Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 2 listopada 2026 20:17
Reklama
Reklama
Reklama

Ludzie z pasją: Rytm mojego dnia wyznacza hotel

Dyrektor generalny warszawskiego hotelu Polonia Palace – Paweł Lewtak urodził się i wychował w Białej Podlaskiej. W rodzinnym mieście ukończył I LO im. Józefa Ignacego Kraszewskiego. Teraz odnosi międzynarodowe sukcesy. Ostatnio otrzymał tytuł European Hotel Manager of the Year 2021. Nagroda jest odpowiednikiem Oskara, tyle że przyznawanego w branży hotelarskiej, a nie filmowej.
Ludzie z pasją: Rytm mojego dnia wyznacza hotel

Autor: for. Z archiwum Pawła Lewtaka

Jak wyjaśnia Paweł Lewtak, jego rodzice prowadzili motel w Lachówce Dużej, więc z hotelarstwem miał do czynienia od najmłodszych lat. Później kiedy studiował anglistykę na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, miał okazję wziąć udział w wyjeździe organizowanym dla studentów.

– Moją pierwszą pracą było zmywanie naczyń, pomoc w restauracji i sprzątanie pokoi w Stanach Zjednoczonych – wspomina. W czasie studiów wyjechał jeszcze raz zza ocean, tym razem na stypendium na Uniwersytecie w Pensylwanii w 1997 roku. Później zaczął pracę w warszawskim hotelu Sheraton i w 2001 roku jako pierwszy pracownik stołecznego hotelu dostał się na specjalny staż „Vita Futura”, dla osób bez wcześniejszego doświadczenia hotelarskiego. Staż pomagał uczestnikom wspiąć się na wyższe stopnie kariery w korporacji Starwood Hotels & Resorts. Szkolenie trwało półtora roku – w Polsce i za granicą. Następnie bialczanin został kierownikiem recepcji w hotelu The Westin Warsaw, który pomagał wprowadzać na rynek. Później prężnie piął się po szczeblach kariery pracując na kierowniczych stanowiskach, m.in. w hotelu Qubus w Krakowie, a następnie w hotelu Polonia Palace w Warszawie.

Kontakt z ludźmi mobilizuje

Swoją pracę ceni za to, iż nieustannie może spotykać się z ciekawymi ludźmi. – W hotelu spędza się wiele godzin, więc ważne są relacje, jakie się buduje z pracownikami. Lubię też kontakt z gośćmi, którzy przyjeżdżają do hotelu, by przenocować lub uczestniczyć w konferencjach. Kontakt z ludźmi mobilizuje mnie do działania – zaznacza. 

- Moje zajęcie przypomina trochę opiekę nad domowym ogniskiem, gdzie nieustannie trzeba coś posprzątać, ugotować, wyprasować, zorganizować i zawsze można coś zrobić lepiej. Tyle, że nie ma czasu na próby, bo praca w hotelu trwa całą dobę. Aby osiągnąć sukces na rynku, trzeba być kreatywnym i lepszym od konkurencji, lub przynajmniej robić coś w taki sposób, aby nie można było tego łatwo skopiować. By gość, który przyjeżdża regularnie do hotelu, był cały czas zaskakiwany lub odkrywał coś na nowo. To uważam za najważniejsze – podkreśla.

Odnosząc się do kryzysów, z którymi musi się mierzyć branża hotelarska wskazuje, że obecnie w hotelu problemy są zupełnie inne niż przed pandemią. Nie zmienił się za to fakt, że jako dyrektor generalny powinien znać się praktycznie na wszystkim. – Na przykład dzisiaj, oprócz tego, że negocjujemy kontrakty na przyszły rok z grupami turystycznymi, miałem też spotkanie dotyczące stanu instalacji wodnej w budynku. Rozmowę o tym, jakie są koszty zatrudnienia i dyskusję dotyczącą problemów na rynku pracy. W międzyczasie miałem też telefon od przedstawicieli właścicieli hotelu, którym trzeba było podać prognozy przychodów i kosztów do końca roku. W tej pracy gra się na wielu fortepianach – wyznaje. Dodaje, że trudne było dla niego zwalnianie pracowników z powodu pandemii, ale ponowne zatrudnienie nowych osób też nie jest łatwe. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 29 czerwca


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: POLSPORT ( lokowanie produktu). Treść komentarza: Oglądając skrót meczu, to już tak źle nie było, bo momenty były ! Tylko, że Podlasiacy w dogodnych sytuacjach turlali piłkę w kierunku bramki Pietrasa, a Moravianie ładowali bez skrupułów na bramkę JEŻA. To kto w takim razie zawinił tej p[orażki ? Według mnie piłka, bo naszym zawodnikom wyraźnie ta piłka ( Adidas ?, Select ?, Zina ? ) nie pasowała... Data dodania komentarza: 2.11.2026, 16:11 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: wciąż obiektywnie Treść komentarza: po pierwsze skład był jednak nieco lepszy, po drugie jeszcze drużyna jechała na efekcie Renkowskiego, po trzecie najważniejsze, rok temu wynik był dużo ponad stan i co niektórym to przysłoniło logiczne myślenie - obecne wyniki Podlasia są zaskoczeniem chyba tylko w Białej Podlaskiej, wszyscy dookoła wieszczyli Podlasie jako jednego z głownych kandydatów do spadku Data dodania komentarza: 2.11.2026, 12:06 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Opętany Antoni Smoleńszczyk Treść komentarza: Przecież to ich obowiązek . Nie wiem dlaczego takie rzeczy się tu wypisuje. Codziennie lekarze ratują komuś życie przeprowadzajc operacje i nikt tego nie publikuje. A jacyś dwaj niscy rangą policjanci wykonali swój obowiązek I wielkie Halo . Data dodania komentarza: 2.11.2026, 11:20 Źródło komentarza: To oni uratowali mężczyznę, który chciał skoczyć z mostu Autor komentarza: Mustafa Khalifa Treść komentarza: Ponieważ w Białej jak coś się robi to się nic nie robi tylko rolki w necie :) stąd jest jak jest. To nie ma co się lansować tylko trzeba zapier... Tyczy się to wszystkich: działaczy, trenerów, zawodników i kibiców (ci jak panienki obrażają się na Bóg wie kogo i łaskę robią, że przychodzą na mecz czy głośno kibicują). Co do Podlasia to mam nadzieje, że jakoś do zimy dotrwa chyba jednak bez zdobyczy punktowej i na wiosnę odbije się od dna... oby. Data dodania komentarza: 2.11.2026, 07:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: brązowenosylitwiniuka Treść komentarza: Ty tak serio? Data dodania komentarza: 2.11.2026, 01:08 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama