Sprawa z Białej Podlaskiej ma swój początek 30 kwietnia 2025 roku. Podczas wiecu wyborczego Grzegorza Brauna na placu Wolności jeden z uczestników zapytał polityka o pomoc w usunięciu ukraińskiej flagi wiszącej nad wejściem do ratusza. Chwilę później pod budynek magistratu przyniesiono drabinę, po której wspiął się młody mężczyzna i zdjął symbol z balkonu.
Czytaj też: Flaga Ukrainy z Urzędu Miasta w Białej Podlaskiej została zdjęta [WIDEO, ZDJĘCIA]
Flaga trafiła do rąk Brauna, który złożył ją na oczach tłumu, a kilka dni później powiesił w torebce na drzwiach ambasady Ukrainy w Warszawie. Władze miasta określiły to zdarzenie mianem prowokacji i po majowym weekendzie ponownie wywiesiły flagę na urzędzie. Ostatecznie zniknęła stamtąd dopiero latem, podczas remontu elewacji.
Czytaj też: Co Grzegorz Braun zrobił z flagą z bialskiego ratusza? [WIDEO]
Według śledczych działanie polityka miało charakter przestępczy.
– W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie ogłoszono zarzuty europosłowi Grzegorzowi Braunowi. Jest podejrzany o to, że działając wspólnie i w porozumieniu z ustaloną osobą, wykazując wyzywającą postawę wobec posiadacza rzeczy ruchomej oraz innych osób, zabrał w celu przywłaszczenia ukraińską flagę wystawioną na balkonie Urzędu Miasta Biała Podlaska, powodując stratę w kwocie 20 zł na szkodę gminy miejskiej – poinformował rzecznik prasowy warszawskiej prokuratury okręgowej, prok. Piotr Antoni Skiba.
Śledczy zakwalifikowali ten czyn jako kradzież zuchwałą z art. 278 § 3a Kodeksu karnego, za co grozi od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności.
Nie tylko ukraińska flaga
Zarzut za wydarzenia w Białej Podlaskiej to tylko część obszernego materiału dowodowego. Warszawska prokuratura zarzuca europosłowi jeszcze trzy inne przestępstwa z wiosny 2025 roku:
Podobny mechanizm miał miejsce 6 maja 2025 roku w Katowicach, gdzie polityk zabrał w celu przywłaszczenia flagę Unii Europejskiej z holu Ministerstwa Przemysłu, powodując stratę 388 zł na szkodę resortu (kradzież zuchwała).
11 czerwca 2025 roku w gmachu Sejmu RP Grzegorz Braun zniszczył 10 plansz wystawy poświęconej osobom LGBT+ pod tytułem „Jest nas więcej! Sprowokuj z nami równość”, co przyniosło klubowi Lewicy straty oszacowane na 3690 zł (zniszczenie mienia z art. 288 § 1 kk). Po tym incydencie marszałek Sejmu zakazał europosłowi wstępu na teren parlamentu.
Z kolei 28 kwietnia 2025 roku, podczas telewizyjnej debaty prezydenckiej, polityk miał dopuścić się zniesławienia (art. 212 § 2 kk), nazywając żółty żonkil – symbol akcji organizowanej przez Muzeum Historii Żydów Polskich Polin – „znakiem hańby i podległości”.
Czytaj też: Flaga Ukrainy nie wróci na fronton ratusza
Uchylony immunitet i kolejne procesy
Ogłoszenie zarzutów stało się możliwe po tym, jak pod koniec marca Parlament Europejski prawomocnie uchylił immunitet Grzegorzowi Braunowi na wniosek polskich śledczych.
Podejrzany skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień i wniósł o wyznaczenie kolejnego terminu przesłuchania w obecności swojego głównego obrońcy.
To nie jedyne problemy prawne polityka. Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Pragi Południe toczy się już odrębny proces, w którym Braun odpowiada z siedmiu zarzutów, w tym za głośne zgaszenie świec chanukowych gaśnicą w Sejmie w grudniu 2023 roku oraz zakłócenie pracy Narodowego Instytutu Kardiologii w 2022 roku.
CZYTAJ TEŻ:

Napisz komentarz
Komentarze