Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 09:40
Reklama
Reklama
Reklama

Wywiad Słowa: Część serca zostawiłam w Boliwii

O tradycjach kultywowanych w Boliwii oraz posługiwaniu na misjach opowiada s. Gabriela Chodzińska pochodząca z Białej Podlaskiej, a należąca do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi. Siostra Gabriela spędziła w Ameryce Południowej niemal sześć lat, a swoje wspomnienia opisała w książce pt. „ Z Wysokich Andów. Listy z Oruro”, którą można kupić przez Internet.
Wywiad Słowa: Część serca zostawiłam w Boliwii

Siostra Gabriela Chodzińska (prywatnie siostra Adama Chodzińskiego, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej) pracowała na misjach w Oruro, mieście położonym w wysokich Andach, w zachodniej część Boliwii.

Oruro znajduje się na wysokości 3800 metrów nad poziomem morza. W tym miejscu temperatury bardzo się wahają. Rano i wieczorem jest chłodno, a  w ciągu dnia słońce pali. W najzimniejszych miesiącach czyli w czasie polskiego lata, temperatury są minusowe i spadają nawet do -18 stopni Celsjusza. Siostra Gabriela przyznaje, że już w dzieciństwie marzyła o tym, by wyjechać na misje i zbierała pocztówki, na których były dzieci z Afryki. – Do dziś kiedy widzę Afrykanina, to mi się serce raduje. Jak spotykam kogoś pochodzącego z tego kontynentu, to zawsze chcę z tą osobą porozmawiać – przyznaje. Kiedy trafiła do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi, zaczęła odkrywać misyjny charyzmat zakonu. - Miałam pragnienie głoszenia Ewangelii – wyjaśnia. Dodaje, że po przyjęciu do klasztoru, dostała od siostry, która prowadziła korespondencję z wieloma misjonarzami, z różnych zakątków świata, dwa nazwiska z adresami.

Misjonarze zachęcili ją do wyjazdu
– Siostra Rafaela powiedziała: - Módl się za nich i pisz do nich listy, ale nie czekaj na odpowiedź, bo misjonarze raczej nie mają czasu żeby odpisywać. Jednak obydwaj misjonarze odpisali. Jeden z nich to o. Stefan Karpeta redemptorysta, który posługiwał w Boliwii. Po 25 latach korespondencji, ale też spotkań, podczas jego urlopów w kraju, poleciałam razem z nim na moją placówkę misyjną. Nigdy sama nie ułożyłabym takiego scenariusza – mówi s. Gabriela Chodzińska. Drugi misjonarz to o. Zbigniew Kusy, franciszkanin, posługujący w Afryce, a obecnie biskup w Republice Środkowoafrykańskiej. Z obydwoma Siostra Gabriela przyjaźni się do dziś. - W listach opowiadali mi jak żyją, co im się przydarza, czego potrzebują i co się dzieje w państwach, gdzie mieszkają. W czasie czytania tych listów pogłębiało się we mnie pragnienie, by również pojechać na misje – tłumaczy s. Gabriela.

Wyjaśnia, że jej zgromadzenie nie ma placówki w Afryce, więc powiedziała ówczesnej Matce Generalnej, że nie będzie czekała na otwarcie placówki, tylko pojedzie do Boliwii, gdzie dominikanki mają swój dom. Na misjach w Boliwii, zgodnie z charyzmatem dominikańskim, przede wszystkim miała za zadanie głoszenie Ewangelii,. Kiedy przyjechała na miejsce, zapoznała się z sytuacją i potrzebami placówki, zaczęła formować grupę katechetów, a także przygotowywać dzieci do I komunii świętej oraz młodzież do bierzmowania. - Kiedy katecheci zostali wstępnie przygotowani, przejęli pracę z dziećmi, a ja poświęciłam się ich dalszej formacji oraz wspierałam ich w podejmowanych działaniach. Opiekowałam się grupą ministrantów i lektorów, a także grupą z Godziny Świętej czyli osobami przychodzących na adorację. Byłam też zakrystianką w kościele pw. Miłosierdzia Bożego – wymienia. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 22 grudnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama