Do zdarzenia doszło podczas beztroskiej, wakacyjnej zabawy. W pewnym momencie jeden z chłopców zakleszczył się w konstrukcji huśtawki. Sytuacja była poważna – dziecko utknęło w siedzisku na tyle niefortunnie, że nie było w stanie wydostać się o własnych siłach.
W takich momentach u maluchów często pojawia się strach, panika, a nawet chęć ucieczki przed ewentualnymi konsekwencjami. Jednak nie tym razem.
Mały wielki dyspozytor
Widząc cierpienie i bezradność kolegi, 6-letni Franek natychmiast przejął inicjatywę. Wykazał się dojrzałością, której pozazdrościć mógłby mu niejeden dorosły. Chłopiec szybko pożyczył telefon od starszej koleżanki i bez wahania wykręcił numer alarmowy.
Kiedy połączenie zostało odebrane, do akcji wkroczyła 12-letnia Amelia, właścicielka telefonu. Dziewczynka przejęła słuchawkę i profesjonalnie poprowadziła rozmowę z operatorem numeru 112. Podała dokładną lokalizację, opisała co się stało i – co niezwykle ważne – pozostała na linii ze służbami aż do momentu, gdy na plac zabaw zajechały wozy ratunkowe.
Strażacy ostrzegają: Nie działajmy siłą
Co ciekawe, zanim ratownicy medyczni i strażacy dotarli na ul. Nową, chłopca udało się bezpiecznie uwolnić z pułapki. Mimo to, decyzja dzieci o wezwaniu profesjonalnych służb była w stu procentach słuszna.
- Zakleszczenia w elementach infrastruktury placów zabaw zdarzają się regularnie i zazwyczaj wymagają interwencji Państwowej Straży Pożarnej – przypominają ratownicy.
Próby siłowego wyciągania zaklinowanego dziecka przez rówieśników lub spanikowanych opiekunów mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, prowadząc do bolesnych potłuczeń, zwichnięć, a nawet złamań.
Na miejscu zdarzenia ostatecznie pojawili się ratownicy medyczni, którzy profilaktycznie zbadali uwolnionego chłopca. Chwilę później przestraszony, ale cały i zdrowy maluch trafił pod opiekę swojej mamy.
Lekcja bezpieczeństwa zdana na szóstkę
Dzieci z Białej Podlaskiej udowodniły, że doskonale wiedzą, do czego służy numer alarmowy i jak prawidłowo przekazać informacje o zagrożeniu.
Franek i Amelia uratowali kolegę z opresji i dali piękny przykład rówieśnikom. Wielkie brawa dla małych bohaterów!


Napisz komentarz
Komentarze