Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 05:00
Reklama
Reklama

Wywiad Słowa: Część serca zostawiłam w Boliwii

O tradycjach kultywowanych w Boliwii oraz posługiwaniu na misjach opowiada s. Gabriela Chodzińska pochodząca z Białej Podlaskiej, a należąca do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi. Siostra Gabriela spędziła w Ameryce Południowej niemal sześć lat, a swoje wspomnienia opisała w książce pt. „ Z Wysokich Andów. Listy z Oruro”, którą można kupić przez Internet.
Wywiad Słowa: Część serca zostawiłam w Boliwii

Siostra Gabriela Chodzińska (prywatnie siostra Adama Chodzińskiego, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej) pracowała na misjach w Oruro, mieście położonym w wysokich Andach, w zachodniej część Boliwii.

Oruro znajduje się na wysokości 3800 metrów nad poziomem morza. W tym miejscu temperatury bardzo się wahają. Rano i wieczorem jest chłodno, a  w ciągu dnia słońce pali. W najzimniejszych miesiącach czyli w czasie polskiego lata, temperatury są minusowe i spadają nawet do -18 stopni Celsjusza. Siostra Gabriela przyznaje, że już w dzieciństwie marzyła o tym, by wyjechać na misje i zbierała pocztówki, na których były dzieci z Afryki. – Do dziś kiedy widzę Afrykanina, to mi się serce raduje. Jak spotykam kogoś pochodzącego z tego kontynentu, to zawsze chcę z tą osobą porozmawiać – przyznaje. Kiedy trafiła do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi, zaczęła odkrywać misyjny charyzmat zakonu. - Miałam pragnienie głoszenia Ewangelii – wyjaśnia. Dodaje, że po przyjęciu do klasztoru, dostała od siostry, która prowadziła korespondencję z wieloma misjonarzami, z różnych zakątków świata, dwa nazwiska z adresami.

Misjonarze zachęcili ją do wyjazdu
– Siostra Rafaela powiedziała: - Módl się za nich i pisz do nich listy, ale nie czekaj na odpowiedź, bo misjonarze raczej nie mają czasu żeby odpisywać. Jednak obydwaj misjonarze odpisali. Jeden z nich to o. Stefan Karpeta redemptorysta, który posługiwał w Boliwii. Po 25 latach korespondencji, ale też spotkań, podczas jego urlopów w kraju, poleciałam razem z nim na moją placówkę misyjną. Nigdy sama nie ułożyłabym takiego scenariusza – mówi s. Gabriela Chodzińska. Drugi misjonarz to o. Zbigniew Kusy, franciszkanin, posługujący w Afryce, a obecnie biskup w Republice Środkowoafrykańskiej. Z obydwoma Siostra Gabriela przyjaźni się do dziś. - W listach opowiadali mi jak żyją, co im się przydarza, czego potrzebują i co się dzieje w państwach, gdzie mieszkają. W czasie czytania tych listów pogłębiało się we mnie pragnienie, by również pojechać na misje – tłumaczy s. Gabriela.

Wyjaśnia, że jej zgromadzenie nie ma placówki w Afryce, więc powiedziała ówczesnej Matce Generalnej, że nie będzie czekała na otwarcie placówki, tylko pojedzie do Boliwii, gdzie dominikanki mają swój dom. Na misjach w Boliwii, zgodnie z charyzmatem dominikańskim, przede wszystkim miała za zadanie głoszenie Ewangelii,. Kiedy przyjechała na miejsce, zapoznała się z sytuacją i potrzebami placówki, zaczęła formować grupę katechetów, a także przygotowywać dzieci do I komunii świętej oraz młodzież do bierzmowania. - Kiedy katecheci zostali wstępnie przygotowani, przejęli pracę z dziećmi, a ja poświęciłam się ich dalszej formacji oraz wspierałam ich w podejmowanych działaniach. Opiekowałam się grupą ministrantów i lektorów, a także grupą z Godziny Świętej czyli osobami przychodzących na adorację. Byłam też zakrystianką w kościele pw. Miłosierdzia Bożego – wymienia. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 22 grudnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama Okna Artpol
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: A. Treść komentarza: Dopóki nie zmieni się podejście trenera do tematu nic się nie zmieni. Ośmiesza nas tylko. Ci chłopcy mają umiejętności, ale niestety trener nie ma koncepcji, pomysłu i co ważne zawodników. Maluga, Dobruk czy Kopytow sami nie dadzą rady, a Jeż też cały czas nie będzie nam ratował czterech liter. Obserwuję od jakiegoś czasu zachowanie trenera. Po golu Malugi, zamiast się cieszyć - poszedł załatwiać potrzebę za ławkę rezerwowych...żenada, ale niestety nikt go nie ruszy, bo kumpel prezydenta... Już żałosne się robi słuchanie jego wytłumaczeń na konferencjach. Wydaje mi się, że zmiany on powinien zacząć od siebie, od zachowania i panowania nad emocjami, bo zdecydowanie tego nie potrafi, co oddziałuje na chłopaków. Smutne, bo drużyna z potencjałem, a niestety Pan Oleksiuk i asystenci (też bez większego doświadczenia) nie są w stanie tego wydobyć na powierzchnię. Data dodania komentarza: 20.09.2026, 18:06 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Komedia a strefy płatnego parkowania nie ma Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:09 Źródło komentarza: Biała Podlaska. Najważniejsze dni miasta przed nami! Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Radni wolą stawiać pomniki niż zrobić strefę płatnego parkowania Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:07 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Pierwszy września minął, a stref płatnego parkowania nie widać Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Miesięcznicę powinni zrobić Data dodania komentarza: 20.09.2026, 13:06 Źródło komentarza: Kompleks boisk nosi imię radnego. Uhonorowali Stefana Parafiniuka Autor komentarza: aaa Treść komentarza: Głupie komentarze Data dodania komentarza: 20.09.2026, 11:40 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama