Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 13:34
Reklama
Reklama
Reklama

Legenda: Sierota Miłko, co króla Władysława Jagiełłę z wielkiej opresji uratował

Tym razem zajmiemy się historią powstania miejscowości w powiecie parczewskim. Miłków, niewielka wieś pod Parczewem, zawdzięcza swoją nazwę dobremu chłopcu Miłkowi, który samemu królowi Władysławowi Jagielle pomógł na dobrą drogę powrócić...
Legenda: Sierota Miłko, co króla Władysława Jagiełłę z wielkiej opresji uratował

Zacznijmy od krótkiej historii Miłkowa. To niewielka wieś w powiecie parczewskim, a dokładniej w gminie Siemień. Niegdyś była wsią królewską w starostwie parczewskim województwa lubelskiego. Jej początki datowane są w pierwszych latach XV wieku. We wzmiankach z 1409 roku pojawia się nazwa „Milkow” i „Milcow”. W XIX wieku stanowiła wieś z folwarkiem w powiecie radzyńskim, w gminie Suchowola w parafii Parczew. Około roku 1885 Miłków posiadał 20 domów i 333 mieszkańców z gruntem 411 mórg. W 1827 r. była to wieś rządowa z 18 domami i 111 mieszkańcami. Dziś zamieszkuje ją nieco ponad 200 osób. Jak jednak doszło do jej powstania? Otóż z tym wiąże się pewna legenda.

Sierota Miłko, co u kmiecia mieszkał

Dawno, dawno temu jeden kmieć przygarnął pod swój dach sierotę o imieniu Miłko. Chłopiec urodził się w rodzinie ubogiego zagrodnika, a rodziców stracił, gdy miał dziesięć lat. Kmieć przygarnął go, litując się nad jego losem. Oprócz tego widział w chłopaku swojego sługę, który nie tylko pomoże mu w gospodarstwie, ale będzie też bez wahania i marudzenia wykonywał wszystkie polecenia. Wdzięczność sieroty nie znała bowiem granic. Wypełniał więc rzeczywiście wszelkie zadania z ogromną starannością. Dostawał za to łyżkę strawy oraz suchy i ciepły kąt do spania.

Codziennie rąbał drewno, nosił niezliczone wiadra wody z pobliskiej rzeki oraz pasł i oporządzał krowy. Miłko chodził w zgrzebnej, przepasanej cienkim rzemykiem płótniance, latem zazwyczaj widywano go boso, a i zimą zdarzało się, że pomykał w porwanych kapciach albo jedynie w grubszych skarpetach, które sam sobie sprawił. Mijały lata, a biedak nie miał przed sobą przyszłości. Wiedział, że do końca życia będzie na usługach kmiecia, któremu jednak tak wiele zawdzięcza. Z czasem wyrósł na silnego i zdrowego parobka, z którego wiele pożytku miał jego pan. 

Tragiczna chwila nieuwagi

Pewnego dnia zdarzyło się tak, że kmieć wysłał chłopaka, by zaorał sochą zaprzęgniętą w dwa woły pole pod lasem. Gdy zakończył już pracę, a słońce powoli zaczynało chylić się ku zachodowi, przypomniał sobie, że pan polecił mu sprawdzić, czy niedźwiedzie nie zniszczyły barci na skraju lasu. Na szczęście żaden niedźwiedź się do nich nie dobrał. Zabezpieczył je jeszcze na wszelki wypadek dodatkowo i ruszył w drogę powrotną. Niestety, wystarczyła chwila i doszło do nieszczęścia. Nie zdążył dotrzeć do ścieżki, gdy do jego uszu dotarł przeraźliwy jęk wołów. Miłko w kilka sekund dotarł na skraj lasu, gdzie jego oczom ukazał się przerażający widok. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 10 listopada


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama