Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 13 lutego 2026 08:26
Reklama
Reklama
Reklama

Przyszedł na policję i powiedział, że 18 lat temu zabił człowieka

Własne sumienie może wymierzyć najwyższą karę za popełnione przestępstwo. Tak było w przypadku mężczyzny, który po 18 latach przyznał się od zbrodni.
Przyszedł na policję i powiedział, że 18 lat temu zabił człowieka
Mężczyznę przez lata męczyły wyrzuty sumienia. Pewnego dnia, nie mogąc się z nimi rozprawić, postanowił zgłosić się do Komendy Stołecznej Policji i opowiedzieć o wszystkim, co stało się feralnego wieczoru

Autor: iStock

Opisywane wydarzenia rozegrały się 25 kwietnia 2004 roku na jednej z warszawskich ulic. Doszło wtedy do bójki pomiędzy kilkoma mężczyznami. Sebastian M. miał odebrać telefon z prośbą o wsparcie w tej szarpaninie. Tak też się stało – pojechał we wskazane miejsce i włączył się do bijatyki.

W trakcie szarpaniny ktoś uderzył go łańcuchem, ale kara, którą postanowił za to wymierzyć, była tragiczna w skutkach. Sebastian M. wyciągnął nóż, którym dwu- lub trzykrotnie ranił przeciwnika. Nożownik, odchodząc z miejsca krwawej bójki, widział swoją ofiarę jeszcze żywą. Dopiero po trzech miesiącach dowiedział się, że w wyniku zadanych przez niego ciosów Jacek G. zmarł.

Nie poradził sobie z własnym sumieniem

W sprawie prowadzone było śledztwo, które prokuratura umorzyła na początku 2005 roku. Nie udało się wówczas ustalić sprawcy zabójstwa. Sebastian M. – pomimo że popełnił rażące przestępstwo – mógł czuć się bezpieczny i uniknąć odpowiedzialności za swój czyn. Stało się jednak inaczej.

Mężczyznę przez lata męczyły wyrzuty sumienia. Pewnego dnia, nie mogąc się z nimi rozprawić, postanowił zgłosić się do Komendy Stołecznej Policji i opowiedzieć o wszystkim, co stało się feralnego wieczoru.

Usłyszał zarzuty

Nożownik został przesłuchany w obecności adwokata. Po złożeniu obszernych wyjaśnień i przyznaniu się do winy mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa. Choć prokurator wnioskował o jego aresztowanie na czas postępowania, sąd zrezygnował z zastosowania tego środka. Sebastian M. czeka na wyrok na wolności.

Za przestępstwo, którego miał się dopuścić, grozi mu dożywocie.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Na badania .Treść komentarza: w takim wieku to wózek inwalidzki , chodzik a nie auto . Chciałbym zobaczyć jak taki stary badania przechodzi .Data dodania komentarza: 12.02.2026, 17:29Źródło komentarza: Kąkolewnica. Osobówka potrąciła rowerzystkęAutor komentarza: ?????????????????????????????????????????????????????????Treść komentarza: 88 lat ???? O matko ....... niej jeszcze 120 latkowie za kierownice aut zasiadają . Kto dopuścił tego starca do jazdy ? Gdzie są dzieci , wnuki ???? U mnie w rodzinie tatuś zabrał prawo jazdy i auto w wieku 65 lat . Dziadiusiowi wszystko przywozimy i wszędzie wozimy . Przecież w takim wieku to ledwo się na oczy patrzy !!!!Data dodania komentarza: 12.02.2026, 15:04Źródło komentarza: Kąkolewnica. Osobówka potrąciła rowerzystkęAutor komentarza: Bolek milicjantTreść komentarza: Dokładnie, darować prawko i nie robić sprawy, za to przegumować na komisariacie dla nauki rozumu.Data dodania komentarza: 11.02.2026, 23:07Źródło komentarza: Łosice. Miała prawo jazdy od tygodnia. Jechała pijanaAutor komentarza: chudy rójTreść komentarza: I nie bierze odpowiedzialności za spartolone roboty.Data dodania komentarza: 11.02.2026, 23:05Źródło komentarza: POWIAT BIALSKI: Kto zapłaci za "Czyste powietrze?Autor komentarza: chudy rójTreść komentarza: I co w związku z tym?Data dodania komentarza: 11.02.2026, 23:05Źródło komentarza: Biała Podlaska. 33-latek aresztowany za znęcanie się nad partnerką
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama