Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 13:30
Reklama
Reklama
Reklama

Ludzie stąd: Dał Lechowi Wałęsie dwa worki cebuli, beczkę kiszonej kapusty i ogórków

Czesław Kowaluk pochodzi z Kuzawki koło Terespola, jednak od lat siedemdziesiątych mieszka w Białej Podlaskiej. Przez wiele lat miał duże gospodarstwo rolne, dzięki temu mógł wspierać „Solidarność”, wożąc strajkującym robotnikom na Wybrzeżu żywność. Miał okazję dostarczać prowiant Lechowi Wałęsie, a także spotkać się z Anną Walentynowicz.
Ludzie stąd: Dał Lechowi Wałęsie dwa worki cebuli, beczkę kiszonej kapusty i ogórków

Urodził się w 1937 r. w rodzinie Franciszka i Julianny Kowaluków. Choć w czasie II wojny światowej był dzieckiem, to w jego pamięci utkwiło wiele obrazów z tego okresu. Jego rodzice podczas światowego konfliktu ukrywali, na strychu swojego domu, Żyda. Mężczyzna w nocy pracował, szyjąc kożuchy i wyprawiając skórę. Jeden z nich podarował Juliannie. - Moja mama nosiła go przez dziesięć lat - opowiada Czesław Kowaluk. Jednak Franciszek i Julianna nie byli zawsze zgodni. Kilkuletni Czesław był świadkiem, jednej z dramatycznych rozmów. – Matka klęczała trzymając ojca za nogi i błagała: Odpraw tego Żyda! Inaczej wszyscy skończymy w Oświęcimiu! Jednak ojciec postawił na swoim – dodaje mężczyzna.

Ukrywający się spędził w Kuzawce dwa miesiące. Odjechał wraz z dwójką innych Żydów. Franciszek zawiózł ich na stację kolejową do Terespola. Stamtąd mieli pojechać do Związku Radzieckiego. Tymczasem ojciec Czesława wiedząc, że przesuwał się front, zabrał rodzinę do swojej siostry mieszkającej w Nowosiółkach. Wracając musieli przejechać obok miejsca jednej z potyczek. – Przy drodze z Malowej Góry do Mokran, na polu leżały dziesiątki zabitych Niemców. Było gorąco, więc ciała szybko spuchły i pasy wbijały im się w brzuchy. Do dziś pamiętam, iż mieli na piersiach wiele medali oraz martwe konie z nienaturalnie powyginanymi kończynami. Dokoła było też mnóstwo łusek po nabojach – wspomina Czesław.

W 1953 r. przyszedł do Kowaluków list z Ameryki. Niestety, trafił najpierw do Kuzawki koło Sławatycz i tam ktoś go otworzył, w dodatku na deszczu, więc rodzina otrzymała pismo z rozmytym atramentem. Okazało się, że ukrywający się w ich domu mężczyzna przeżył wojnę i mieszka w Chicago. Wyraził też nadzieję, na spotkanie po latach. Jednak adresu nie udało się odczytać i kontakt się urwał.

Z Janowskim spał w jednym łóżku

Kiedy powstała „Solidarność” Czesław Kowaluk natychmiast się do niej przyłączył. Zdecydował się też zaangażować we wsparcie robotników protestujących na wybrzeżu. W tym czasie miał już duże gospodarstwo rolne, specjalizujące się w uprawie warzyw. Mógł sobie pozwolić na regularne transporty żywności do Gdyni i Gdańska. Mobilizował też innych zamożnych rolników, co poskutkowało kolejnymi dostawami ziemniaków, kapusty czy cebuli. Cały czas był w kontakcie z działaczami prowadzącymi drukarnię związku „Solidarność” w Jelitkowie.

Z pomocą swego przyjaciela Tadeusza Kaliszewskiego i za pośrednictwem Jerzego Antonowicza przekazał rodzinie internowanego wtedy Lecha Wałęsy dwa worki cebuli, beczkę kapusty i beczkę ogórków. Wraz z ówczesnymi działaczami „Solidarności”, posłem ziemi gdańskiej Furtakiem, Jerzym Antonowiczem, rolnikiem i stolarzem, prywatnie pomagającym Lechowi Wałęsie oraz Gabrielem Janowskim, spotykał niedługo po tym lidera związkowców na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Widział się też z brutalnie prześladowanym wtedy kapelanem „Solidarności” ks. Jerzym Popiełuszko. Miało ono miejsce na plebanii kościoła św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu podczas stanu wojennego. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 28 stycznia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

josef 09.02.2020 14:30
Człowieku :nie mogłes temu zdrajcy mocznika do warzyw dosypać????

xii 01.02.2020 17:28
Cebulę Wałęsa tak jak wszystko, rozmienił na drobne... a panu Kowalukowi szacunek...

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama