Legendy: O diable, co księdza chciał przekabacić

  • 04.01.2020, 13:04
  • Paulina Chodyka
Legendy: O diable, co księdza chciał przekabacić Adam Trochimiuk
Kontynuujemy nasz cykl „Tajemnice podlaskich legend”. W tym wydaniu opowiemy o czarcie, który według podań ukazywał się na rozstaju dróg niedaleko Krasówki w gminie Łomazy. Choć legenda mówi właśnie o tej konkretnej miejscowości, równie dobrze mogłaby tłumaczyć krzyże i kapliczki stojące na skrzyżowaniach innych wiejskich dróg naszego powiatu…

Była późna jesień. Tego dnia, już od rana deszcz padał niemal nieustannie. Za oknem słychać było groźne podmuchy wiatru, które podnosiły opadłe już dawno z drzew liście. Przez nieszczelne okna, wiatr wdmuchiwał do izby księdza krople wody, które spływając po szybach wędrowały najpierw po ścianach, później po podłodze, aż pod łóżko i zawalone parafialnymi papierami biurko. Dwa ogromne kasztany rosnące tuż przy plebanii, stukały swoimi obnażonymi konarami w dach księżowskiej rezydencji, uszkadzając przy tym i tak już zniszczone pokrycie. Ksiądz maszerował w tę i z powrotem po pokoju, nie mogąc zebrać myśli. Z kuchni dochodziły dźwięki krzątaniny i pobrzękiwania naczyń. To stara gospodyni księdza, Weronika, przygotowywała posiłek. Ona też była powodem strapień księdza. Nie gotowała bowiem już tak smacznie jak kiedyś, w zastawie ubywało talerzy, bo jej spracowane ręce nie były już tak sprawne. Ksiądz więc zastanawiał się, czy nie wymienić jej na młodszą, która lepiej opiekowałaby się plebanią.

W pokoju było chłodno, toteż ksiądz przyodział grube futro, jednak nie mógł w ten szary i ponury, ostatni dzień października wziąć się do pracy. A czekało na niego mnóstwo dokumentów do wypełnienia, bowiem nazajutrz miał być przecież dzień Wszystkich Świętych, a pojutrze dzień zaduszny. Czekało na niego przygotowanie dwóch kazań i segregowanie upominków. Ksiądz z trudem zagłębiał się w pisaninie. Za oknem wciąż hulał zimny jesienny wiatr, niebo raz jaśniało, to znów robiło się ciemne i złowieszcze. Było koło południa, kiedy ksiądz usłyszał, jak brama wjazdowa do posiadłości się otworzyła i na przykościelny teren wjechała chłopska furmana, zaprzężona w dwa przemoknięte konie.

Duchowny słysząc odgłosy dochodzące już z kuchni, zerwał się od biurka, wiedział bowiem, że szykuje się jakiś wyjazd. Po krótkiej reprymendzie dla chłopa, że w taką pogodę prosi go o to, by gdziekolwiek wyruszał, zaproponował mu jednak filiżankę herbaty na rozgrzanie. Potem wyruszyli w drogę. Deszcz nadal zacinał, a ostre smugi padały prosto na ich twarze. Konie z ledwością pokonywały ogromne kałuże i błoto powstałe przez rzęsisty deszcz. Po drodze mijali nielicznych przechodniów, którzy widząc księdza na chłopskim wozie kłaniali się mu, a większość nie patrząc na błoto rzucała się na kolana. Dopiero, gdy znaleźli się na lepszej drodze woźnica nieco przyspieszył konie. Jednak Krasówka, do której zmierzali znajdowała się dobre kilometry od plebanii. Minęli smolarnię na skraju lasu, leśniczówkę, strzegącą lasy przed kłusownikami i złodziejami, wreszcie dotarli do rozwidlenia dróg, w pobliżu których, rosły niespotykane nigdzie indziej zarośla akacjowe. Skręcili w prawo. Wiatr przycichł, a deszcz nie smagał już aż tak dotkliwie ich twarzy. Podróż stała się znośniejsza. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 31 grudnia

Paulina Chodyka

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Słowo Podlasia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (Domaniewska 17/19/133, 02-672) jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Jk
Jk 05.01.2020, 13:26
Nie jest to żadna legenda. Raczej opowieść natury wierzeniowej lub podanie wierzeniowe. Piszący na ten temat nie powinien mieszać podstawowych dla przekazu terminów. Jk.

Pozostałe