Reszta województwa: większa skala, ten sam trend

Podobna tendencja widoczna jest w innych częściach województwa lubelskiego, które podlegają pod okręg Sądu Okręgowego w Lublinie. Chodzi m.in. o sprawy prowadzone w sądach rejonowych w Lublinie, Zamościu, Białej Podlaskiej, Puławach, Kraśniku, Lubartowie, Radzyniu Podlaskim czy Włodawie.

Tam liczba spraw również systematycznie spada – z 245 w 2015 roku do 89 w 2025 roku.

Choć mówimy o znacznie większym obszarze i liczniejszej populacji, kierunek zmian pozostaje identyczny jak w Chełmie. Spraw jest coraz mniej, ale ich charakter się nie zmienia.

Ile to trwa? Od kilku miesięcy nawet do roku

Czas trwania postępowań w sprawach o zaprzeczenie ojcostwa jest zróżnicowany. Część z nich kończy się już na pierwszym terminie, jednak nie brakuje spraw bardziej rozbudowanych, które trwają kilka miesięcy.

Najczęściej postępowania zamykają się w przedziale od 2 do 6 miesięcy, choć zdarzają się również takie, które wymagają dłuższego postępowania dowodowego. Wynika to m.in. z konieczności przesłuchiwania świadków, a także problemów z ich stawiennictwem na rozprawach.

Są jednak sprawy, które trwają znacznie dłużej – nawet do roku. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, w których sąd dopuszcza dowód z opinii biegłych, czy badań DNA. W takich przypadkach postępowania wydłużają się m.in. przez konieczność oczekiwania na badania lub niestawiennictwo stron.

„Dla dziecka to nie jest formalność”

Jak podkreśla prof. UMCS dr Małgorzata Kostka-Szymańska z Instytutu Psychologii UMCS, przewlekłość takich postępowań może mieć realny wpływ na rozwój dziecka.

– Długotrwały stres związany z niepewnością sytuacji rodzinnej jest czynnikiem ryzyka zaburzeń rozwojowych, zarówno w sferze emocjonalnej, jak i społecznej.

Jak wyjaśnia, dziecko potrzebuje stabilności, jasnych relacji i poczucia bezpieczeństwa, a długie i często konfliktowe postępowania mogą te podstawy zaburzać.

– W takich sytuacjach dziecko może doświadczać lęku przed odrzuceniem, niepewności co do swojej roli w rodzinie, a także problemów z budowaniem więzi. Przewlekłe napięcie wpływa na rozwój emocjonalny, może prowadzić do trudności w regulacji emocji, a nawet do stanów lękowych czy depresyjnych – wskazuje ekspertka.

Szczególnie istotny jest także wpływ takich spraw na kształtowanie tożsamości dziecka.

– Brak jasności co do sytuacji prawnej i biologicznej może zakłócać proces budowania odpowiedzi na pytanie „kim jestem”. To z kolei może mieć długofalowe konsekwencje dla relacji społecznych i wyborów życiowych – dodaje.

Zdaniem psycholog, postępowania sądowe wpływają również na sposób, w jaki dziecko postrzega relacje i konflikty.

– Dzieci uczą się poprzez obserwację dorosłych. Długotrwałe spory mogą zaburzać poczucie bezpieczeństwa i zaufania, a także modelować nieprawidłowe wzorce radzenia sobie z konfliktami – podkreśla.

Ekspertka zaznacza jednak, że w sytuacjach, gdy między stronami nie ma sporu, warto rozważyć uproszczenie procedur.

– Skrócenie postępowania oznacza mniejsze obciążenie psychiczne dla dziecka. Zgodna wola stron może sprzyjać budowaniu stabilnych relacji, zwiększać poczucie bezpieczeństwa i ułatwiać kształtowanie tożsamości – wskazuje.

Prawo: konieczna kontrola sądu

Z kolei na konieczność zachowania obecnych procedur zwraca uwagę dr Piotr Piskozub, adiunkt w Katedrze Prawa Cywilnego WPiA UMCS w Lublinie.

– Obowiązujące przepisy nie przewidują innej drogi zaprzeczenia ojcostwa niż postępowanie sądowe. Wynika to wprost z regulacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w tym z domniemania ojcostwa męża matki dziecka – podkreśla.

Jak wyjaśnia, domniemanie to działa automatycznie – również w sytuacjach, gdy małżonkowie faktycznie już nie są razem.

– Dotyczy to także przypadków, gdy dziecko rodzi się w trakcie trwania małżeństwa albo do 300 dni od jego ustania. Nawet jeśli matka pozostaje już w innym związku, a biologiczny ojciec jest znany, formalnie ojcem pozostaje mąż lub były mąż – tłumaczy.

Prawnik zwraca uwagę, że choć zdarzają się sprawy bezsporne, w praktyce nie są one dominujące.

– W większości przypadków biologiczne ojcostwo jest jednak kwestionowane i sprawy mają charakter sporny. Coraz częściej zaprzeczenie ojcostwa pojawia się także jako element innych postępowań, przede wszystkim w kontekście spraw alimentacyjnych – wskazuje.

Jak dodaje, nawet sprawy o charakterze formalnym stanowią dodatkowe obciążenie dla sądów.

– W pewnym zakresie można mówić o sprawach, których dałoby się uniknąć, jednak należy pamiętać, że mówimy o jednej z najważniejszych instytucji prawa rodzinnego – ustaleniu pochodzenia dziecka. Kontrola sądu jest tu kluczowa dla zapewnienia bezstronności i wykluczenia nadużyć – zaznacza.

Zdaniem eksperta, choć można rozważać uproszczenie procedur w sytuacjach bezspornych, obecne przepisy spełniają swoją funkcję.

– Rezygnacja z drogi sądowej mogłaby prowadzić do nadużyć, nawet jeśli strony formalnie są zgodne. Stawką jest ustalenie pochodzenia dziecka i jego sytuacji prawnej, dlatego udział sądu w takich sprawach wydaje się uzasadniony – podsumowuje.

Między formalnością a koniecznością

Statystyki są jednoznaczne – spraw o zaprzeczenie ojcostwa jest coraz mniej. W Chełmie ich liczba spadła kilkukrotnie, podobnie jak w innych częściach województwa lubelskiego.

Nie zmienia się jednak jedno: każda taka sprawa musi trafić do sądu.

Z jednej strony mamy przepisy, które mają chronić interes dziecka i zapobiegać nadużyciom. Z drugiej – realne historie ludzi. I choć problem dotyczy coraz mniejszej liczby osób, pytanie pozostaje aktualne – czy w sytuacjach, gdy wszyscy są zgodni, prawo powinno nadal wymagać procesu?

Na razie odpowiedź brzmi: tak.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Ylhan AbhardżawedaTreść komentarza: To zależy ile ma lat ? W niektórych krajach świata już tak się nie pomaga w chorobie ludziom , którzy ukończyła 60 rok życia . Pieniądze idą na leczenie młodych.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 11:17Źródło komentarza: Wesprzyjmy lekarza Macieja Kisiela! Znany urolog walczy z ciężką chorobąAutor komentarza: StefanTreść komentarza: Czy ktoś przemyślał sprawę obwodnicy ? Sama nazwa już mówi, że to droga poza miastem ! Jak można włączać ulicę, gdzie jest teren zamieszkały, chodzi o Sielczyk ?!?!? Nawet przedłużenie wychodzi bezpośrednio na pasy startowe lotniska ?!? To jest pomysł poroniony !!!Data dodania komentarza: 20.03.2026, 08:36Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Ruch wokół obwodnicyAutor komentarza: RollsTreść komentarza: Super pomysł na park handlowy w tym miejscu. Trzymam kciukiData dodania komentarza: 19.03.2026, 18:42Źródło komentarza: W Białej Podlaskiej będzie KFC. Przy ul. Armii Krajowej powstanie park handlowyAutor komentarza: JaTreść komentarza: Miejskie ambicje czy pazerność obecnego wójta? Mało że zarabia aktualnie niewiele mniej od prezydenta kraju? Ale jak się stworzyło swój folwark gdzie on podniesie zarobki radnym to i radni chętnie mu podnoszą... Za publiczne pieniądze można się bawić, nie?Data dodania komentarza: 19.03.2026, 10:24Źródło komentarza: Sarnaki pozostaną wsią. Obawy o portfel wygrały z miejskimi ambicjamiAutor komentarza: To nie komuna ....Treść komentarza: Nikt nie obraża niczyich uczuć religijnych , nie ma nienawiści na tle rasowym , seksistowskim , nie ma wulgaryzmów we wpisach . Więc o czym Ty tu wypisujesz ? To nie komuna i cenzura .Data dodania komentarza: 18.03.2026, 13:21Źródło komentarza: Zderzenie osobówki z motocyklem. Nie żyje motocyklista
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama