Koniec sierpnia w polskiej oświacie tradycyjnie upływa pod presją kompletowania kadr. W połowie lipca w ogólnopolskim banku ofert pracy dla nauczycieli widniało ponad 20 tysięcy ogłoszeń. Jak wynikało z analiz rynku oświatowego, tylko od początku wakacji dyrektorzy szkół w całym kraju publikowali blisko 11 tysięcy nowych propozycji. Dziś liczba ta w skali kraju spadła do niespełna 14,6 tysiąca, jednak problem wciąż budzi niepokój rodziców i samorządów. Oliwy do ognia dolewają kwestie finansowe – minimalne wynagrodzenie nauczyciela początkującego z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 5308 zł brutto, mianowanego 5469 zł brutto, a dyplomowanego 6397 zł brutto. Zdaniem związkowców takie stawki wciąż nie zachęcają młodych do wchodzenia do zawodu.
W samym województwie lubelskim w ministerialnej bazie zarejestrowanych jest 476 wakatów. W Białej Podlaskiej widnieje 17 ofert, w powiecie bialskim 26, radzyńskim 18, a parczewskim 15. Czy te liczby oznaczają, że w naszym regionie 1 września zabraknie pedagogów przy tablicach? Postanowiliśmy skonfrontować internetowe rejestry z rzeczywistością w lokalnych szkołach.
Ogłoszenia są, etatów nie
Rzeczywistość weryfikuje internetowe rejestry. Wiele ofert widocznych w oficjalnych bazach to kwestia procedur lub sprawy dopięte na ostatni guzik tuż przed zamknięciem naboru.
Przykładem jest Szkoła Podstawowa w Podedwórzu w powiecie parczewskim, gdzie opublikowano ofertę na 9 godzin matematyki. Mimo niepełnego etatu na ogłoszenie odpowiedziały cztery osoby z pełnym, pięcioletnim wykształceniem magisterskim, a stanowisko zostało natychmiast obsadzone. Podobnie sytuacja wygląda w Liceum Ogólnokształcącym w Wisznicach. Choć w kuratoryjnej bazie widniały zapotrzebowania na pedagoga, doradcę zawodowego oraz nauczycieli fizyki i informatyki, dyrekcja placówki potwierdza, że komplet kadry na nowy rok szkolny jest już zapewniony.
Z kolei w Zespole Szkół Technicznych im. Unitów Podlaskich w Międzyrzecu Podlaskim poszukiwano nauczyciela matematyki na pełny etat. Jak wyjaśnia dyrektor placówki, Arkadiusz Stefaniuk, ogłoszenie przyniosło oczekiwany rezultat.
– Zgłosiły się dwie osoby i z jedną podpiszę umowę. Kandydat ma pełne kwalifikacje z przygotowaniem pedagogicznym i stopień nauczyciela mianowanego – mówi dyrektor Arkadiusz Stefaniuk.
Emeryt na wagę złota
W szkołach zawodowych i branżowych pojawia się jednak inny problem: brak specjalistów z konkretnych branż rynkowych, których zarobki w sektorze prywatnym znacznie przewyższają stawki w oświacie. – Zamieścimy ogłoszenie na magistra logistyki, bo na kierunku kierowca-mechanik mamy zagadnienia związane z transportem i logistyką. Tutaj jest zdecydowanie większy problem, jak zresztą ze wszystkimi zawodowcami. Jestem już jednak po rozmowie z emerytem, który przeszedł w zeszłym roku na pełną emeryturę i być może jeszcze na rok nas poratuje – przyznaje dyrektor międzyrzeckiego ZST.
Z kolei w małych wiejskich placówkach wyzwaniem bywają tzw. etaty cząstkowe. W Szkole Podstawowej im. Kajetana Sawczuka w Komarnie-Kolonii w powiecie bialskim pojawiło się ogłoszenie na zaledwie 3 godziny chemii tygodniowo.
– Tutaj nie chodzi o braki kadrowe. Po prostu w ostatniej chwili nauczycielka zrezygnowała i poszła na emeryturę. Wszystkie inne stanowiska w szkole mamy obsadzone. Do tej pory było tak, że zawsze wszystko organizacyjnie ogarnialiśmy – wyjaśnia dyrektor szkoły w Komarnie-Kolonii, Katarzyna Nowik.
Szukają psychologów
Zupełnie inaczej wygląda kwestia psychologów i pedagogów specjalnych. Ustawowy obowiązek ich zatrudnienia wprowadzono w 2022 roku, a MEN przeznacza na wsparcie pomocy psychologiczno-pedagogicznej w 2026 roku prawie 1,93 mld zł, finansując także bezpłatne studia podyplomowe. Mimo to w skali kraju, jak podaje Prawo.pl, nawet co trzecia placówka miewała trudności ze znalezieniem specjalisty – fachowcy często wybierają lepiej płatny sektor prywatny. Z danych MEN wynika, że na koniec stycznia 2026 roku psychologów brakowało w 13,4% szkół. W mniejszych ośrodkach barierą bywają również formalności.
– Studia są dość mocno oblegane na tym kierunku, ale w mniejszych ośrodkach, takich jak Międzyrzec Podlaski, cały czas jest problem ze specjalistami, którzy posiadają pełne kwalifikacje. Można skończyć psychologię, a nie mieć uprawnień do pracy w szkole, zależnie od wybranej specjalności i braku przygotowania pedagogicznego – zaznacza dyrektor Arkadiusz Stefaniuk.
Choć 1 września dzwonek w szkołach regionu zabrzmi w pełnej obsadzie pedagogicznej, organizacja pracy w mniejszych miejscowościach wciąż wymaga dużej elastyczności. Stabilność lekcji opiera się dziś na łączeniu ułamków etatów między kilkoma placówkami, aktywności powracających emerytów oraz cierpliwym poszukiwaniu specjalistów godzących wymogi oświatowe z realiami rynku.


Napisz komentarz
Komentarze