Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 7 kwietnia 2026 19:30
Reklama
Reklama

Grad siał spustoszenie w sadach

Tegoroczna pogoda jest bardzo niestabilna, a to nie sprzyja sadownikom. Grad, jaki 26 lipca spadł w gminach Wohyń i Radzyń Podlaski, uszkodził plantacje wiśnie i jabłek. Sadownicy są załamani, niektórzy wręcz będą rezygnować z uprawy owoców.
Grad siał spustoszenie w sadach

Grad spowodował duże straty w sadach wiśniowych i jabłoniowych kilku sadowników z Wohynia. U części z nich owoce są tak uszkodzone, że nie pozostanie im nic innego, jak sprzedać jako towar przemysłowe, czyli po niższej cenie.

Nie odda przetwórni, bo nie ma co

– U mnie grad wyrządził szkody na ponadhektarowej plantacji wiśni. Straty szacuję na 70, a nawet 80 procent – mówi Jarosław Pirogowicz, mieszkaniec Wohynia. Gdy zobaczył sad po nawałnicy, nogi się pod nim ugięły. – Liście na drzewach były poszatkowane, pędy okaleczone, a pod drzewami leżało mnóstwo owoców. Nie dało się nawet ich zebrać, bo wymieszane były z błotem – opowiada.

W tym roku z powodu niskiej ceny skupu praktycznie nic nie zarobił na uprawie czarnej porzeczki, podobnie zresztą jak inni rolnicy. Nic więc dziwnego, że bardzo liczył na choćby częściowe zrekompensowanie strat na zbiorze wiśni. Tym bardziej że zapowiadało się bardzo dobrze. Niestety, wyszło co innego. – Mam podpisaną umowę z przetwórnią na dostawę wiśni. Już wiadomo, że nie wywiążę się z zadeklarowanej ilości, którą miałem dostarczyć. Jeszcze nie wiem, jak z tego wybrnę – zastanawia się sadownik z Wohynia.

Jabłka zaczną gnić

Grad nie ominął 2,5-hektarowego sadu jabłoniowego należącego do Marka Pacześniowskiego, prezesa Zrzeszenia Producentów Owoców i Warzyw w Wohyniu. – Jabłka są mocno uszkodzone i niebawem zaczną gnić. Razem z innymi sadownikami będziemy się starać o odszkodowanie, bo na prowadzenie uprawy ponieśliśmy duże nakłady finansowe – mówi sadownik.

Grad pozostawił także ślady w sadzie jabłoniowym Leona Ozimkiewicza z Branicy Radzyńskiej w gminie Radzyń Podlaski. Wprawdzie straty sięgają niewiele, bo jakieś 7-8 procent, ale sadownik już wie, że choć ubezpieczył uprawę, nie może liczyć na odszkodowanie. – Dlaczego? Bo wypłacane jest, jeśli straty wyniosą powyżej 10 procent ogólnego plonu. A przecież ubezpieczenie też mnie kosztowało... Grad uszkodził mi wiele drzew, no i owoce – opowiada Ozimkiewicz. Popękane jabłka będzie musiał sprzedać po niższej cenie.

Likwiduje sad wiśniowy

O wiele większe szkody poniósł Ryszard Kowalik, również mieszkaniec Branicy Radzyńskiej. Szacuje je bowiem aż na około 80 procent. – Jabłka mają ślady po kilkunastu uderzeniach przez grad. Będę musiał je zerwać, żeby chociaż parę złotych zarobić – mówi.

Nie ubezpieczył sadu od gradobicia, bo zwyczajnie nie było go na to stać. Uprawa owoców miękkich nie daje gwarancji zbytu po korzystnych cenach. – Licząc wydatki poniesione na opryski, paliwo itp. koszt produkcji wiśni przy takim plonie jak u mnie wynosi 1,80 zł za jeden kilogram. A na skupie płaci się sadownikom... 1,20 zł. Uprawa ewidentnie się nie opłaca – narzeka Kowalik. Już zdecydował, że zrezygnuje z produkcji owoców miękkich.

Komisja oszacuje straty

W gminie Wohyń powołano komisję do oszacowania strat związanych z gradobiciem. – Rolnicy mogli składać oświadczenia o poniesionych szkodach. Gminna komisja pojedzie do sadów, żeby potwierdzić rozmiar strat. Na podstawie protokołu szkód poszkodowani będą mogli ubiegać się o kredyt preferencyjny lub ulgi w podatkach. Może będzie jakiś program pomocowy od wojewody lubelskiego – mówi Tomasz Jurkiewicz, sekretarz gminy Wohyń.

Jednak niektórzy sadownicy nie wierzą, że ktokolwiek im pomoże. – Dwa czy trzy lata temu było gradobicie i wtedy nie było żadnej pomocy. Złożyłem oświadczenie w Urzędzie Gminy, ale żadnej wiążącej odpowiedzi nie dostałem – wspomina Pirogowicz. Czy w tym roku będzie inaczej?


 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

as 20.08.2016 01:00
stać na opryski a nie stać na ubezpieczenie szok!!! Po prostu liczył na drapane i tyle

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: PiS moja miłośćTreść komentarza: Czyli zgon z przyczyn naturalnych . Tak jak moja babcia mówiła , że zmarła dlatego gdyż śmierci przyszła. Tylko dziwne że akurat śmierci przyszła w tym rowie. Ale jak to mówią śmierć , miłość i sroczka przychodzą z nienacka .Data dodania komentarza: 7.04.2026, 11:52Źródło komentarza: Gm. Janów Podlaski: Ciało kobiety w rowie. Prokuratura wszczyna śledztwoAutor komentarza: Damian KaczmarekTreść komentarza: Odpowiadam: normalnie.Data dodania komentarza: 7.04.2026, 10:53Źródło komentarza: Klasa okręgowa - wyniki, jedenastka kolejki, statystyki 19.kolejki oraz wybory piłkarza marcaAutor komentarza: JaTreść komentarza: Dokładnie tak jest . Jakby było tak dobrze to by nie szukali tylko ludzie sami by się garneli to takiej pracy . Jak jest dobra praca to nikt nie szuka pracowników tylko sami momentalnie się znajdują chętni do pracy . Fakt to prawda do WOT przyjmują już po zawodówce więc samo mówi za siebie jakie tam są kryteria .Data dodania komentarza: 7.04.2026, 08:50Źródło komentarza: Armia swoją ofertę pokaże na kwietniowych targachAutor komentarza: Były FunkcjonariuszTreść komentarza: Na kontrakt wcale się nie opłaca . Po skończonym kontrakcie 3 lub 5 lat nie masz pewności , że podbiszą z funkcjonariuszem następny kontrakt. Więc po co isc na kontrakt jak lepiej od razu na funkcjonariusza do służby przygotowawczej .Data dodania komentarza: 7.04.2026, 08:46Źródło komentarza: Nowi funkcjonariusze Straży Granicznej ślubowali [ZDJĘCIA, FILM]Autor komentarza: PochwalonyTreść komentarza: Następnym razem włożę wino mszalne do koszyczka. Pasuje?Data dodania komentarza: 6.04.2026, 14:55Źródło komentarza: Święconka po nowemu? Ksiądz z osiedla: To dramat [WIDEO]
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama