Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 14:30
Reklama
Reklama
Reklama

Biała Podlaska: Poezja nie ma czasu i przestrzeni

Ireneusz Wagner pisze wiersze, opowiadania, eseje, wystawia sztuki teatralne. W styczniu na rynku wydawniczym ukaże się jego książka pt. „Aj dołnt spik inglysz” przedstawiająca życie Polaków w Wielkiej Brytanii, którą sam często odwiedza. Prawdopodobnie wydarzenie zostanie połączone z benefisem 35-lecia jego twórczości.
Biała Podlaska: Poezja nie ma czasu i przestrzeni

Debiutował w wieku siedemnastu lat w Słowie Podlasia, gdzie publikował krótkie artykuły dotyczące kultury. W tym czasie uczył się w szkole zawodowej o specjalności drukarz. Tam zwróciła na niego uwagę jedna z nauczycielek, Maria Sokołowska-Olęder. - Po przeczytaniu moich wypracowań stwierdziła, iż są bardzo dobre i nadają się do przedstawienia szerszemu gronu. Po czym zachęciła mnie do przyjścia na spotkanie klubu literackiego, który nie był jeszcze sformalizowany – wspomina Ireneusz Wagner. Na pierwsze zebranie poszedł w styczniu 1984 r. Szybko zaczął bywać na organizowanych dyskusjach i wieczorach autorskich. Do klubu przychodzili znamienici pisarze, dziennikarze i poeci. Poznał wówczas m.in. zmarłego w 2007 roku Wiesława Gromadzkiego.

Jego wiersze znalazły się w pierwszej antologii wydanej przez klub Maksyma, który swoją nazwę zyskał jesienią 1984 r. Zbiór ukazał się w czasie I Podlaskich Spotkań Literackich. Na początku pisał o przyrodzie, miłości i Bogu, a także o szukaniu sensu życia i doświadczeniach duchowych. W jego ówczesnej twórczości widać zachwyt nad światem, jednocześnie zaczął uprawiać poezję religijną. Publikował w „Rycerzu Niepokalanej” i innych pismach chrześcijańskich. Pracując w drukarni, wydającej „Rycerza" zauroczył się panującą tam atmosferą na tyle, iż zdecydował się nawet wstąpić do franciszkańskiego klasztoru, był alumnem w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie. Po pewnym czasie przeniósł się do paulinów na Jasnej Górze. W stanie duchownym spędził cztery lata. Jednak ostatecznie zrezygnował z tej drogi. W efekcie musiał odbyć służbę wojskową. - W tym czasie zacząłem się buntować przeciwko władzy i życiu, a moje wiersze przeszły istną ewolucję. Uprawiałem poezję awangardową, alternatywną. Założyłem też zespół punkowy. Wtedy powstał mój pierwszy tomik „Ty i Ja i nic nie jest”, w nim bardzo krótkie, zwięzłe i metaforyczne wiersze – zauważa poeta. Zaznacza też, że była to zupełnie inna poezja od tej, którą uprawia teraz. – Obecnie moje wiersze oscylują na granicy prozy. O Stachurze mówiło się, że pisze prozę pisaną poezją lub na odwrót. W moim przypadku jest podobnie – dodaje.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 19 listopada


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama