Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 9 maja 2026 17:06
Reklama
Reklama
Reklama

Życie zaczyna się po siedemdziesiątce!

Życie zaczyna się po siedemdziesiątce!

Ludzie z pasją – tak można powiedzieć o Jadwidze i Zbigniewie Kotkowskich z Białej Podlaskiej, którzy w latach 80. rozpoczęli aktywność sportowo-turystyczną, a dziś, choć mają łącznie 145 lat, z zapałem planują kolejne biegi, rajdy i wycieczki z plecakami. Swoją pasją zarazili też dzieci i wnuki.

Wszystko zaczęło się w latach 80., kiedy jako rodzice trójki dzieci państwo Kotkowscy zaczęli się zastanawiać nad zorganizowaniem im wolnego czasu. Założenie było jedno: chcieli wszystko robić wspólnie.

Z dziećmi na rajdy, spływy i wycieczki

Dzieci wyjeżdżały razem z rodzicami. I to od najmłodszych lat. Wojtek miał 8 lat, gdy brał udział w spływach kajakowych, a jako 10-latek pojechał na rajd rowerowy do Budapesztu. Aktywnie w wyjazdach uczestniczyła także najstarsza córka Agnieszka. Gdy na świecie pojawiła się najmłodsza Marzenka, tata wyjeżdżał z jej starszym rodzeństwem, a pani Jadwiga zostawała z najmłodszą dziewczynką w domu.

– Syn miał 11 lat, córka 15, ja 35. Pokonywaliśmy wtedy trasy od Szczecina do Suwałk. Pociągi, potem rowery, to było coś. Cieszyłem się, że mam przy sobie dzieci, a one, że mają tatę tylko dla siebie. Emocje każdego dnia były inne – opowiada bialczanin.

Z czasem doszło do tego, że aktywność i wyjazdy były nieodzowną częścią życia Kotkowskich. Latem rowery, kajaki i wspinaczki, a zimą narty. – Za każdym razem chcieliśmy zobaczyć coś innego. Nigdy nie powtarzaliśmy tras. W latach 80. głównie jeździliśmy rowerami, po Podlasiu, do Hamburga, do Brześcia, od Gdyni przez Władysławowo aż do Świnoujścia – wylicza pani Jadwiga.

Wraz z mężem cieszą się, że udało się zarazić pasją do aktywnego życia swoje dzieci, ale i wnuków, których mają już dziewiątkę. 

Zimą też może być ciekawie

Turystyka w rodzinie Kotkowskich kwitła nie tylko latem. Bialczanie odkryli, że południowe Podlasie kryje zimą wiele uroków. Postanowili więc wystartować w Biegu Serpel.

– Te biegi były bardzo urokliwe. Kolejne imprezy, takie jak Bieg Piastów w Jakuszycach, zaczęły być dla nas obowiązkowe. W roku 1983 pojechałem tam już z Agnieszką i Wojtkiem. Wzbudziliśmy tam sensację. Oto tatuś przywiózł tam takie maluchy, które zresztą nieźle radziły sobie na nartach. Dostaliśmy tam nawet puchar dla rodziny, która przyjechała z najdalszych rubieży kraju. – mówi pan Zbigniew.

Najmłodsza Marzenka ma dziś 9-letnią córkę Paulinę i siedmioletnie trojaczki: Alicję, Julię i Szymona. Dziadkowie mają więc co robić.

Na rowerze po powołanie

Syn państwa Kotkowskich zakochał się w rowerach. W 1992 roku jako uczeń bialskiego I LO im. J.I. Kraszewskiego odbył pielgrzymkę rowerową z Radzynia Podlaskiego do Lourdes.

– Pojechał tam po powołanie. Nie wiedział, kim chce być w życiu. Gdy wrócił, powiedział, że będzie lekarzem. I tak się stało. Ukończył Wojskową Akademię Medyczną, odbył staż, zdobył specjalizację i jest neurologiem. Dziś pracuje jako ordynator w jednym ze szpitali w Austrii. Jest uznanym i szanowanym lekarzem – mówi dumna mama.

Od początku lat 80. małżeństwo odbyło 320 wszelkiego rodzaju wypraw. Mają na swoim koncie m.in.: 58 wyjazdów narciarskich, 46 rajdów rowerowych, 24 spływy kajakowe, 86 wędrówek pieszych z plecakami. – I na tym nie koniec – zapowiadają Kotkowscy.

Żona pakuje, mąż planuje

Do każdego wyjazdu, mniejszego czy większego, rodzina Kotkowskich dokładnie się przygotowuje. Jak mówią, podział obowiązków jest jasny. Pan Zbigniew zajmuje się planowaniem trasy i zapewnieniem atrakcji, a pani Jadwiga pakuje rodzinę i dba o zaopatrzenie. Ruszają pociągiem, z plecakami i głową pełną pomysłów.

Dziś są emerytami, ale jako aktywni zawodowo młodzi ludzie musieli czasem nieźle się natrudzić, by wygospodarować czas na wspólny wyjazd. Pani Jadwiga była pracownikiem biurowym w Powiatowym Związku Gminnych Spółdzielni, a potem, od 1984 roku aż do przejścia na emeryturę w 2000 roku, nauczycielką w Szkole Podstawowej w Komarnie, do której sama chodziła. Wraz z uczniami z klas 4-8 była na 63 wyjazdach, w których na przestrzeni lat wzięło udział 1663 uczniów. Pan Zbigniew pracował w budżetówce. Oboje byli też harcerzami.

Pan Zbigniew, który ma dziś 73 lata, podkreśla, że udział w wyjazdach turystycznych z bliskimi scala rodzinę i to jest wspaniałe uczucie. Nie zawsze było jednak kolorowo. Okazuje się, że starty w różnego rodzaju zawodach nieraz wiązały się z wielkim cierpieniem. Bialczanin ma na swoim koncie udział w 9 maratonach, w tym w dwóch uczestniczył z synem. – Ból i cierpienie oczywiście było, ale dziś są piękne wspomnienia. Uważam, że dla chcącego nie dzieje się krzywda – podkreśla bialczanin.

Już snują kolejne plany...

Małżonkowie nie spoczywają na laurach. To, że nie czują upływających lat, pozwala im snuć kolejne ambitne plany. Choć przejechali już tysiące kilometrów, zdradzają, że mają jeszcze niezdobyte miejsca i chcieliby je odwiedzić. – Zostało nam do odwiedzenia sześc parków narodowych, pozostałe widzieliśmy.  – zaznacza pani Jadwiga.

 

Justyna Dragan

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu "Słowa" nr 28


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama