Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 15:04
Reklama
Reklama
Reklama

Reżyser wraca do swojego miasta

Okazuje się, że Biała Podlaska jest miejscem przyciągającym filmowców. Kręcono tu już m.in. zdjęcia do filmu "Smoleńsk" i serialu "To nie koniec świata". Tym razem okolica posłużyła za scenerię przy produkcji obrazu kina niezależnego.
Reżyser wraca do swojego miasta

Padły ostatnie klapsy na planie nowego filmu Pawła Łukomskiego, pochodzącego z Białej Podlaskiej reżysera i założyciela Studia 35. Mimo młodego wieku ma już na swoim koncie bogatą kolekcję produkcji krótkometrażowych. Jego filmy brały udział w przeglądach, pokazywano je i doceniono na festiwalach. To kinematograficzny samouk, z wykształcenia prawnik, którego mamy nadzieję czeka reżyserska kariera podobna do Quentina Tarantino, również zaczynającego od kina niezależnego.

Ludzie tu są życzliwi

"Klechdy", bo taki nosił tytuł nowy projekt, jest filmem krótkometrażowym. Zdjęcia realizowano w Zaborku i Białej Podlaskiej. Reżyser, jak sam mówi, zawsze chciał wrócić w rodzinne strony, by właśnie tu coś nakręcić. I wrócił, zabierając ze sobą 13-osobową ekipę techniczną i 6-osobową obsadę aktorską.

– Miejsce bardzo miło nas przywitało. Ludzie są życzliwi, udostępniają potrzebne na plan elementy, co jest bardzo pomocne. Korzystamy z całego Zaborka, ponieważ potrzebujemy różnych lokacji w poszczególnych scenach. To miejsce bardzo odpowiada historii, którą mamy do opowiedzenia – wyjaśnia producentka Anita Wolska.

Początek w Zaborku, zakończenie w Białej

Plan zdjęciowy zaplanowano na siedem dni. Pierwsze kadry powstały we wtorek 26 lipca w Zaborku. Ostatniego dnia zdjęcia kręcono w Białej Podlaskiej, w jednej z firm spedycyjnych, gdzie powstała pierwsza scena. Film opowiada historię czarnoskórego człowieka, który w poszukiwaniu lepszego życia dla siebie i swojej rodziny przyjeżdża do Europy spełnić swój "european dream", czyli amerykański sen w europejskim wydaniu. Stary Kontynent nadal jawi się imigrantom jako wymarzone miejsce, gdzie czeka lepsza przyszłość.

Zdarza się jednak coś, co powoduje, że Juju, czyli główny bohater, trafia na wieś. – Kreujemy to miejsce na typową polską wieś, troszeczkę zamkniętą na nowych ludzi i na obce historie. Nie jest to film anglojęzyczny, ale główny bohater nie mówi po polsku. W związku z tym pojawia się wątek traktujący o barierze językowej i mentalnej, która nadal jest problemem szczególnie w społeczeństwie w małych miejscowościach – podkreśla producentka.

Trochę thriller, trochę horror

Skąd tytuł "Klechdy"? Chodzi o staropolskie podania, baśnie przekazywane z pokolenia na pokolenie i funkcjonujące jeszcze wśród starszych ludzi żyjących na wsi. Pewne imiona bohaterów nawiązują do postaci z legend, jednak scenariusz jest w całości autorski.

 – Jest to thriller, daleko z tyłu pojawiają się echa horroru. Kręcę rzecz, która wydaje mi się ciekawa i mam nadzieję, że moje odczucia pokryją się później z odczuciami widza. Oprócz warstwy rozrywkowej, film zawiera wiele ukrytych aluzji, np. inspiracje świetlne nawiązujące do włoskiego kina grozy lat 60. Pojawiają się cytaty, retrospekcje oraz nawiązania do innych filmów (chociażby "Chłopaki z sąsiedztwa" Singletona) – dodaje Paweł Łukomski.

Miejscowi mieli swój udział

Do pomocy przy produkcji zaoferowali się okoliczni mieszkańcy, którzy o projekcie dowiedzieli się z facebookowego profilu Studia 35. – Pierwszy raz pracuję na planie i muszę powiedzieć, że bardzo mi się spodobało. Przez dwa dni współpracowałam ze scenografką. Studiuję architekturę, więc to jest poniekąd wspólne z wystrojem wnętrz – opowiada pochodząca z Białej Podlaskiej Aleksandra Zawistowska.

A gdzie i kiedy zobaczymy film? – Nie jest to komercyjna produkcja, w związku z tym nie zamierzamy jej dystrybuować do kin ani sprzedawać na nośnikach. Będziemy pokazywać film na konkursach. Chcielibyśmy uporać się z montażem do późnej wiosny. Po fazie festiwalowej, czyli w przyszłym roku, będzie dostępny wszystkim użytkownikom internetu za darmo – informuje producentka.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Skarpetkowy Szop
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama