Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 07:06
Reklama
Reklama
Reklama

Przewoźnicy nie schodzą z ulicy. Protest w gminie Dorohusk trwa dalej

7 maja ukraińskie ministerstwo rozwoju społeczności lokalnych i infrastruktury zapowiedziało, że czasowo zniesie dla polskich kierowców obowiązek posiadania zezwoleń dla transportów realizowanych na trasie UE-Ukraina. Organizatorzy protestu w gminie Dorohusk zapowiedzi te uważają za grę pozorów i nie zamierzają reagować odstąpieniem od podnoszonych postulatów.
Przewoźnicy nie schodzą z ulicy. Protest w gminie Dorohusk trwa dalej
7 maja ukraińskie ministerstwo zapowiedziało, że czasowo zniesie dla polskich firm obowiązek posiadania zezwoleń dla transportów na trasie UE-Ukraina

Źródło: profil Facebook Policja Lubelskie

Łukasz Białasz, jeden z organizatorów akcji w Okopach mówi, że gest Ukrainy nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, tj. z przepisami, jakie zostały wypracowane na linii UE-Ukraina już w ubiegłym roku.

– Zupełnie nie rozumiemy tych zapowiedzi, ponieważ umowa ta stanowiła, że zezwolenia na wjazd zostają zniesione dla wszystkich obywateli Unii Europejskiej. Zatem to oczywiste, że również dla nas. Tymczasem, o czym mówiliśmy, rozpoczynając nasz protest, polscy kierowcy karani są za brak dokumentu mandatem. Kwoty nie są małe, ponieważ wymiar pojedynczej kary to ok. 1000 Euro – mówi Białasz. 

Kierowca uważa, że gest strony ukraińskiej odczytywać należy jako przyznanie się do błędu. Egzekwowano bowiem przepisy, które nie obowiązywały. Niemniej jednak nałożone mandaty zostały już zapłacone. Jeśli bowiem opłata nie zostałaby uiszczona, samochody nie mogłyby powrócić do Polski. 

Jutro od południa protest na granicy Kozłowicze-Kukuryki. Możliwe utrudnienia na DK2 i DK 68

– Protest trwa. Jesteśmy umówieni na rozmowę z wojewodą lubelskim i ministrem transportu. Spotkania zaplanowane są jeszcze dzisiaj – deklaruje przewoźnik.

Niestety, przebieg całej akcji przynosi również przykre incydenty. 

– Dwóch ukraińskich kierowców groziło nam dzisiaj śmiercią, jeśli pojawilibyśmy się na terenie ich kraju. Nie zostawimy tak tego. Chcemy złożyć oficjalne zawiadomienie na policję – komentuje na bieżąco Białasz.

Przypomnijmy, niezadowolenie społeczne spowodowane polityką rządu wobec sytuacji na Ukrainie rośnie. Po fali protestów producentów rolnych swój sprzeciw wobec zaproponowanych rozwiązań postanowili wyrazić również przewoźnicy. Akcja w Okopach, jaka rozpoczęła się 4 maja, to kontynuacja protestów, jakie miały miejsce we wrześniu ubiegłego roku. Przewoźnicy zadeklarowali, że na ulicy mogą pozostać nawet miesiąc.

Ministerstwo jest bierne, więc wyszli na ulicę
 

Zanim sznur ciągników siodłowych ruszył w kierunku słynnego już skrzyżowania w Okopach, kierowcy i przedsiębiorcy związani z branżą transportową spotkali się na „końskim targu” w Rudce. Liderzy strajku wyjaśnili, dlaczego zdecydowali się na tak radykalny krok i dlaczego postanowili kontynuować, w pewnym sensie, misję zapoczątkowaną przez rolników.


Rafał Mekler, przewoźnik, jeden z liderów Konfederacji w Województwie Lubelskim mówił, że przedsiębiorcy odbyli właśnie szereg rozmów w Ministerstwie Infrastruktury i zostali poinformowani o tym, że tymczasem niekorzystne regulacje muszą pozostać w mocy. O jakie przepisy chodzi? Polscy kierowcy narzekają przede wszystkim na to, że zniesiony został dla ukraińskich firm przewozowych obowiązek posiadania zezwoleń na wjazd do Polski. Nakłada się na to również i ten fakt, że firmy zza naszej wschodniej granicy zaniżają znacząco stawki i jeżdżą wysłużonymi ciągnikami. Pojazdy te nie spełniają obowiązujących obecnie norm związanych z emisją spalin, jeżdżą na słabej jakości ogumieniu i niejednokrotnie nie posiadają aktualnych przeglądów technicznych. Samochody oznakowane jako te, które przewozić mają pomoc humanitarną, przewożą niejednokrotnie zwykłe towary i w ten sposób unikają kontroli odpowiednich służb.

– Zapewniano nas o tym, że nasza sytuacja nie może ulec poprawie, ponieważ wiele regulacji zależnych jest od UE. Tym samym uświadomiliśmy sobie, że nasza suwerenność jest bardzo ograniczona. Obecną sytuację porównujemy z rokiem 2008, kiedy zaczynał raczkował kryzys. Widzieliśmy wówczas, że w gospodarce dochodzi do bardzo niepokojących zjawisk. Branża transportowa jest pewnym swoistym „barometrem” sytuacji rynkowej. To po niej właśnie widać najbardziej intensywność przepływu towarów na rynku. Obecnie naszą sytuację definiują dwa aspekty – walka o ładunki i kolejne zlecenia oraz nieuczciwa konkurencja w postaci ukraińskich firm transportowych, które zaniżają ceny – mówił podczas konferencji prasowej poprzedzającej akcję protestacyjną Mekler.

Mówił również o tym, że ukraińskich kierowców nie dotyczy wiele rozwiązań, które uderzają jednocześnie w polskich przedsiębiorców z branży transportowej. Nie dotykają ich regulacje związane z pakietem mobilności, Polski Ład czy podatek od środków transportu.

– Domagamy się przywrócenia systemu zezwoleń na wjazd. Bardzo często jeżdżę trasą Warszawa-Lublin. Niejednokrotnie mijam tam lory, na których ustawione są fabrycznie nowe samochody. Jest to transport typowo komercyjny, zatem powinien podlegać zezwoleniu. Rozumiem wyłączenie z tego obowiązku transportów humanitarnych czy militarnych, ale wszystkie pozostałe powinny być tym obowiązkiem bezwzględnie objęte – wskazywał na konkretne rozwiązania przedstawiciel Konfederacji w regionie lubelskim.

Mandaty przelały czarę goryczy
 

Na tym lista zarzutów się jednak nie kończy. Kierowcy mówią, że czują się pokrzywdzeni również z tego powodu, że karani są na Ukrainie wysokimi mandatami, które sięgają niejednokrotnie blisko 1000 Euro. Za co? Za brak stosownego zezwolenia. Jeśli nie uiszczą nałożonej kary w stosownym terminie, nie mogą wrócić do Polski. Przedsiębiorcy pytają zatem wprost – jak to jest, że nie ma zezwoleń, ale mandaty pozostały? Wszystkie te problemy sprowadzają się, zdaniem protestujących, do zasadniczego pytania o naszą międzynarodową pozycję. Skłaniają do zadawania zasadnych pytań o to, czy Polska jest krajem silnym i niezależnym, czy też podległym. Czy nasi przedsiębiorcy mają stosowną przestrzeń do tego, aby się rozwijać i pomnażać kapitał czy też dokłada się im wciąż to nowych, wynikających z prawa, obowiązków.

– Zniesienie zezwoleń od początku budziło nasz głęboki sprzeciw. Obawialiśmy się, słusznie zresztą, że strona ukraińska zaleje nasz rynek swoimi usługami związanymi z branżą transportową, oferując zaniżone stawki. Ładunki komercyjne, tzw. przerzuty, wykonywane są przez ukraińskie przedsiębiorstwa po terenie nie tylko samej Polski, ale całej niemal UE. Skutkuje to oczywiście tym, że nie możemy pozyskać nowych zleceń, nasze usługi przestały być konkurencyjne. Nie możemy konkurować, ponieważ koszty utrzymania kierowców w Polsce i na Ukrainie są nieporównywalne – dodał ze swojej strony Łukasz Białasz, przewoźnik, jeden ze współorganizatorów akcji.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama