Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 8 października 2026 05:59
Reklama
Reklama

Rolnicy z gminy Międzyrzec Podlaski za rozwiązaniem spółki wodnej

Rolnicy z gminy Międzyrzec Podlaski za rozwiązaniem spółki wodnej

Rolnicy z Dołhołęki tracą cierpliwość do zarządu Gminnej Konserwacyjnej Spółki Wodnej w Międzyrzecu Podlaskim. Twierdzą, że prace melioracyjne w ich wsi od kilku lat są zaniedbywane. Spółka odpowiada, że liczba oczyszczonych rowów w każdej miejscowości zależy od... rolników, a konkretnie od tego, jak regularnie wnoszą opłaty.

Zamulone, zarośnięte rowy i spiętrzające wodę żeremia budowane przez bobry – to problemy, z którymi zmagają się miejscowi rolnicy.
– To jest nie do pomyślenia. Spółka wodna zbiera od rolników pieniądze, a niewiele robi. Żeby rowy były koszone raz na trzy lata?!  – denerwuje się Stanisław Bogdański, sołtys Dołhołęki.

Po obfitych opadach wiosną i jesienią miejscowym rolnikom trudno wjechać na łąki i pola sprzętem. Żeby rozpocząć prace, muszą czekać aż woda opadnie, a teren wyschnie. Do tego jeszcze bobry. 

– Trzeba przeprowadzić referendum w każdej wsi i zapytać mieszkańców, jak sprawa ze spółką wygląda. I jeśli też będą mieli zastrzeżenia, rozwiązać spółkę i oddać ją pod prowadzenie gminie, a nie jak do tej pory starostwu – uważa sołtys.

Na spółkę wodną narzekają również mieszkańcy pobliskich Mań. Radna Jadwiga Tarasiuk wielokrotnie przy okazji sesji rady gminy zwracała uwagę, że problem z drożnością rowów w jej miejscowości doskwiera rolnikom. – Rowy pozamulane, niektóre łąki w wodzie stoją, bo bobry porobiły tamy. Ten problem ze spółką ciągnie się latami.  – oburza się Tarasiuk.

Jak podkreśla Adam Zaniewicz, przewodniczący Gminnej Konserwacyjnej Spółki Wodnej w Międzyrzecu Podlaskim, prace wykonywane w danej miejscowości zależą od tego, czy rolnicy regularnie opłacają składkę na meliorację. A z tym, jak mówi, jest nie najlepiej. Zaległości w opłatach, do uiszczania których każdego roku zobowiązani są rolnicy, nie pozwalają na przeprowadzenie wielu zamierzonych prac. 

W samej Dołhołęce pod nadzorem spółki znajduje się 14,5 tys. metrów rowów melioracyjnych. Suma przeznaczona na tegoroczne prace wynosi 5,2 tys. zł, wydano już 3,7 tys. zł. Przy czym składka bieżąca w tej miejscowości wynosi 6,4 tys. zł. Z opłat rolników uzbierano w tym roku 3,4 tys. zł, a zaległość sięga 2,8 tys. zł.

– Prace w jednej wsi nie mogą się odbywać kosztem innych miejscowości, gdzie rolnicy regularnie płacą składki. – dodaje Zaniewicz.

Wójt nie ma żadnych uprawnień do kontrolowania funkcjonowania spółki wodnej, ponieważ gminna jest tylko z nazwy. Nadzór nad nią pełni Starostwo Powiatowe. Na terenie gminy Międzyrzec Podlaski kilka miejscowości zdecydowało wcześniej o wystąpieniu ze spółki wodnej.

Od 2018 roku wejdą w życie przepisy przyjętego przez Sejm nowego Prawa Wodnego, które regulować ma m.in. kwestie zarządzania własnością Skarbu Państwa. 

Więcej przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa, nr 44

Monika Pawluk

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama DrGerard
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama