Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 2 września 2026 19:24
Reklama
Reklama
Reklama

Szukają domu, bo Ługańsk był jak Czarnobyl. "W XXI wieku ludzie umierali tam z głodu"

Szukają domu, bo Ługańsk był jak Czarnobyl. "W XXI wieku ludzie umierali tam z głodu"

Autor: A. Trochimiuk

Jest w Polsce ponad dwa lata, jednak wydarzenia z Ługańska wciąż są żywe i bolesne. Gdy Swietłana opowiada o tym, co przeżyła wiosną i latem, gdy na wschodzie Ukrainy trwały walki z separatystami, płacze. – Gdy słyszę samoloty, chce zerwać trawę, wykopać dół w ziemi i skryć się pod darnią – mówi.

Dziś jest w Polsce. Przyjechała tu na początku 2015 roku i od tej pory czeka na usankcjonowanie swojego pobytu. Wraz z mężem Wołodymirem mieszka w Przegalinach Dużych, w domu użyczonym im przez córkę byłych właścicieli. Małżonkowie żyją tak jak inni mieszkańcy, z wieloma się zaprzyjaźnili, udzielają się w lokalnej społeczności i coraz bardziej czują jak w domu. Ich dom, prawdziwy dom, został jednak ponad tysiąc kilometrów stąd. Wrócić już tam nie mogą.

Mieszkała z mężem w Ługańsku. Wiodło im się. Mieli prywatny biznes związany z przetwórstwem ryb. Dwa domy, daczę za miastem, kilka samochodów. Ona dodatkowo udzielała się społecznie, należała do Ligi Kobiet. – Myśleliśmy, że za miastem będzie spokojniej. Z mężem zdecydowaliśmy się jechać na daczę. Wszędzie stały posterunki, złożone często z młodych chłopców, niemal dzieci. Na drogach samochody były ostrzeliwane, widzieliśmy zniszczone czołgi – wspomina Swieta.

Na daczy spędzili czas ze znajomymi. Wieczorem, gdy zrobiło się spokojniej, postanowili wrócić do Ługańska. Tu jednak oblężenie i ostrzał zaczęły się na dobre. – W powietrzu unosił się smród ciał. Zabitych nikt nie grzebał – wyjaśnia.

Wreszcie zdecydowali z mężem, że trzeba opuścić to koszmarne miejsce. Miasto było w okrążeniu. Z jednej strony separatyści, z drugiej wojska ukraińskie. Wybrali drogę przez las i postanowili uciekać. – Znajomi kupili nam przez internet bilety do Kijowa. Musieliśmy się dostać na stację – wspomina.

Oczekiwali zmian, a przyszli bandyci

Swieta miała wiele znajomości wśród ludzi na poważnych stanowiskach w różnych organizacjach, ale i wśród zamożnych obywateli ukraińskiej elity. Liczyła na to, że w Kijowie wreszcie znajdzie przystań. – Wyjeżdżałam z Ługańska z jedną torbą, w której tak naprawdę nie było nic. Tak się pakuje człowiek w szoku – mówi.

W Kijowie znajoma zaproponowała jej, by opowiedziała w telewizji, co dzieje się na wschodzie kraju. – Zgodziłam się. Powiedziałam prawdę. Kto finansował, kto napadał, kto strzelał, co z ludźmi robili. Nagranie wyemitowały wszystkie kanały publicznej telewizji. Materiał ukazał się w internecie z załączonym numerem mojego telefonu. Z Ługańska zaczęli do mnie wydzwaniać znajomi. Pytali, kto mi zapłacił i ile dostałam za te oszczerstwa. Zrywali ze mną znajomości, nie chcieli mnie znać – wspomina.

W Kijowie szybko przekonała się jednak, że nie o taką Ukrainę ludzie walczą na ulicach. – Widziałam rozgrabiane urzędy, nowych włodarzy, którzy przejmowali władzę w kraju. To byli zwykli bandyci. Ludzie oczekiwali zmian, a przyszli bandyci i zagarnęli urzędy – mówi.

Nie jedli niczego konkretnego przez cztery dni. Z mężem trafiają do Odessy. Tam Swieta została kimś w rodzaju naczelnika obozu czasowego. Trafiło tam około 500 osób. Obóz to jednak za dużo powiedziane. Do jesieni ludzie siedzieli w piwnicach. – Dzieci 2-3-letnie chorowały. Nie było możliwości zachowania norm higieny, brakowało żywności, lekarstw, odzieży, wody – wspomina kobieta.

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa nr 33

Joanna Danielewicz

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Normalnie bym przegapił ! Treść komentarza: Dzięki za info o meczu Podlasia II z Sielczykiem w P.P. ( miedzy innymi ) i info o przełożeniu tego meczu na 09.09. Data dodania komentarza: 2.09.2026, 16:03 Źródło komentarza: Poniedziałkowe zmagania brydżowe Autor komentarza: No dobra, po kilku... Treść komentarza: Czym różni się ,,małpiszon,, od ,,małpkiszona,, ? Tylko tym, że ten pierwszy ,,przed i po,, , a ten drugi tylko ,,po,, chodzi na czterech... Data dodania komentarza: 2.09.2026, 11:35 Źródło komentarza: Koniec „małpek” w Polsce? Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Zdjęcie bohatera artykułu w niecodziennej pozie ze zdjętym butem a obok pies wykonane w Galerii Autorskiej Macieja Falkiewicza w Janowie Podlaskim. Data dodania komentarza: 1.09.2026, 20:59 Źródło komentarza: Znad Buga w wielki świat. Korzenie, które wciąż inspirują Autor komentarza: Damian Kaczmarek Treść komentarza: Czekałem tylko na komentarz kogoś z Krzywdy. W nawiązaniu do waszego ostatniego meczu.... znalazłem 5 (słownie pięć) "ofiar" pana Michała Łukasika. Z dwóch nawet są nagrania i ja sam, osobiście zbieram materiały i wypowiedzi poszkodowanych żeby skleić jakiś materiał puścić to w świat. W jednej z wiadomosci wasz zawodnik powiedział że zrobił taki sam faul w meczu z Lutnią Piszczac i nie było nic. To prawda, nie było nic bo nasz zawodnik miał nogę w górze Mieliście szansę milczeć i może by sie uspokoiła sytuacja, wolicie inaczej #STOPBOISKOWEMU BANDYTYZMOWI Data dodania komentarza: 1.09.2026, 18:43 Źródło komentarza: Rezerwy Podlasia na fotelu lidera Autor komentarza: Jesteśmy snem... Treść komentarza: Wiesław Myśliwski, tematyka wiejska, chłopska w pierwszych powieściach, ale proza trudniejsza niż pisanie Kawalca czy Tadeusza Nowaka. ,,Kamień na kamieniu,, zekranizowany, ale dość słabo i film nie oddaje do końca ducha Jego prozy. A sam Bug ? Nic już nie pozostało ze stad nadbużańskich krów...pastwiska ogrodzone, Bug zgwałcony kolczastymi zasiekami i powycinanymi wzdłuż koryta drzewami. Może nie wszędzie ? Data dodania komentarza: 1.09.2026, 13:37 Źródło komentarza: „Nie miałem z nim łatwo, ale miałem z nim bardzo pięknie”
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama