Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 07:23
Reklama
Reklama

Ludzie stąd: Dał Lechowi Wałęsie dwa worki cebuli, beczkę kiszonej kapusty i ogórków

Czesław Kowaluk pochodzi z Kuzawki koło Terespola, jednak od lat siedemdziesiątych mieszka w Białej Podlaskiej. Przez wiele lat miał duże gospodarstwo rolne, dzięki temu mógł wspierać „Solidarność”, wożąc strajkującym robotnikom na Wybrzeżu żywność. Miał okazję dostarczać prowiant Lechowi Wałęsie, a także spotkać się z Anną Walentynowicz.
Ludzie stąd: Dał Lechowi Wałęsie dwa worki cebuli, beczkę kiszonej kapusty i ogórków

Urodził się w 1937 r. w rodzinie Franciszka i Julianny Kowaluków. Choć w czasie II wojny światowej był dzieckiem, to w jego pamięci utkwiło wiele obrazów z tego okresu. Jego rodzice podczas światowego konfliktu ukrywali, na strychu swojego domu, Żyda. Mężczyzna w nocy pracował, szyjąc kożuchy i wyprawiając skórę. Jeden z nich podarował Juliannie. - Moja mama nosiła go przez dziesięć lat - opowiada Czesław Kowaluk. Jednak Franciszek i Julianna nie byli zawsze zgodni. Kilkuletni Czesław był świadkiem, jednej z dramatycznych rozmów. – Matka klęczała trzymając ojca za nogi i błagała: Odpraw tego Żyda! Inaczej wszyscy skończymy w Oświęcimiu! Jednak ojciec postawił na swoim – dodaje mężczyzna.

Ukrywający się spędził w Kuzawce dwa miesiące. Odjechał wraz z dwójką innych Żydów. Franciszek zawiózł ich na stację kolejową do Terespola. Stamtąd mieli pojechać do Związku Radzieckiego. Tymczasem ojciec Czesława wiedząc, że przesuwał się front, zabrał rodzinę do swojej siostry mieszkającej w Nowosiółkach. Wracając musieli przejechać obok miejsca jednej z potyczek. – Przy drodze z Malowej Góry do Mokran, na polu leżały dziesiątki zabitych Niemców. Było gorąco, więc ciała szybko spuchły i pasy wbijały im się w brzuchy. Do dziś pamiętam, iż mieli na piersiach wiele medali oraz martwe konie z nienaturalnie powyginanymi kończynami. Dokoła było też mnóstwo łusek po nabojach – wspomina Czesław.

W 1953 r. przyszedł do Kowaluków list z Ameryki. Niestety, trafił najpierw do Kuzawki koło Sławatycz i tam ktoś go otworzył, w dodatku na deszczu, więc rodzina otrzymała pismo z rozmytym atramentem. Okazało się, że ukrywający się w ich domu mężczyzna przeżył wojnę i mieszka w Chicago. Wyraził też nadzieję, na spotkanie po latach. Jednak adresu nie udało się odczytać i kontakt się urwał.

Z Janowskim spał w jednym łóżku

Kiedy powstała „Solidarność” Czesław Kowaluk natychmiast się do niej przyłączył. Zdecydował się też zaangażować we wsparcie robotników protestujących na wybrzeżu. W tym czasie miał już duże gospodarstwo rolne, specjalizujące się w uprawie warzyw. Mógł sobie pozwolić na regularne transporty żywności do Gdyni i Gdańska. Mobilizował też innych zamożnych rolników, co poskutkowało kolejnymi dostawami ziemniaków, kapusty czy cebuli. Cały czas był w kontakcie z działaczami prowadzącymi drukarnię związku „Solidarność” w Jelitkowie.

Z pomocą swego przyjaciela Tadeusza Kaliszewskiego i za pośrednictwem Jerzego Antonowicza przekazał rodzinie internowanego wtedy Lecha Wałęsy dwa worki cebuli, beczkę kapusty i beczkę ogórków. Wraz z ówczesnymi działaczami „Solidarności”, posłem ziemi gdańskiej Furtakiem, Jerzym Antonowiczem, rolnikiem i stolarzem, prywatnie pomagającym Lechowi Wałęsie oraz Gabrielem Janowskim, spotykał niedługo po tym lidera związkowców na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Widział się też z brutalnie prześladowanym wtedy kapelanem „Solidarności” ks. Jerzym Popiełuszko. Miało ono miejsce na plebanii kościoła św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu podczas stanu wojennego. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 28 stycznia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

josef 09.02.2020 14:30
Człowieku :nie mogłes temu zdrajcy mocznika do warzyw dosypać????

xii 01.02.2020 17:28
Cebulę Wałęsa tak jak wszystko, rozmienił na drobne... a panu Kowalukowi szacunek...

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: A. Treść komentarza: Dopóki nie zmieni się podejście trenera do tematu nic się nie zmieni. Ośmiesza nas tylko. Ci chłopcy mają umiejętności, ale niestety trener nie ma koncepcji, pomysłu i co ważne zawodników. Maluga, Dobruk czy Kopytow sami nie dadzą rady, a Jeż też cały czas nie będzie nam ratował czterech liter. Obserwuję od jakiegoś czasu zachowanie trenera. Po golu Malugi, zamiast się cieszyć - poszedł załatwiać potrzebę za ławkę rezerwowych...żenada, ale niestety nikt go nie ruszy, bo kumpel prezydenta... Już żałosne się robi słuchanie jego wytłumaczeń na konferencjach. Wydaje mi się, że zmiany on powinien zacząć od siebie, od zachowania i panowania nad emocjami, bo zdecydowanie tego nie potrafi, co oddziałuje na chłopaków. Smutne, bo drużyna z potencjałem, a niestety Pan Oleksiuk i asystenci (też bez większego doświadczenia) nie są w stanie tego wydobyć na powierzchnię. Data dodania komentarza: 20.09.2026, 18:06 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Komedia a strefy płatnego parkowania nie ma Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:09 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Najważniejsze dni miasta przed nami! Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Radni wolą stawiać pomniki niż zrobić strefę płatnego parkowania Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:07 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Pierwszy września minął, a stref płatnego parkowania nie widać Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Miesięcznicę powinni zrobić Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:06 Źródło komentarza: Kompleks boisk nosi imię radnego. Uhonorowali Stefana Parafiniuka Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Głupie komentarze Data dodania komentarza: 20.09.2026, 11:40 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama