Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 14:31
Reklama
Reklama

Legenda: Jednonogie gęsi i ugrzęźnięta w błocie kareta włoskiej królowej

Po dłuższej przerwie powracamy do naszego cyklu regionalnych legend. Tym razem opiszemy, skąd swoje nazwy wzięły dwie miejscowości w powiecie parczewskim. Jednej nazwę podobno nadała włoska królowa, druga z kolei zawdzięcza swoją łakomemu słudze-oszustowi i jego machlojkom…
Legenda: Jednonogie gęsi i ugrzęźnięta w błocie kareta włoskiej królowej

Pierwsze wzmianki o Gęsi pochodzą z XVI wieku. W wieku XIX opisano Gęś jako wieś i folwark w powiecie radzyńskim, gminie Jabłoń, parafii Gęś. We wsi znajdowała się cerkiew parafialna dla ludności rusińskiej i szkoła podstawowa. W spisie z roku 1827 zliczono tam 113 domów i 918 mieszkańców. W roku 1881 było już 137 domów i 865 mieszkańców z gruntem 2816 morgi. Wieś posiadał w 1673 roku starościc lubelski Mikołaj Andrzej Firlej. Według historycznych danych w 1795 leżała w ziemi mielnickiej województwa podlaskiego. W latach 1975–1998 należała do województwa bialskopodlaskiego. Oficjalna wersja mówi, że nazwa wsi pochodzi od apelatywu (nazwy pospolitej przyp. red.) „gęś”, w języku białoruskim „huś”. Stąd w przekazach z roku 1576 występuje nazwa Husz, a Huss w roku 1578.

Służący co był kłamcą i łakomczuchem

Jest jednak i mniej oficjalna historia, według której miejscowość zawdzięcza swoją nazwę machlojkom dziedzicowego sługi, który to przez lata oszukiwał swego pana, a dopiero wspólna wycieczka i ptak gęsią zwany wyprowadził władcę z błędu i dzięki niemu przejrzał na oczy… Ale od początku. Bardzo dawno temu, kiedy ziemiami polskimi rządzili jeszcze królowie, pod Jabłoń sprowadził się jeden szlachcic. Nie był zbyt bogaty, u swojego boku miał tylko jedynego sługę, który był jego lokajem, kucharzem i stangretem, woźnicą inaczej zwanym. W zależności od potrzeby sługa wypełniał swoje obowiązki i spełniał różne role. Dzięki temu cieszył się bezgranicznym zaufaniem swego pana. A że chytry był i łasy na pieniądze a przy tym obżerał się okrutnie, zagarnąć nawet pańskiego jedzenia lubił jak najwięcej. Cały czas oszukiwał też nie grzeszącego inteligencją szlachcica, okradając go przy każdej możliwej sposobności. Tymczasem naiwny dziedzic wierzył w każde słowo podwładnego. Chodził dniami i nocami zamyślony, rozmarzony, bujając w obłokach i nie zwracał uwagi na machlojki lokaja. Ten z kolei był tak bezczelny, że dla siebie brał najlepsze kąski, przygotowując obiad czy kolację swemu panu.

Jednonoga gęś na talerzu

Pewnego razu przebrała się jednak miara. Otóż dziedzic na kolację zażyczył sobie gęś pieczoną. Ptaków co prawda nie brakowało w folwarku, ale i przy tej okazji sługus postanowił dać upust swemu łakomstwu. Przyrządzając potrawę, postanowił zjeść w międzyczasie jedną nogę. Wydawało mu się, że bez problemu ukryje przed szlachcicem kolejną machlojkę. Zaszył gęsią skórę w taki sposób, żeby nie było widać, iż ptakowi brakuje nogi. Podał danie panu i już miał zamiar obrócić się na pięcie, by w kuchni świętować kolejne udane oszustwo, gdy dziedzic zapytał: - Co to jest? Zdziwiony lokaj nie do końca wiedział na początku o co chodzi albo tylko tak udawał. – Gęś, jaśnie panie, według życzenia – odparł. – A gdzie się podziała druga noga? – zadał drugie pytanie szlachcic.

Sługa na chwilę osłupiał. Na szczęście umysł miał jednak bystry i postanowił brnąć w kłamstwo dalej, licząc, że i tym razem bez problemu pan da wiarę jego słowom. – Nie było drugiej nogi – odpowiedział, czekając na dalszy przebieg zdarzeń. – Jak to nie było? Tylko jedną nogę gęś miała? – dziwił się dziedzic. – A jedną – odpowiedział rezolutnie służący. – Tu wszystkie gęsi mają po jednej nodze – dodał. Dziwne to było tłumaczenie, ale przyzwyczajony do łatwowierności pana myślał, że na tym dyskusja się skończy. Nie tym razem. Szlachcic zainteresował się tym dziwnym zjawiskiem i zechciał przekonać się o tym osobiście. Kazał lokajowi zaprzęgnąć konie i postanowił, że zaraz po kolacji wyruszą, by zobaczyć jednonogie gęsi. Sługa był jednak pewien, że nawet w tej sytuacji zdoła okpić naiwnego pana.

Opowiadania opracowane na podstawie publikacji Apolinarego Nosalskiego „Opowieści znad Piwonii i Konotopy”.  

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 8 września

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Okna Artpol
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Oczywiście że się da . Polak wszystko wyklepie :-) Tylko dobrego fachowca w klepaniu trzeba :-) Widziałem jak kiedyś klepali osobówkę po zderzeniu z pociagiem . Data dodania komentarza: 20.09.2026, 09:58 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Wujek Dariusz Treść komentarza: To po co wogóle było tam jechać i się ośmieszać ? Walkowerem dostaliby prawie to samo . Co to za różnica czy 0:3 czy 0:2 . Tylko pieniądze na paliwo zmarnowali a paliwo teraz drogie. Podlasie ma najsłabszy skład od 25 lat . Na ligę ojręgową się ten skład nadaje a nie wyżej . Wzmocnień nie ma a jak już są to przychodzą piłarze bardzo słabi . Chyba przestanę przychodzić na mecze . Chyba zacznę jeżdzić do Piszczaca i oglądać naszpikowaną gwiazdami Lutnię Piszczac. Data dodania komentarza: 20.09.2026, 09:52 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia Autor komentarza: klepidło Treść komentarza: Ciężko będzie ale Polak potrafi . Jakieś 20 lat temu to Polacy ciągneli na maksa z europy zachodniej takie ramole . Na lawecie jechało do Polski kilka takich rozwalonych doszczętnie siepów . Póżniej Polak Czesiem klepał to w stodole na klepisku młotkiem plus 50 kg szpachli i się sprzedawało takie cudo . Szły jak ciepłe bułeczki . Teraz w to już się nikt nie bawi bo się nie opłaca ale kiedyś szły do Polski jeszcze gorzej rozwalone i Czesław w stodole na klepisku czynił cuda i się klepało . Tego też by się dało parenaście lat temu wyklepać i się ogłosić jako nie bity i sprzedać , Data dodania komentarza: 20.09.2026, 01:26 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Czy da się klepać ? - maniaku, chory maniaku, Treść komentarza: Kto durno pyta, ten.. pyta, tylko i wyłącznie :D Data dodania komentarza: 19.09.2026, 22:12 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Zulu Gula Treść komentarza: W ramach tego samego skeczu ustawiono nowy słup podtrzymujący przewody energetyczne niemal na środku zbudowanego chodnika choć po obydwu jego stronach jest dużo wolnego miejsca. Skrzyżowanie ulicy Ceglanej ze Świerkową, po drugiej stronie Lewiatan. Data dodania komentarza: 19.09.2026, 12:35 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Ceglana w budowie, a ludzie nie wiedzą jak jeździć
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama