Karolina Grudzińska ma dopiero 31 lat, dwoje dzieci i raka żołądka z przerzutami. - Nie mogę i nie potrafię pogodzić się z myślą, że moi chłopcy mieliby dorastać bez mamy - mówi.
OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z WYDARZENIA:
Nie ma leczenia w Polsce
- Jestem żoną wspaniałego męża i mamą dwóch wspaniałych synów: 11-letniego Szymona i 3-letniego Nikodema. Do niedawna nasza codzienność była zwyczajna i piękna – wypełniona pracą, domowym ciepłem, wspólnym spędzaniem czasu i planami na przyszłość. Wszystko zmieniło się w jednej chwili, a nasza rodzina została poddana brutalnej próbie, jaką stała się choroba nowotworowa - mówi Karolina Grudzińska.
Dodaje, że zaczęło się niepozornie – od powiększonego brzucha. Lekarze wykryli zmianę na jajniku. Wykonano pierwszą operację, usunięto jajnik, a wynik histopatologiczny wskazał na nowotwór jajnika. Aby ratować życie Karoliny, lekarze podjęli decyzję o kolejnym, bardzo drastycznym zabiegu – usunięto jej drugi jajnik oraz macicę. - Dobrze, że wcześniej zostałam mamą, bo choroba niestety bezpowrotnie zamknęła mi drogę do ponownego macierzyństwa - wskazuje Karolina.
Dopiero kolejny, szczegółowy wynik histopatologii przyniósł brutalną prawdę. To nie był rak jajnika, ale zaawansowany rak żołądka – gruczolakorak w IV stadium, który zdążył już się rozsiać i dać przerzuty m.in. do otrzewnej i kości.
- Jestem w trakcie ciężkiego leczenia onkologicznego. Każdy cykl chemioterapii to dla mnie potworny sprawdzian sił. Przez pierwszy tydzień po chemii leżę bez sił, dziećmi zajmuje się mąż, ale gdy tylko mija najgorsze – wstaję z łóżka, zaciskam zęby i wracam do moich synów. Mojej choroby na pierwszy rzut oka nie widać. Nie straciłam włosów po chemii, jeśli tylko mogę, staram się funkcjonować normalnie i z całych sił wierzyć, że będzie dobrze. Jestem mamą - muszę i mam dla kogo żyć! - podkreśla Karolina Grudzińska.
Niestety, choroba jest w IV stadium. - Usłyszałam słowa, które ciężko mi zaakceptować: lekarze nie są w stanie mnie wyleczyć, a jedynie przedłużyć mi życie. Pozostaje tylko leczenie paliatywne. Nie potrafię i nie chcę się z tym pogodzić. Szymon i Nikodem są jeszcze tacy mali. Kiedy patrzę w ich oczy, wiem, że muszę zrobić wszystko, by być przy nich, tulić, wspierać ich i patrzeć, jak dorastają. Nie chcę niczego więcej niż kolejnych dni, spędzonych z moją rodziną - zaznacza.
Poza leczeniem w Polsce i pozostawaniem pod opieką polskich onkologów, chce skorzystać jeszcze z leczenia za granicą, by dać sobie jak największą szansę na życie. - Pojawiła się dla mnie realna nadzieja na walkę z chorobą. Specjalistyczne leczenie w klinice IOZK (Immun-Onkologisches Zentrum Köln) w Niemczech to szansa na to, by zatrzymać nowotwór i podarować mi jak najwięcej cennego czasu z rodziną - przekazuje Karolina. Niestety, koszty leczenia za granicą, badań oraz dojazdów są ogromne i całkowicie przekraczają finanse rodziny Grudzińskich. - Każda, nawet najmniejsza wpłata przybliża mnie do rozpoczęcia leczenia i pozwala mi wierzyć, że będę mogła jak najdłużej być obok moich dzieci i cieszyć się wspólnym życiem. Będę ogromnie wdzięczna nawet za niewielką wpłatę oraz udostępnienie zbiórki. Dziękuję za pomoc, dobre słowo i każdą iskrę nadziei, którą mi dajecie - mówi Karolina Grudzińska.
Festyn na rzecz leczenia Karoliny
W Międzyrzecu Podlaskim 2 sierpnia odbył się festyn na rzecz leczenia Karoliny Grudzińskiej. - Pomysł zorganizowania festynu zrodził się z potrzeby niesienia pomocy drugiej osobie. Trudno pogodzić się z tym, że ktoś w tak młodym wieku, budując rodzinę, musi zmierzyć się z tak ciężką chorobą. Sam mam rodzinę i nie chciałbym, aby ktokolwiek musiał przechodzić przez coś podobnego, dlatego postanowiłem zrobić wszystko, aby wesprzeć Karolinę - mówi Michał Matejek, inicjator festynu.
Środki zebrane podczas wydarzenia zostaną przeznaczone na leczenie Karoliny w Niemczech. - Celem jest zebranie 500 tysięcy złotych na terapię, która daje jej szansę na wyzdrowienie. Jest to nowa metoda leczenia. Pierwszy turnus kosztuje 400 tysięcy złotych, a kolejne również wiążą się z dużymi wydatkami. Chcemy zapewnić Karolinie możliwość podjęcia tej ostatniej szansy - wskazuje Michał Matejek.
W organizację festynu zaangażowało się wiele osób, instytucji i przedsiębiorców. - Duże wsparcie otrzymaliśmy od Urzędu Miasta Międzyrzec Podlaski. Gdy pojawił się pomysł zorganizowania wydarzenia, pierwszy telefon wykonałem do burmistrza Pawła Łysańczuka z prośbą o udostępnienie miejsca. Zakładałem, że całą organizacją zajmiemy się we własnym zakresie, jednak burmistrz włączył się w przygotowania i zapewnił szeroką pomoc. W organizację zaangażowali się również pracownicy urzędu miasta, którzy dzięki swojemu doświadczeniu wspierali nas w przygotowaniu wydarzenia - mówi Michał Matejek.
Ogromne wsparcie okazali także mieszkańcy. - Jedni przekazali środki na organizację, inni udostępnili sprzęt, między innymi dmuchańce czy grille. Praktycznie wszystko, czym dysponowaliśmy podczas festynu, pochodziło od ludzi dobrej woli. Społeczność Międzyrzeca Podlaskiego bardzo mocno zaangażowała się w tę inicjatywę. Wiele osób poświęciło swój prywatny czas, pracując po godzinach i późnymi wieczorami, aby wszystko było dobrze przygotowane - wyjaśnia Michał Matejek.
Dużym wsparciem były również licytacje prowadzone na Facebooku.- Mieszkańcy przekazywali różne przedmioty i usługi, między innymi ciasta czy zabiegi kosmetyczne. Osoba, która wylicytowała daną rzecz, wpłacała pieniądze na zbiórkę, przesyłała potwierdzenie i otrzymywała wylicytowany przedmiot lub usługę. Każdy dokładał w ten sposób swoją cegiełkę. Licytacje trwały po dwa lub trzy dni i wszystkie zakończyły się w zeszłym tygodniu - mówi Michał Matejek.
Najważniejsze jest, aby się nie poddawać. - Nawet jeśli wydaje się, że czegoś nie da się osiągnąć, wspólnymi siłami można naprawdę przenosić góry. Pomysł był tylko początkiem. Powstała kula śnieżna, która z każdym dniem stała się coraz większa. Bez wszystkich ludzi zaangażowanych w organizację tego wydarzenia nie udałoby się zrealizować tego przedsięwzięcia - przyznaje Michał Matejek.
Na festynie zebrano ok. 86 tys. zł.
Zbiórkę można znaleźć pod adresem: https://www.siepomaga.pl/karolina-grudzinska
![Trwa walka o życie Karoliny. Wsparli ją Międzyrzeczanie [GALERIA ZDJĘĆ] Trwa walka o życie Karoliny. Wsparli ją Międzyrzeczanie [GALERIA ZDJĘĆ]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xl-trwa-walka-o-zycie-karoliny-wsparli-ja-miedzyrzeczanie-galeria-zdjec-1785747225.jpg)

Napisz komentarz
Komentarze