Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 15:21
Reklama
Reklama
Reklama

Terespol: Po Cyrylu pozostał tylko odcisk kopyta

W naszym cyklu „Tajemnice podlaskich legend” pozostajemy w okolicach przygranicznych. Tym razem zajmiemy się sprawą diabelskiego kopyta, które jest jedynym śladem po zaginionym mieszkańcu Błotkowa, który zajmował się czarną magią i siał postrach wśród okolicznych mieszkańców.
Terespol: Po Cyrylu pozostał tylko odcisk kopyta

Najpierw jednak przypomnimy historię dzielnicy miasta Terespol, Błotkowa, bo to właśnie tam mieszkał tajemniczy Cyryl. Pierwsza wzmianka o Błotkowie pojawiła się już w 1512 roku. Pierwszym właścicielem wsi był Iwan Sapieha z Kodnia - pierwszy wojewoda podlaski od 1513, wojewoda witebski od 1511, od 1504 roku najwyższy sekretarz Wielkiego Księstwa Litewskiego i marszałek hospodarski, protoplasta linii kodeńskiej.

Przez wszystkie lata istnienia Błotków był w posiadaniu wielu możnych panów. Następnym właścicielem miejscowości był z kolei Iwan Hornostaj, podskarbi ziemski litewski. Od 1571 wieś była pod własnością wojewody oraz starosty mińskiego Hawryła Hornostaja, który otrzymał Błotków od króla Zygmunta Augusta. W 1591 roku syn Hawryły Hornostaja – Hieronim – pozostawił miejscowość Lwu Sapieże, kanclerzowi litewskiemu. Na początku XVII wieku kolejnym właścicielem wsi Błotków został Krzysztof Dorohostajski, będący marszałkiem wielkim litewskim, który 15 czerwca 1609 roku ofiarował wieś królowi Zygmuntowi III.

Ten, doceniając znaczenie Błotkowa, leżącego przy trakcie do Brześcia, około 1625 roku zbudował tutaj okazały królewski pałac, założony na planie prostokąta, dwukondygnacyjny z czterospadowym dachem  i ośmioboczną wieżą od północy. Za pałacem rozciągał się zaś jeden z najpiękniejszych w ówczesnej Polsce ogród królewski, otoczony z trzech stron szerokim kanałem. Jako wieś królewska w ziemi brzeskiej była w posiadaniu synów Zygmunta III: biskupa płockiego Karola Ferdynanda Wazy, a następnie Jana Kazimierza, przyszłego króla. Wieś była ulubionym miejscem pobytu żony Jana Kazimierza, królowej Marii Ludwiki. Następnie ziemie te trafiły w 1643 roku w posiadanie brata przyszłego króla, Karola Ferdynanda. W 1655 roku, dobra błotkowskie znów stały się własnością Jana Kazimierza, który przekazał je Marii Ludwice. Niestety trudne czasy potopu szwedzkiego nie ominęły i tych ziem. Błotków został zniszczony, najpierw przez Rosjan i Kozaków, a następnie przez Szwedów i Siedmiogrodzian. Później ruszyła odbudowa pałacu, ale renowację przerwano w 1659, gdyż Rosjanie znowu zrujnowali pałac i folwark. W 1668 roku król sprzedał swe zniszczone dobra Cyprianowi Brzostowskiemu, a ten następnie sprzedał je Józefowi Słuszce w roku 1673. (...)

Tak przestawia się bogata historia terespolskiej dzielnicy. Jednak jest jeszcze jeden wątek, nieujęty na oficjalnych kartach historii, a od pokoleń przewijający się w opowiadaniach okolicznych mieszkańców…

Dawno, dawno temu we wsi Błotków mieszkał zdziwaczały mężczyzna o imieniu Cyryl. Całe swoje życie stronił od ludzi i rzadko wychodził ze swojej drewnianej chałupy. Nie lubił rozmawiać z sąsiadami, a jego dom zawsze był zamknięty. Nieraz ludzie widywali Cyryla, jak siedział tuż przy oknie, wertując jakieś książki. Ludzie powiadali, że są to tajemne księgi, pełne czarnej magii i przeróżnych zaklęć. Kiedy tylko nastawał wieczór, wszystkie papirusy i księgi chował do wielkiego kufra, który następnie zamykał na klucz. Gdy tylko dopełnił tej czynności, a na niebie pojawiał się księżyc i zegar wybijał północ, Cyryl wyruszał na tajemnicze spacery. Mężczyzna, nie bacząc na ciemności, udawał się podobno na rozstaje dróg, by tam  przywoływać siły nieczyste. Od lat bowiem miał studiować liczne zaklęcia, przekleństwa i kontaktować się w ten sposób ze złymi mocami. Ludzie widywali go co dzień, jak maszerował powolnym krokiem w stronę polnych i leśnych dróg, by tam odprawiać czary. Swoim zachowaniem i przez te pogłoski, wzbudzał ogromny strach wśród innych mieszkańców, którzy nie tylko bali się, że stanie im się krzywda, ale że sprowadzi nieszczęście na całą wieś. Unikali więc Cyryla jak ognia, a ten zdaje  się zupełnie tym nie przejmował.

Mieszkał też we wsi młodzieniec, zwany Głupim Jakubem. Jedynie on nie bał się towarzystwa Cyryla i co raz do niego zagadywał. Młody chłopek-roztopek był jednak niespełna rozumu, a do tego bardzo nierozsądny. Natura nie zaoszczędziła mu jednak krzepy, toteż chłopak odznaczał się niezwykłą siłą. Napotkał kiedyś Cyryla, ja ten późną nocą wychodził ze swojego domu. Nie bojąc się mężczyzny, od razu zapytał, czy może pójść dziś z nim, by dowiedzieć się, co dziwak robi na rozstaju dróg. Cyryl ostrzegł młodzieńca, że to, co może zobaczyć podczas nocnej wyprawy, człowiek nie jest w stanie pojąć rozumem, grozi to też… szaleństwem. Jakub z kolei, wiedząc że do mądrych nie należy, zdawał się w ogóle tym nie przejmować. – I tak jestem głupi – odpowiedział. I wyruszyli… (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 3 marca


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

czyt 08.03.2020 18:23
"ioboczną wierzą od północ" - chodzi o taką budowlę pionową, czesto o charakterze obronnym? WIEŻA : D

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama