Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 15 czerwca 2026 03:30
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama
W 1675 roku właściciele Krzyczewa wznieśli świątynię, w miejscu podupadłej cerkwi

Świętowali 350-lecie świątyni [GALERIA ZDJĘĆ]

W Krzyczewie świętowano 350-lecie świątyni. Kościół został wzniesiony w 1675 roku na miejscu wcześniejszej cerkwi. W dokumencie fundacyjnym znajduje się zapis, że właściciele Krzyczewa, Daniel i Zofia Zemboccy, po przybyciu na miejsce zastali cerkiew w bardzo złym stanie – zniszczoną i podupadłą. To właśnie oni podjęli decyzję o jej odbudowie i wznieśli nową świątynię, która stoi w Krzyczewie do dziś.
Świętowali 350-lecie świątyni [GALERIA ZDJĘĆ]
Uroczystość stała się dla parafii ważnym wydarzeniem i powodem do dumy. Dzięki niej wiele osób usłyszało o niewielkim kościele położonym nad samym Bugiem

Autor: Łukasz Makarewicz

Jubileusz odbył się 26 kwietnia. W czasie kazania, podczas mszy św., biskup Kazimierz Gurda przypomniał, że historia Kościoła na nadbużańskich terenach była naznaczona bolesnymi rozdziałami i długim doświadczeniem walki o jedność. - Na tych ziemiach przez wieki współistniały cerkwie prawosławne, kościoły łacińskie, a po unii brzeskiej również cerkwie unickie. Historia Krzyczewa wpisuje się w ten trudny los pogranicza - zaznacza biskup Kazimierz Gurda ordynariusz diecezji siedleckiej.

OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z WYDARZENIA:

Z fundacji Zembockich

Ponad 350 lat temu, w 1675 roku, w miejscu obecnej świątyni, właściciele Krzyczewa Daniel i Zofia Zemboccy, wznieśli cerkiew unicką pod wezwaniem św. Dymitra. Do parafii należeli mieszkańcy Krzyczewa i Mokran, a pierwszym proboszczem był ksiądz Stefan Makarowicz. Podczas uroczystości odbyło się poświęcenie tablicy upamiętniającej księży proboszczów i duchownych opiekujących się świątynią przez wieki.

- Od początku wierni troszczyli się o swoją świątynię i życie duchowe parafii. Działało tu bractwo św. Jerzego, rozwijał się kult Matki Bożej, a wierni pielgrzymowali do sanktuariów w Kodniu i Leśnej Podlaskiej. Przez blisko 200 lat żyli w zgodzie z wiernymi Kościoła prawosławnego i łacińskiego. Sytuacja zmieniła się w latach 70. XIX wieku, gdy władze carskie rozpoczęły likwidację Kościoła unickiego. W 1873 roku usunięto proboszcza księdza Adolfa Wasilewskiego, a rok później świątynię zamieniono na cerkiew prawosławną. Wierni nie pogodzili się z tą decyzją. Zabrali klucze do świątyni, wnieśli stare ikony i przywrócili dawny porządek liturgiczny cerkwi unickiej. Za ten sprzeciw 40 osób zostało aresztowanych, ukaranych grzywnami i chłostą, jednak nikt nie zdradził przywódców oporu - mówił biskup Kazimierz Gurda.

Czas zmagań z prześladowaniami

Na wieś dwukrotnie wysyłano wojsko. Podczas jednej z pacyfikacji pobita została Eufemia Mikołajczuk, która po dwóch miesiącach zmarła, osieracając dwoje dzieci. Wierni unici nie przyjmowali sakramentów od prawosławnego duchowieństwa, a w celu zawarcia małżeństwa udawali się do Krakowa lub parafii łacińskich. Za opór mieszkańcy Krzyczewa, Teofil Szaniawski i Jakub Niczyporuk, zostali zesłani na Sybir. - Ten czas zmagań trwał do 1905 roku, kiedy to car Mikołaj II wydał ukaz tolerancyjny, pozwalający wiernym Kościoła unickiego wybrać wyznanie. Historia kościoła w Krzyczewie pozostaje świadectwem wiary, wierności tradycji i przywiązania do jedności Kościoła, mimo prześladowań i cierpienia - wskazywał biskup Kazimierz Gurda.

Ksiądz Daniel Sałasiński, proboszcz parafii w Neplach podkreślił, że parafia nie jest liczna i obejmuje około 330 wiernych z czterech miejscowości. 

- Mimo niewielkiej liczby parafian, jubileusz 350-lecia kościoła w Krzyczewie ma dla wspólnoty wyjątkowe znaczenie. Uroczystość stała się dla parafii ważnym wydarzeniem i powodem do dumy. Dzięki niej wiele osób usłyszało o niewielkim kościele położonym nad samym Bugiem – miejscu szczególnym, które przez lata było świadkiem obrony wiary, Boga i ojczyzny. Jubileusz stał się także impulsem do rozpoczęcia w Neplach modlitwy za ojczyznę, odprawianej każdego 16. dnia miesiąca - mówił ks. Daniel Sałasiński proboszcz parafii Neple, do której należy kościół w Krzyczewie.

W trosce o świątynię

Położenie nadaje świątyni wyjątkowy charakter, ale jednocześnie budzi obawy. - Bug pozostaje rzeką dziką i nieuregulowaną, a brzeg znajduje się bardzo blisko kościoła. Istnieje realna obawa przed erozją i podmywaniem terenu. Zagrożenie jest stałe, choć obecnie sytuację nieco łagodzi niski poziom wody, który spowalnia proces osuwania się brzegu - przyznał proboszcz. Podejmowane są działania mające zabezpieczyć świątynię. W sprawę zaangażowany jest konserwator zabytków oraz Wody Polskie. - W planach znajduje się umocnienie brzegu przy użyciu metalowych płyt, które miałyby ochronić teren przed dalszą erozją. Termin realizacji tych prac pozostaje jednak na razie nieznany - zauważył ks. Daniel Sałasiński.

Uczestnicy obchodów mieli okazję nabyć książkę autorstwa Macieja Barmosza pt. “Świątynia pogranicza - księga pamiątkowa w 350 rocznicę budowy kościoła pw. św. Jerzego w Krzyczewie”. Autor publikacji poświęconej historii kościoła w Krzyczewie podkreśla, że praca nad książką trwała stosunkowo krótko i zamknęła się w kilku miesiącach. - Był to jednak efekt wieloletnich wcześniejszych badań nad dziejami Krzyczewa, prowadzonych kilka lat wcześniej, które zaowocowały publikacją „Krzyczew. Dzieje nieznane”. To właśnie te wcześniejsze badania stały się podstawą źródłową do opracowania książki poświęconej historii świątyni - mówi Maciej Barmosz.

Jak zaznacza autor, w najnowszej publikacji udało się dotrzeć do wielu informacji, które dotąd nie były publikowane. Książkę można nabyć poprzez kontakt z autorem na Facebooku: Maciej Barmosz lub poprzez maila: [email protected].

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Buahahahaha Treść komentarza: Bo Dziadzio do kościółka jedzie swim 15 letnim struclem , siepem , srutem i jest królem szos . A rowery i hulajnogi niech z drogi do rowu zjeżdżają buahahahahahahahahahh Data dodania komentarza: 14.06.2026, 16:40 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Zderzył się z jadącą hulajnogą 28-latką Autor komentarza: Artur 22 Treść komentarza: Stefciu to żeś odkrycie zrobił . W tym przypadku ewidentna wina kierowcy auta . Tam jest droga dla rowerów , przejście dla pieszych . Zaraz powiesz , że pieszy raptownie wszedł bez patrzenia ha ha ha . Zabrać prawo jazdy jak nie widzi hulajnogi , która ma pierwszeństwo przejzadu . Data dodania komentarza: 14.06.2026, 14:16 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Zderzył się z jadącą hulajnogą 28-latką Autor komentarza: Jan T. Treść komentarza: Jestem właścicielem tej działki. Co do Straży Miejskiej, to ich nie widziałem w okolicach posesji. W rozmowie telefonicznej otrzymałem odpowiedź, że nie są od pilnowania mojej osoby i posesji .Że jak idę do lasu to też mają być przy mnie. Po prostu " olali" tak zrozumiałem. Z poważaniem. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 12:46 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Na działce odwiedzał ich łoś Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Wejdzie taki dziadek do auta i jak to. On jedzie , on ma pierwszeństwo. Kiedyś zawsze auto miało pierwszeństwo przed furmanką z " kuniem " to i teraz dziadzio jedzie bo co tam rower i hulajnoga . On dziadzi jedzie . Kursy przymusowe dla kierowców i tłumaczenie kto ma pierwszeństwo na rondzie , skrzyżowaniu ze ścieżką rowerową itp. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 12:14 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Zderzył się z jadącą hulajnogą 28-latką Autor komentarza: Feliks Treść komentarza: To myśliwych przerobić na kiełbasy. Polowań zakazać. Nie było myśliwych i natura sama regulowała liczebność zwierza Data dodania komentarza: 14.06.2026, 12:06 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Na działce odwiedzał ich łoś
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama