Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 18:14
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
W 1675 roku właściciele Krzyczewa wznieśli świątynię, w miejscu podupadłej cerkwi

Świętowali 350-lecie świątyni [GALERIA ZDJĘĆ]

W Krzyczewie świętowano 350-lecie świątyni. Kościół został wzniesiony w 1675 roku na miejscu wcześniejszej cerkwi. W dokumencie fundacyjnym znajduje się zapis, że właściciele Krzyczewa, Daniel i Zofia Zemboccy, po przybyciu na miejsce zastali cerkiew w bardzo złym stanie – zniszczoną i podupadłą. To właśnie oni podjęli decyzję o jej odbudowie i wznieśli nową świątynię, która stoi w Krzyczewie do dziś.
Świętowali 350-lecie świątyni [GALERIA ZDJĘĆ]
Uroczystość stała się dla parafii ważnym wydarzeniem i powodem do dumy. Dzięki niej wiele osób usłyszało o niewielkim kościele położonym nad samym Bugiem

Autor: Łukasz Makarewicz

Jubileusz odbył się 26 kwietnia. W czasie kazania, podczas mszy św., biskup Kazimierz Gurda przypomniał, że historia Kościoła na nadbużańskich terenach była naznaczona bolesnymi rozdziałami i długim doświadczeniem walki o jedność. - Na tych ziemiach przez wieki współistniały cerkwie prawosławne, kościoły łacińskie, a po unii brzeskiej również cerkwie unickie. Historia Krzyczewa wpisuje się w ten trudny los pogranicza - zaznacza biskup Kazimierz Gurda ordynariusz diecezji siedleckiej.

OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z WYDARZENIA:

Z fundacji Zembockich

Ponad 350 lat temu, w 1675 roku, w miejscu obecnej świątyni, właściciele Krzyczewa Daniel i Zofia Zemboccy, wznieśli cerkiew unicką pod wezwaniem św. Dymitra. Do parafii należeli mieszkańcy Krzyczewa i Mokran, a pierwszym proboszczem był ksiądz Stefan Makarowicz. Podczas uroczystości odbyło się poświęcenie tablicy upamiętniającej księży proboszczów i duchownych opiekujących się świątynią przez wieki.

- Od początku wierni troszczyli się o swoją świątynię i życie duchowe parafii. Działało tu bractwo św. Jerzego, rozwijał się kult Matki Bożej, a wierni pielgrzymowali do sanktuariów w Kodniu i Leśnej Podlaskiej. Przez blisko 200 lat żyli w zgodzie z wiernymi Kościoła prawosławnego i łacińskiego. Sytuacja zmieniła się w latach 70. XIX wieku, gdy władze carskie rozpoczęły likwidację Kościoła unickiego. W 1873 roku usunięto proboszcza księdza Adolfa Wasilewskiego, a rok później świątynię zamieniono na cerkiew prawosławną. Wierni nie pogodzili się z tą decyzją. Zabrali klucze do świątyni, wnieśli stare ikony i przywrócili dawny porządek liturgiczny cerkwi unickiej. Za ten sprzeciw 40 osób zostało aresztowanych, ukaranych grzywnami i chłostą, jednak nikt nie zdradził przywódców oporu - mówił biskup Kazimierz Gurda.

Czas zmagań z prześladowaniami

Na wieś dwukrotnie wysyłano wojsko. Podczas jednej z pacyfikacji pobita została Eufemia Mikołajczuk, która po dwóch miesiącach zmarła, osieracając dwoje dzieci. Wierni unici nie przyjmowali sakramentów od prawosławnego duchowieństwa, a w celu zawarcia małżeństwa udawali się do Krakowa lub parafii łacińskich. Za opór mieszkańcy Krzyczewa, Teofil Szaniawski i Jakub Niczyporuk, zostali zesłani na Sybir. - Ten czas zmagań trwał do 1905 roku, kiedy to car Mikołaj II wydał ukaz tolerancyjny, pozwalający wiernym Kościoła unickiego wybrać wyznanie. Historia kościoła w Krzyczewie pozostaje świadectwem wiary, wierności tradycji i przywiązania do jedności Kościoła, mimo prześladowań i cierpienia - wskazywał biskup Kazimierz Gurda.

Ksiądz Daniel Sałasiński, proboszcz parafii w Neplach podkreślił, że parafia nie jest liczna i obejmuje około 330 wiernych z czterech miejscowości. 

- Mimo niewielkiej liczby parafian, jubileusz 350-lecia kościoła w Krzyczewie ma dla wspólnoty wyjątkowe znaczenie. Uroczystość stała się dla parafii ważnym wydarzeniem i powodem do dumy. Dzięki niej wiele osób usłyszało o niewielkim kościele położonym nad samym Bugiem – miejscu szczególnym, które przez lata było świadkiem obrony wiary, Boga i ojczyzny. Jubileusz stał się także impulsem do rozpoczęcia w Neplach modlitwy za ojczyznę, odprawianej każdego 16. dnia miesiąca - mówił ks. Daniel Sałasiński proboszcz parafii Neple, do której należy kościół w Krzyczewie.

W trosce o świątynię

Położenie nadaje świątyni wyjątkowy charakter, ale jednocześnie budzi obawy. - Bug pozostaje rzeką dziką i nieuregulowaną, a brzeg znajduje się bardzo blisko kościoła. Istnieje realna obawa przed erozją i podmywaniem terenu. Zagrożenie jest stałe, choć obecnie sytuację nieco łagodzi niski poziom wody, który spowalnia proces osuwania się brzegu - przyznał proboszcz. Podejmowane są działania mające zabezpieczyć świątynię. W sprawę zaangażowany jest konserwator zabytków oraz Wody Polskie. - W planach znajduje się umocnienie brzegu przy użyciu metalowych płyt, które miałyby ochronić teren przed dalszą erozją. Termin realizacji tych prac pozostaje jednak na razie nieznany - zauważył ks. Daniel Sałasiński.

Uczestnicy obchodów mieli okazję nabyć książkę autorstwa Macieja Barmosza pt. “Świątynia pogranicza - księga pamiątkowa w 350 rocznicę budowy kościoła pw. św. Jerzego w Krzyczewie”. Autor publikacji poświęconej historii kościoła w Krzyczewie podkreśla, że praca nad książką trwała stosunkowo krótko i zamknęła się w kilku miesiącach. - Był to jednak efekt wieloletnich wcześniejszych badań nad dziejami Krzyczewa, prowadzonych kilka lat wcześniej, które zaowocowały publikacją „Krzyczew. Dzieje nieznane”. To właśnie te wcześniejsze badania stały się podstawą źródłową do opracowania książki poświęconej historii świątyni - mówi Maciej Barmosz.

Jak zaznacza autor, w najnowszej publikacji udało się dotrzeć do wielu informacji, które dotąd nie były publikowane. Książkę można nabyć poprzez kontakt z autorem na Facebooku: Maciej Barmosz lub poprzez maila: [email protected].

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Nabijani...w plastikTreść komentarza: Ten system kaucyjny, to żadne działanie ekologiczne, to kolejny biznes. Czy zdasz opakowania czy nie, ktoś już i tak zarobił, i zarobi kolejne miliony, ktoś zarobił też na automatach do przyjmowania zwrotów. Prawdziwa ekologia była by wtedy, gdyby wszystkie napoje były w szkle, lub w puszkach, a wszystkie butelki były by zwrotne.Data dodania komentarza: 27.04.2026, 10:37Źródło komentarza: System kaucyjny w ogniu krytykiAutor komentarza: DzierżyńskiTreść komentarza: „zamienia Polaków w śmieciarzy i kloszardów” To nie jest zmiana w śmieciarzy. To jest zwykła pieniactwo (też z podtekstem politycznym) Jak był system kaucyjny tylko na szklane butelki to nie było śmieciarzy?. Było utyskiwanie że szklanych butelek nie ma gdzie sprzedać, a sklepy osiedlowe zwracają kaucję za okazaniem paragonu zakupowego bądź tylko na wymianę.Data dodania komentarza: 25.04.2026, 14:43Źródło komentarza: System kaucyjny w ogniu krytykiAutor komentarza: sadTreść komentarza: Cały ten powiat spłonie jeżeli nie będzie więcej opadów, żyjemy w klinie suszy, nie ma nadziei dla tego regionu. Tylko kurniki i wiatraki za parę dekad tu zostanąData dodania komentarza: 25.04.2026, 09:02Źródło komentarza: Lubelskie. Czarna seria pożarów w powiecie włodawskim. Strażacy walczyli z żywiołem przez wiele godzin [FILM, ZDJĘCIA]Autor komentarza: BolesławTreść komentarza: Google odpowiedziało mi, na zapytanie... jak z Łukowiska wjechać na S19 czy A2... odpowiedź... 25 do 30 km !?!?Data dodania komentarza: 22.04.2026, 07:29Źródło komentarza: Węzeł Łukowisko nie dla mieszkańców Łukowiska?Autor komentarza: ŁosiczaninTreść komentarza: Oczywiście w czasie pandemii statystyki się pogorszyły ale kto by na to patrzył. Fajne ostatnio bardzo popularne stwierdzenie czyt: według ekspertów …… jakich od czego a już Imion i nazwisk ciężko doszukać. Zablokowana granica z Białorusią więc handel z ruskim odbywa się innymi kanałami bo po co ma się rozwijać wschód Polski, niedokończona droga S19 też nie ma wpływu nie wspomnę o konflikcie który jest tuż przy granicy wschodniej który wygasza rozwój turystyki w tym regionie. Czemu ma służyć taki artykuł, nie wiem, może żeby nastraszyć tych którzy jeszcze mają nadzieję że tutaj też można się spełniać zawodowo, kulturowo i w spokoju i mimo wszystko zdrowym środowisku wychowywać swoje dzieciData dodania komentarza: 21.04.2026, 21:51Źródło komentarza: Gmina Sarnaki w czołówce krajowej depopulacji. Powiat łosicki traci mieszkańców
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama