Rozlewanie farb stało się dla malarza spójnym językiem wizualnym i sposobem na kontemplację rzeczywistości.Wypowiedzi artysty, zarejestrowane podczas spotkania z Katarzyną Pawluczuk, którą można obejrzeć na YouTube Miejskiego Centrum Kultury, Sportu i Rekreacji w Terespolu, rzucają głębokie światło na motywacje, proces artystyczny oraz drogę pełną wytrwałości, jaka prowadzi od dziecięcych marzeń do dojrzałego warsztatu.
Od powołania do metody
Wielu artystów spędza całe lata na poszukiwaniu idealnego środka wyrazu. Poszukiwania te bywają zawiłe, jednak to właśnie one budują ostateczną tożsamość twórczą. Marek Żukowski od najmłodszych lat czuł przyciąganie do sztuk plastycznych, choć zdefiniowanie konkretnej ścieżki wymagało czasu i dojrzałości. - Malarstwem interesowałem się od dziecka, ale długo nie miałem konkretnego kierunku, w którym widziałbym swoją twórczość. Wytrwałość w realizacji pasji pozwoliła mi w końcu odnaleźć własną drogę - wspomina Marek Żukowski.

Przełomowy moment w karierze malarza nastąpił wtedy, gdy połączył powracające w wyobraźni wizje z możliwościami, jakie oferuje nowoczesna technika pouringowa. Był to punkt zwrotny. Abstrakcyjne wyobrażenia uzyskały wreszcie szansę na zmaterializowanie się na kadrze płótna.Sam artysta w precyzyjny i klarowny sposób wyjaśnia specyfikę rzemiosła, którym się zajmuje.
- Maluję obrazy na płótnie techniką pouringu farbami akrylowymi. Technika ta polega na wylewaniu odpowiednio zmieszanych farb z dodaną chemią wpływająca na ich zachowanie podczas rozlewania, dzięki czemu tworzą one niepowtarzalne wzory - opowiada.
W technice tej ogromną rolę odgrywa kontrola nad tym, co pozornie niekontrolowane. Chemiczne dodatki, takie jak oleje silikonowe czy specjalistyczne media rozrzedzające, obniżają napięcie powierzchniowe farb akrylowych. W efekcie powstają charakterystyczne „komórki” (cells) oraz unikalne struktury barwne, których nie sposób powtórzyć jeden do jednego. To malarstwo absolutnie niepowtarzalne, w którym każdy ruch dłoni i kąt nachylenia płótna decydują o ostatecznym kształcie dzieła.
Wsparcie najbliższych
Droga twórcza rzadko bywa ścieżką przemierzaną w całkowitej samotności. Często to właśnie wsparcie ze strony najbliższego otoczenia stanowi impuls nieodzowny do zrobienia pierwszego, najważniejszego kroku. W życiu Marka Żukowskiego kluczową rolę odegrała żona, która stała się nie tylko powierniczką jego artystycznych wizji, ale również stałym źródłem motywacji.Przełomowa rozmowa, która dała początek tej intensywnej malarskiej przygodzie, zapisała się w pamięci artysty w sposób szczególny. - Pewnego dnia pochwaliłem się żonie, że zobaczyłem w internecie obrazy dokładnie takie, jakie od dawna miałem w głowie, i chciałbym je urzeczywistnić. Żona z entuzjazmem podchwyciła mój pomysł. Od tamtej pory stale dopytuje, kiedy znowu coś namaluję, i podsuwa mi nowe inspiracje, które niejednokrotnie przelewam na płótno - przyznaje artysta. Taka relacja tworzy niezwykle płodne środowisko twórcze. Jednak artysta nie ogranicza się wyłącznie do jednej sprawdzonej metody. Świadomość, że sztuka wymaga świeżości i ciągłego podnoszenia poprzeczki, pcha go w stronę nowych doświadczeń plastycznych.
Ciągły rozwój jest dla mnie bardzo ważny, dlatego staram się tworzyć także w innych stylach, co urozmaica mój malarski repertuar - mówi malarz. Dzięki takiemu podejściu twórczość Żukowskiego nie wpada w pułapkę rutyny. Eksperymentowanie z różnymi stylami wzbogaca jego warsztat, pozwalając na wprowadzanie nowych elementów fakturalnych czy kompozycyjnych do klasycznego pouringu.
Czas przestaje istnieć
Dla Marka Żukowskiego sam akt tworzenia jest procesem głęboko psychologicznym i emocjonalnym. Obraz nie powstaje przypadkowo z bezrefleksyjnego wylania farby; jest zwieńczeniem dłuższego procesu myślowego, w którym koncept musi zyskać odpowiednią dojrzałość.- Obraz to dla mnie wizja, która kształtuje się w wyobraźni i dojrzewa, aż w końcu pojawia się potrzeba, by przelewać ją na płótno i dać upust zgromadzonym emocjom - wyznaje malarz.

Gdy wizja wreszcie dojrzeje, proces malarski staje się stanem głębokiego przepływu (flow). Czas w pracowni biegnie według zupełnie innych praw, a pełne skupienie na materii malarskiej przynosi absolutne wyzwolenie od codziennych trosk. - Kiedy zabieram się do pracy, czas przestaje istnieć. Po kilku godzinach wychodzę z pracowni zmęczony, ale szczęśliwy. Gdy płótno wysycha, czasem od razu sięgam po kolejne, a innym razem muszę poczekać, aż nowy pomysł w pełni we mnie dojrzeje - opowiada Marek Żukowski.
Ten dynamiczny rytm: od intensywnej, wielogodzinnej pracy do okresu cierpliwego wyczekiwania, świadczy o ogromnym szacunku dla procesu twórczego. Wysychająca farba akrylowa w technice wylewanej często zmienia swój odcień i stopień błysku, co sprawia, że etap oczekiwania na finalny rezultat jest dla artysty równie ekscytujący jak sama kreacja.
Dialog z odbiorcą
Choć tworzenie wyrasta z wewnętrznej potrzeby manifestacji emocji, prawdziwy żywot obrazu rozpoczyna się wtedy, gdy trafia on przed oczy widza. Praca artysty zyskuje pełny sens w momencie interakcji ze światem zewnętrznym. Marek Żukowski szczerze przyznaje, że odbiór jego prac przez innych ludzi jest niezwykle istotnym elementem twórczej machiny.
- Kiedy w człowieku narasta chęć stworzenia czegoś, w końcu musi to urzeczywistnić. Ogromną satysfakcją jest sam widok gotowego dzieła, ale zaraz po nim pojawia się naturalna potrzeba uznania - mówi artysta..Sztuka w swej istocie jest formą komunikacji. Zrozumienie i zachwyt ze strony odbiorców stają się paliwem do dalszego rozwoju oraz pokonywania kolejnych barier wykonawczych.- Warstwa słów od bliskich i świadomość, że ktoś chce powiesić mój obraz w swoim domu, dają mi ogromną energię do dalszego działania oraz do zaskakiwania efektami samego siebie i innych - precyzuje malarz.
Możliwość obecności dzieła w prywatnej przestrzeni drugiego człowieka to dla malarza najwyższa forma uznania. Oznacza to, że uwięzione w farbie emocje rezonują z wrażliwością osoby, która postanawia obcować z danym płótnem na co dzień.Spojrzenie w przyszłość i przesłanie dla świata. Plansze planów artystycznych Marka Żukowskiego są pełne jasno określonych celów. Pragnienie intensyfikacji pracy idzie w parze z chęcią docierania do coraz szerszej publiczności, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. - W przyszłości chciałbym malować jeszcze więcej i mam nadzieję na stopniowe powiększanie grona odbiorców mojej twórczości - mówi.
Patrząc na własną drogę, od wieloletnich poszukiwań, przez odwagę wdrożenia nowych pomysłów, aż po dojrzałą pracę w pracowni, artysta kieruje do swoich widzów i wszystkich poszukujących własnej ścieżki uniwersalne, niezwykle mocne przesłanie. - Swoim widzom chciałbym przekazać jedno: bądźcie wytrwali w dążeniu do spełniania marzeń i realizacji planów. Miejcie wiarę w siebie, nie rezygnujcie i róbcie to, co kochacie - radzi.
Marek Żukowski udowadnia, że pasja połączona z wytrwałością zawsze znajduje właściwe ujście. Wylewane przez niego farby stają się nie tylko zachwycającymi, niepowtarzalnymi wzorami na płótnie, ale przede wszystkim dowodem na to, że warto zaufać własnej wyobraźni i konsekwentnie podążać za tym, co podpowiada serce.



Napisz komentarz
Komentarze