- Właścicielami spółdzielni jest 300 członków. Wkład członkowski wynosi 1000 zł, a wpisowe 100 zł. Członkami spółdzielni są zarówno pracownicy, jak i osoby niezatrudnione, przy czym przeważają osoby niebędące pracownikami - mówi prezes Powszechnej Spółdzielni Spożywców “Społem” Eugeniusz Mazur.
Najważniejszy pozostaje handel detaliczny
Spółdzielnia prowadzi handel detaliczny oraz produkcję wielu gatunków pieczywa. Ciasta i ciasteczka powstają w zakładzie piekarsko-ciastkarskim przy ul. Północnej oraz w restauracji Stylowa, która oprócz działalności gastronomicznej prowadzi także produkcję wyrobów garmażeryjnych. Produkty trafiają przede wszystkim do sklepu firmowego oraz wszystkich sklepów spożywczych spółdzielni, a także do wybranych stref wytwórczych. Spółdzielnia posiada również nieruchomości, które w dużej części są wynajmowane.
- Podstawową działalnością pozostaje handel detaliczny. Spółdzielnia prowadzi 11 sklepów spożywczych, w tym sklep firmowy oferujący głównie wyroby własnej produkcji. Trwają przygotowania do uruchomienia kolejnego sklepu spożywczego na osiedlu Podmiejska. Realizacja inwestycji napotyka trudności wynikające z problemów po stronie dewelopera, od którego kupowany jest lokal - przekazuje Eugeniusz Mazur.
Dodaje, że od 40 lat z powodzeniem funkcjonuje Spółdzielczy Dom Handlowy Sawko, w którym od blisko 20 lat działa salon Eleganza – marka należąca do Porozumienia Domów Towarowych Polska. - Od blisko 65 lat działa także restauracja Stylowa, łącząca działalność gastronomiczną z produkcją. Dzięki produkcji oraz funkcjonowaniu sklepu firmowego możliwe jest utrzymanie rentowności mimo silnej konkurencji. Od 29 lat przy ul. Północnej działa zakład piekarsko-ciastkarski - informuje Eugeniusz Mazur.
Przekazuje, że w 2025 roku sprzedaż spółdzielni wyniosła 59,6 mln zł. Przy przychodach o około pół miliona złotych niższych niż w 2025 roku spółdzielnia zajęła 74. miejsce wśród stu największych firm województwa lubelskiego w rankingu opublikowanym przez „Dziennik Wschodni”. Najwyższą sprzedaż osiągnęły sklepy nr 20 na osiedlu Podmiejska, nr 10 przy ul. Piłsudskiego.
Obecnie spółdzielnia zatrudnia 192 pracowników, z czego 82 proc. stanowią kobiety. - Najtrudniejszy okres w historii spółdzielni rozpoczął się wraz z problemami związanymi ze spłatą kredytów inwestycyjnych w czasie zmian ustrojowych. Podobna sytuacja dotknęła wiele spółdzielni. Nie poddajemy się i nadal funkcjonujemy, jednak nieustannie stawiamy sobie pytania o przyszłość – jak działać, aby przetrwać, osiągać zyski, rozwijać się i tworzyć nowe miejsca pracy zamiast ograniczać zatrudnienie - wskazuje Eugeniusz Mazur.
Wyczuć nastrój klienta
- Ze spółdzielnią „Społem” jestem związana od wielu lat. Dziś jestem już na emeryturze i odpoczywam, ale bardzo miło wspominam cały okres pracy. Przepracowałam 35 lat. Zdrowie nie pozwoliło mi pracować dłużej, dlatego musiałam odejść, kiedy pojawiła się taka możliwość - mówi Czesława Fronczak-Serpatowska.
Jej praca w „Społem” rozpoczęła się w 1973 roku. - Po wyjściu za mąż przyjechaliśmy do Białej Podlaskiej i trzeba było znaleźć zatrudnienie. W tamtym czasie najłatwiej było dostać pracę w „Społem”, ponieważ działało wiele sklepów. Zaczynałam w sklepie nr 15 przy ul. Literackiej. Później pracowałam w różnych placówkach – w centrum, na Woli, a ostatnie sześć lat spędziłam jako kierownik sklepu przy ul. Podleśnej - przekazuje Czesława Fronczak-Serpatowska.
Dodaje, że nie była to łatwa praca. - Trzeba było palić w piecu, zimą odśnieżać, a ponieważ pracowały tam tylko dwie osoby, wykonywałam zarówno obowiązki kierownika, jak i sprzedawcy. Dzień pracy zaczynał się bardzo wcześnie. Wstawałam o czwartej rano, jechałam do dworca, a stamtąd szłam pieszo do sklepu - wspomina.
Podkreśla, że najważniejszy w podejściu do klienta jest spokój i umiejętność wyczucia jego nastroju. - Już po wejściu do sklepu było wiadomo, w jakim humorze jest klient i czy można z nim pożartować, czy lepiej ograniczyć się do obsługi. Nigdy nie miałam większych problemów z klientami. Często słyszałam, że skoro jest „pani Czesia”, to wszystko będzie w porządku - przyznaje.
Nadal uczestniczy w życiu spółdzielni. - Jestem delegatem na walne zgromadzenia, nie wycofałam wkładu członkowskiego i wciąż jestem członkiem spółdzielni. Do działalności „Społem” dołączyła również moja córka, która pracuje w restauracji Stylowa i jest z tej pracy zadowolona - mówi Czesława Fronczak-Serpatowska.
Otrzymane odznaczenie jest dla niej dużym wyróżnieniem. - To kolejne odznaczenie w moim życiu, ale bardzo się cieszę, że mimo wielu lat od przejścia na emeryturę ktoś jeszcze o mnie pamięta. To była dla mnie miła niespodzianka - wskazuje Czesława Fronczak-Serpatowska.

fot. Anna Chodyka
CZYTAJ TEŻ:


Napisz komentarz
Komentarze