Jan Mela w wieku trzynastu lat został porażony prądem, na skutek czego stracił część ręki i nogę. Historią nastolatka żyła wówczas cała Polska, tak jak jego późniejszym wyczynem, jakiego dokonał wraz z polarnikiem Markiem Kamińskim, zdobywając w jednym roku dwa bieguny kuli ziemskiej. Przed Melą takiego wyczynu nie zrealizował nikt młodszy, ani żadna osoba niepełnosprawna.
Tabliczka i medal
Kulminacyjnym momentem uroczystości było odsłonięcie przez Jana Melę tabliczki na Skwerze Podróżników. - Wśród oklasków zgromadzonych mieszkańców, młodzieży i zaproszonych gości podróżnik symbolicznie dołączył do grona osób uhonorowanych w tym wyjątkowym miejscu. Tabliczka ma charakterystyczny kształt łapy niedźwiedzia, nawiązujący do herbu Radzynia Podlaskiego, którego symbolem jest biały niedźwiedź na czerwonym tle. Niedźwiedź symbolicznie „wędruje” po Skwerze wraz z kolejnymi wybitnymi podróżnikami – mówi Robert Mazurek, prezes stowarzyszenia „Podróżnik”, organizatora Radzyńskich Spotkań z Podróżnikami.
Oprócz zwyczajowej tabliczki na Skwerze Podróżników, Jan Mela otrzymał też swoją karykaturę, a starosta Szczepan Niebrzegowski wręczył gościowi pamiątkowy medal Radzyńskich Spotkań z Podróżnikami. - Pana historia jest inspiracją dla młodych ludzi i osób z niepełnosprawnościami. Udowodnił pan swoim życiem, że jeżeli człowiek ma marzenia, to zawsze się podniesie. Wielki szacunek za to, co pan zrobił i nadal robi – mówił starosta.
Realizacja marzeń pokona przeciwności
Jan Mela, to nie tylko historia wyprawy na bieguny. - Na jego koncie znajdują się również wejścia na Kilimandżaro i Elbrus, wspinaczka na legendarną ścianę El Capitan, ukończenie maratonu w Nowym Jorku czy wymagającego triathlonu Ironman w Gdyni – wylicza Robert Mazurek.
OBEJRZYJ ZDJĘCIA:
Przypomina, że Jan Mela prowadził również fundację Poza Horyzonty, pomagając osobom po amputacjach wracać do aktywnego życia. Dziś skupia się na motywowaniu innych do działania. Na spotkaniu z młodzieżą w I LO, opowiadał nie tyle o odbytych podróżach, ale o ludziach, których spotkał w swoim życiu. – Gdybym nie spotkał tych ludzi, którzy mi pomogli i pokazali, że niepełnosprawność to nie koniec świata, nie byłbym dziś tutaj – zapewniał zebranych Jan Mela i dodawał: - Można żyć aktywnie, realizować marzenia, założyć rodzinę i być szczęśliwym niezależnie od przeciwności losu.
Tym razem nie chodziło jedynie o podróżniczą opowieść, ale także o uhonorowanie człowieka, który swoją postawą udowodnił, że nawet najtrudniejsze doświadczenia nie muszą przekreślać marzeń – wskazuje natomiast Robert Mazurek.
Ewa Grodzka, dyrektor I LO przyznaje, ze młodzież czekała n to spotkanie. - To wydarzenie ma też znaczenie dla realizowanego przez szkołę projektu wspierającego edukację włączającą oraz integrację uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi – podkreśla dyrektor Grodzka. - Trudno byłoby znaleźć lepszego gościa do rozmowy o odwadze, determinacji i pokonywaniu własnych ograniczeń.
Autentyczne świadectwo
Na spotkanie z Jankiem Melą przybyli młodzi ludzie nie tylko z radzyńskich szkół. Byli uczniowie z Parczewa, Drelowa i Białej Podlaskiej, a także wychowankowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Z zainteresowaniem i przejęciem słuchali Jana, gdy opowiadał nie tylko o życiowych triumfach, ale również o latach walki z kompleksami, o lęku przed oceną innych i o długiej drodze do pogodzenia się z własną niepełnosprawnością.
Najtrudniejszą górą, na jaką przyszło mi się wspinać, nie był żaden ośmiotysięcznik ani biegun. Było nią zaakceptowanie samego siebie – przyznał Mela.
Dla młodych słuchaczy okazał się bardzo wiarygodny. - Od pierwszych minut zjednał sobie publiczność szczerością, poczuciem humoru i niezwykłą autentycznością. Nie opowiadał wyłącznie o ekstremalnych wyprawach czy sportowych sukcesach. Mówił przede wszystkim o codziennych zmaganiach, akceptacji siebie i budowaniu poczucia własnej wartości – relacjonuje Robert Mazurek. Młodzież doceniła szczerość z jaką Jan opowiadał również o bardzo osobistych, rodzinnych relacjach, które nie były łatwe. - Szczególnie nawiązanie do wspomnień dotyczących relacji z ojcem. Jan Mela otwarcie mówił o trudnym dzieciństwie, wzajemnych pretensjach i procesie odbudowy rodzinnej więzi. To właśnie ten fragment spotkania wielu uczestników uznało za najbardziej poruszający – przyznaje Mazurek.
Młodzi ludzie po spotkaniu z Jankiem Melą wyszli z ważnym, przesłaniem. Jak zapewnił ich gość RSzP: - Nie warto skupiać się na tym, czego nam brakuje. Znacznie ważniejsze jest dostrzeganie tego, co już mamy, oraz ludzi, którzy pomagają nam iść naprzód – tłumaczył Jan Mela.
Zdaniem Roberta Mazurka, najważniejszym po spotkaniu z Jankiem, była lekcja , jaką wynieśli z niego młodzi ludzie. - To spotkanie było lekcją życia, wdzięczności i wiary w to, że nawet po największych życiowych burzach można odnaleźć własny biegun – zapewnia Mazurek.

Napisz komentarz
Komentarze