Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 11:44
Reklama
Reklama
Reklama

Magiczna "Czeladońka". Teatr, który chce ocalić dawne zwyczaje od zapomnienia

Odwiedziny kolorowych cyganów w Koszołach, puszczanie wianków nad Wisłą w Warszawie i wizyta czarownic z Łysej Góry na zbiornikach wodnych w Łomazach. Tak Teatr Obrzędowy „Czeladońka” im. Kazimierza Kusznierów w Lubence rozpoczął tegoroczny sezon. – Mamy napięty grafik. Szykujemy się m.in. do dużego widowiska pt. „Wereja”, które pokazuje, jak dawniej wyglądały żniwa – mówi kierowniczka teatru Karolina Kwiatkowska.
Magiczna "Czeladońka". Teatr, który chce ocalić dawne zwyczaje od zapomnienia
Teatr obrzędowy z Lubenki tworzą ludzie pełni pasji

Autor: Czeladońka

Przypomnijmy, teatr „Czeladońka” istnieje ponad 40 lat. Jego założycielem i prowadzącym był do 2020 r. Kazimierz Kusznierów. Po jego odejściu stery przejęła siostrzenica artysty Karolina Kwiatkowska. 

– Jeszcze za życia wujek często powtarzał, że bardzo chciałby, abym po nim prowadziła teatr. Aczkolwiek mówił też, że na pewno nie zechce mi się jeździć z Białej Podlaskiej, że jestem za młoda i nie do końca rozumiem, jak ważne jest podtrzymywanie dawnych tradycji i obyczajów – opowiada Karolina Kwiatkowska.

Chcę spełnić marzenia 
 

– Szczerze mówiąc, nie myślałam wówczas, że podejmę się tego twórczego zadania. Tego, co wujek robił, tworzył, w co wkładał tyle pracy, energii i zdrowia. Teatr był jego największą pasją, częścią jego samego. Teatr przejęłam przypadkiem, a może to siła wyższa...? – zastanawia się siostrzenica artysty. – Zaczęło się od tego, że wójt Jerzy Czyżewski zaproponował po śmierci wujka organizację Sobótki, na otwarcie zbiorników wodnych, po dawnej cegielni w Łomazach. To był nasz pierwszy występ bez tak ważnej osoby, nie tylko dla mnie, ale również dla wszystkich aktorów. Dzięki przygotowaniom i występowi zdałam sobie sprawę, że chcę się tym zająć, chcę pielęgnować pamięć o nim, o dawnych zwyczajach i obrzędach. Dziś, niestety, to wszystko jest coraz bardziej zapominane i coraz mniej doceniane. Uświadomiłam sobie, że chcę spełniać nasze wspólne marzenia. Doceniłam jeszcze bardziej jego pracę i śmiało mogę powiedzieć, że wujek stworzył coś naprawdę pięknego, niepowtarzalnego. Wiem, że dopóki żyje teatr, żyje i on – podkreśla Karolina Kwiatkowska.

Karolina Kwiatkowska (na zdj. pierwsza od lewej) ma jeszcze dużo planów i chce, aby teatr dalej pokazywał dawne zwyczaje i wierzenia, fot. archiwum
Wróżby, wianki i ognisko
 

Po dwóch latach pandemii „Czeladońka” może znów występować i zachwycać widzów pięknymi widowiskami. W tym roku, po raz pierwszy wystąpiła 11 czerwca, podczas Biesiady Ludowej w Koszołach. Wydarzenie zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich z Koszoł. Aktorzy oczarowali publiczność pięknymi cygańskimi strojami i piosenkami. Nie lada atrakcją dla zebranych okazały się też wróżby cyganek, które wywołały na twarzach uczestników biesiady szczere uśmiechy.

Nie przeminął jeszcze blask cudownych wspomnień nocy w Koszołach, a nasi aktorzy zachwycili warszawską publiczność „Baśnią o Nocy Świętojańskiej”. – To było spełnienie marzeń wujka. Wzięliśmy udział w największym w Polsce wydarzeniu przypominającym noc Kupały. „Wianki nad Wisłą w Warszawie” to było dla nas ogromne wyzwanie, ale też życiowa przygoda – opowiada Karolina Kwiatkowska.

Impreza odbyła się na Podzamczu w Multimedialnym Parku Fontann. Teatr „Czeladońka” wystawił „Baśń o nocy świętojańskiej”. Aktorzy wystąpili w ludowych strojach, kobiety z wiankami z naturalnych kwiatów. Chłopcy skakali przez ognisko, a panny puszczały wianki. Dużo emocji wzbudziła też scena z czarownicami z Łysej Góry, które przyleciały na miotłach i rozbawiły publiczność. Ostatecznie kwiat paproci został odnaleziony. 

Mama pani Karoliny, Jadwiga Kwiatkowska pokazywała warszawiakom, jak stworzyć piękny wianek z żywych roślin

– „Baśń o Nocy Świętojańskiej” została wystawiona po raz pierwszy pod wujka kierownictwem w 1980 r. W dawnych czasach jednym z najważniejszych elementów nocy Kupały były ogniska. Palono je, by oświetlały dobrym duchom drogę do ludzkich gospodarstw i odpędzały złe moce. Tak jak w pieśni, którą śpiewamy na naszym widowisku. ,,Dziś pozbawim czarownice złych mocy...". Nierozłącznym elementem są też skoki chłopców przez ognisko, który oznaczały wypędzenie z nich zła oraz zapewnienie płodności. Natomiast palenie ziół w ognisku miało na celu zapewnienie zdrowia, urodzaju oraz dobrej pogody w nadchodzących żniwach – wyjaśnia Karolina Kwiatkowska.

Razem z „Czeladońką”, nasz region w stolicy reprezentowali: Zespół Śpiewaczy "Luteńka" z Koszoł, zespół "Na swojską nutę" z Zahorowa, Kapela Podwórkowa "Caravana" z Białej Podlaskiej oraz zespół "Malwy' z Ukrainy. – Ten występ był spełnieniem marzeń wujka i moich. Stresowałam się bardzo. Chciałam, żeby wszystko wyszło jak należy, żeby pokazać nasze widowisko z jak najlepszej strony. Tak aby warszawska publiczność wychwyciła najważniejsze momenty i przesłania. Oprócz widowiska nasze aktorki uczyły wicia wianków. Cała grupa włożyła w ten wyjazd i występ naprawdę dużo energii. Chciałabym podziękować wszystkim zaangażowanym w ten wyjazd – mówi kierowniczka teatru.

Czarownice z Łysej Góry wzbudziły wśród warszawiaków ogromne zainteresowanie, fot. Czeladońka
Gorący sezon nadal trwa
 

Z „Baśnią o nocy świętojańskiej” aktorzy wystąpili też 2 lipca w Łomazach na zbiornikach wodnych po dawnej cegielni. – To było niesamowite przeżycie. Z nieba siąpił deszcz, a nasze pochodnie płonęły. Z rozpalonego ogniska bił blask. Nasze widowisko ma w sobie dużo magii, bóstw i zaklęć, co się mocniej odczuwa, kiedy jest półmrok. Myślę, że widzowie też to czują, bo zbieramy na koniec pozytywne recenzje – mówi jedna z nowych aktorek Grażyna Tyszewska.

Gorący sezon teatru nadal trwa. W planach „Czeladońka” ma jeszcze występ ze sztuką „Cyganie” na biesiadzie ludowej w Terebeli i na dożynkach w Łomazach oraz widowisko „Wereja” w Koszołach. – Planów mamy naprawdę dużo, ale nie chcę ich na razie zdradzać. O wszystkich inicjatywach będę informować na profilu „Czeladońki” na Facebooku – wyjaśnia bialanka.

Teatr łączy pokolenia, w "Czeladońce" grają mali i duzi, młodzi i starzy

I  dodaje na koniec, że teatr obrzędowy z Lubenki tworzą ludzie pełni pasji i wiary, że razem można stworzyć coś pięknego i wartościowego. 

CZYTAJ TEŻ: Kino w Wisznicach zaprasza mieszkańców na darmowe seanse

CZYTAJ TAKŻE: Dodatek do węgla. Gdzie i kiedy złożyć wniosek?


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama