Od 12 do 27 marca na terenie gminy Olszanka przeprowadzono konsultacje społeczne. Każdy z mieszkańców otrzymał ankietę z jednym, konkretnym pytaniem: „Czy jesteś za budową turbin wiatrowych na terenie gminy Olszanka?”. Wyniki, które podliczono pod koniec marca, nie pozostawiają złudzeń co do nastrojów panujących w okolicy.
Do rąk trafiło 2276 ankiet, z czego do Urzędu Gminy zwrócono 1830 dokumentów. Oznacza to, że frekwencja wyniosła aż 80,4 procent, co świadczy o ogromnym zaangażowaniu. Przeciwko budowie turbin zagłosowało 1290 osób, natomiast za inwestycją opowiedziało się jedynie 530 mieszkańców. Dziesięć oddanych głosów było nieważnych.
Giganty na horyzoncie
Konflikt w Olszance narastał od jesieni 2024 roku, kiedy radni podjęli pierwsze kroki w kierunku umożliwienia budowy farmy wiatrowej. Plany zakładały powstanie od 30 do 40 turbin, które miały stać się jednymi z największych konstrukcji tego typu w kraju. Ich wysokość – sięgająca 280 metrów – budziła przerażenie wśród mieszkańców dziewięciu sołectw.
Ludzie obawiali się nie tylko drastycznej zmiany krajobrazu, ale przede wszystkim – ich zdaniem – negatywnego wpływu na zdrowie. Na spotkaniach i w mediach społecznościowych, gdzie prężnie działała grupa „Stop Wiatrakom w Gminie Olszanka”, podnoszono kwestie hałasu, infradźwięków oraz uciążliwego migotania cienia. Mieszkańcy podkreślali, że nikt nie zbadał długofalowych skutków funkcjonowania tak potężnych maszyn w tak bliskim sąsiedztwie domów. Dodatkowym argumentem był spadek wartości nieruchomości oraz blokada innych inwestycji w pobliżu strategicznych tras S19 i A2.
Od unieważnionego referendum do głosu ludu
Droga do poznania oficjalnego stanowiska mieszkańców była wyjątkowo wyboista. Początkowo lokalna społeczność dążyła do zorganizowania referendum gminnego. Choć komitet protestacyjny zebrał pod wnioskiem ponad 800 podpisów, inicjatywa została zablokowana przez organ nadzorczy. Wojewoda unieważnił uchwałę Rady Gminy w tej sprawie, wskazując na istotne naruszenie terminów proceduralnych.
Zgodnie z przepisami Rada Gminy miała 30 dni na podjęcie uchwały o referendum od momentu złożenia poprawnego wniosku. Przekroczenie tego ustawowego terminu sprawiło, że dokument stał się nieważny w świetle prawa. W obliczu tego formalnego błędu wójt Dariusz Wojtczuk zdecydował się na przeprowadzenie alternatywnej formy dialogu – konsultacji społecznych, które nie są obarczone tak rygorystycznymi wymogami czasowymi.
Wiatraków nie będzie w planach
Po ogłoszeniu wyników konsultacji losy inwestycji spoczywają w rękach rady gminy. Wójt Dariusz Wojtczuk nie kryje, że wynik głosowania jest dla samorządu jasnym drogowskazem. – Mieszkańcy dali wyraźny sygnał, co na ten temat myślą. 70 procent głosów przeciw budowie wiatraków to potężny mandat. Mam nadzieję, że rada gminy wsłucha się w ten głos – podkreśla wójt gminy Olszanka w rozmowie z naszą redakcją.
Jak zaznacza włodarz, wynik konsultacji uderza bezpośrednio w strategiczne dokumenty, nad którymi pracują obecnie wszystkie samorządy w kraju. Chodzi o tzw. plany ogólne, które zastąpią dotychczasowe studia uwarunkowań.
– Mamy wyraźny sygnał co do planów ogólnych gminy, które musimy wprowadzić. Mieszkańcy jednoznacznie nie chcą, by wyznaczać w nich tereny pod inwestycje wiatrakowe. Ja już teraz wiem, że w tych nowych planach takich terenów wyznaczać nie będziemy – deklaruje Dariusz Wojtczuk.
Pozostaje jednak kwestia przepisów, które już funkcjonują w gminnym obiegu prawnym. Wcześniej radni podjęli uchwałę zezwalającą na zmiany w obowiązującym miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, co miało otworzyć furtkę dla turbin. – Nie wiem, czy rada będzie się nad tym ponownie pochylać, czy tę wcześniejszą uchwałę będzie zmieniać, modyfikować, czy w ogóle odwoła. To już pytanie bezpośrednio do radnych – zaznacza wójt, dystansując się od ostatecznych decyzji organu stanowiącego.
Wszystko wskazuje na to, że wielomiesięczny spór o krajobraz Olszanki zmierza do końca. Terminy gonią samorząd nie tylko ze względu na presję społeczną, ale i ustawową. – Plan ogólny musimy podjąć do końca czerwca, ewentualnie z możliwością przedłużenia o kolejne dwa miesiące. Z pewnością cała sprawa zakończy się jeszcze w tym roku. Głos mieszkańców zostanie wzięty pod uwagę przy finalnej decyzji Rady – zapewnia Wojtczuk.
CZYTAJ TEŻ:
















Napisz komentarz
Komentarze