Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 03:54
Reklama
Reklama

Uwielbiam, to co robię, ale wciąż chcę się doskonalić

Helena Antsipenka pochodzi z Prużan na Białorusi, kilka lat temu wraz z mężem przeniosła się do Białej Podlaskiej, od roku gra w Teatrze Słowa. Jak przyznaje, uwielbia to, co robi. Nie ukrywa, że w przyszłości chciałaby zagrać na deskach profesjonalnego teatru lub w filmie. Nie tylko gra w sztukach, ale też wykonuje partie śpiewu. Jest to jej kolejna pasja, gdyż oprócz wykonywania ról aktorskich, śpiewa w cerkiewnym chórze przy parafii prawosławnej pw. Cyryla i Metodego w Białej Podlaskiej.
Uwielbiam, to co robię, ale wciąż chcę się doskonalić
Helena Antsipenka pochodzi z Prużan na Białorusi, kilka lat temu wraz z mężem przeniosła się do Białej Podlaskiej, od roku gra w Teatrze Słowa. Jak przyznaje, uwielbia to, co robi. Nie ukrywa, że w przyszłości chciałaby zagrać na deskach profesjonalnego teatru lub w filmie. Nie tylko gra w sztukach, ale też wykonuje partie śpiewu. Jest to jej kolejna pasja, gdyż oprócz wykonywania ról aktorskich, śpiewa w cerkiewnym chórze przy parafii prawosławnej pw. Cyryla i Metodego w Białej Podlaskiej

Autor: archiwum Heleny Antsipenki

- Kiedy rok temu odbywał się Tydzień Teatrów, wybraliśmy się z mężem obejrzeć spektakl “Zawiniątko” wystawiany przez Teatr Słowa. Przedstawienie bardzo nam się spodobało. Postanowiliśmy porozmawiać z reżyserką Danutą Szaniawską, czy moglibyśmy dołączyć do teatru. Zgodziła się, więc przyszliśmy na próbę i tak zostaliśmy - mówi Helena Antsipenka. Dodaje, że wcześniej nie grała w teatrach. Do tej pory, z Teatrem Słowa, wystąpiła m.in. w sztuce “Księżna Anna Radziwiłłowa”, w której zagrała Kasię, grała też Zofię, w “Zawiniątku”, a także inne role w sztukach skierowanych do dzieci. Obecnie przygotowuje się do sztuki, która będzie wystawiana w czasie Festiwalu im. Bogusława Kaczyńskiego na końcu sierpnia. Próby odbywają się zazwyczaj raz na tydzień, przed spektaklem mają miejsce, nawet cztery razy w tygodniu.

Przygotowanie do roli

- Na początku czytamy na próbach role, mówimy jak odczuwamy emocje swoich postaci. Jak widzimy postać, którą gramy. Kiedy już znamy tekst na pamięć, ćwiczymy na scenie. Zastanawiamy się, jakie ruchy powinna mieć grana przez nas postać - wyjaśnia. Dodaje, że przygotowania do jednej sztuki trwają od trzech do czterech miesięcy. - Wcielenie się w rolę zajmuje wiele czasu, jak sztuka jest ambitna i trudna, przygotowujemy się, nawet pięć miesięcy. Tak było w przypadku wystawiania sztuki “Księżnej Anny Radziwiłłowej”. Każdy występ jest coraz lepszy, bo wciąż ćwiczymy warsztat aktorski - tłumaczy pasjonatka. Przekazuje, że Teatr Słowa, nie tylko gra w Białej Podlaskiej, ale też jeździ do innych miejscowości. - Ostatnio “Zawiniątko” wystawialiśmy w Leśnej Podlaskiej, dla uczniów szkół, byliśmy na Przeglądzie Teatrów Amatorskich w Nałęczowie, byliśmy też w Muzeum im. J. I. Kraszewskiego w Romanowie - wymienia. Podkreśla, że uwielbia grać, za to, że może wcielić się w postać, którą nie mogłaby być w codziennym życiu, np. zagrać księżniczkę. - Staram się stawiać na miejscu danej postaci, na jakiś czas przenoszę się w inne czasy, w wyobraźni zaczynam żyć np. na królewskim dworze. Uważam, że teatr pozwala zrozumieć innych ludzi, to też narzędzie, by odczuć coś, czego na co dzień się nie odczuwa. Pozwala spojrzeć na świat z innej perspektywy- wskazuje hobbystka. Helena przyznaje, że jej marzeniem jest zagrać na deskach profesjonalnego teatru albo w filmie. - Gdybym dostała propozycję, nie odmówiłabym, ale uważam, że jeszcze muszę ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć - stwierdza. Przyznaje, że do tej pory nie miała bardzo trudnej roli.

Reżyserka na szóstkę

- Dobrze wspominam rolę księżniczki, która była w niewoli, w tej roli też śpiewałam. Skończyłam szkołę muzyczną w Prużanach, koło Różan, na kierunku śpiew chóralny i gra na fortepianie. Różany to miasto należące przed laty do Sapiehów, a przeprowadziliśmy się z mężem do miasta Radziwiłłów, więc śmiejemy się z mężem, że niełatwo jest uwolnić od polskiej szlachty, zwłaszcza, że mąż grał księcia Radziwiłła w jednym z przedstawień - mówi Helena. Dodaje, że po ukończeniu szkoły zaczęła śpiewać w chórze cerkiewnym w Prużanach, a w Białej śpiewa również w chórze cerkiewnym działającym przy parafii prawosławnej pw. Cyryla i Metodego. Przyznaje, że bardzo się cieszy, że może też śpiewać w czasie przedstawień teatralnych. - Bardzo dobrze dogaduję się z Danutą Szaniawską, to wspaniała osoba, uważam, że nam się poszczęściło, że ją spotkaliśmy. Wiemy, że jak jest nam ciężko, to zawsze możemy przyjść i z nią porozmawiać towarzysko. Atmosfera teatru jest świetna, uważam, że zależy ona bardzo od reżysera, a Danuta Szaniawska radzi sobie na szóstkę - zaznacza Helena Antsipenka. Dodaje, że aktorzy Teatru Słowa są w bardzo różnym wieku. - Są osoby uczące się w liceum, ale też pracujące i seniorzy. Jednak, nie wszyscy przychodzą na każdą z prób - wyjaśnia. Przyznaje, że bardzo lubi oglądać prace innych aktorów, jeździ na sztuki do Warszawy i innych miast, szczególnie ceni sztuki rosyjskie, wystawiane po polsku. - Z ciekawością oglądałam “Mistrza i Małgorzatę” - podkreśla.

Nie rezygnować z marzeń

Nie ukrywa, że w Polsce czuje się wolna, stara się nawiązywać kontakty, wychodzić do ludzi. - Martwię się czasami, że nie wysławiam się po polsku idealnie, ale nie chciałabym żyć tylko pracą i zamykać się w domu. Poza Teatrem Słowa i chórem cerkiewnym, uczestniczę też w spotkaniach Klubu Genealogicznego, wydaje mi się, że mogę mieć polskie korzenie, chciałabym to odkryć - wyjaśnia. Jej marzeniem jest ciągły rozwój i robienie coraz lepiej tego, czym się zajmuje na co dzień. Przyznaje, że lubi grać z mężem na scenie. - Uważam grę w Teatrze Słowa, za bardzo fajne rodzinne hobby, przychodzimy na próby razem, jest wesoło, kiedy patrzymy jak gra jedno z nas i możemy słuchać naszych dialogów. Mogę zobaczyć jak Andrzej pracuje nad swoją rolą, a on jak ja śpiewam i buduję swoją postać. Możemy sobie nawzajem doradzać, moim zdaniem, pasja nas łączy jeszcze bardziej - wskazuje Helena Antsipenka.  

Helena na scenie występuje razem z mężem Andrzejem, przyznają, że pasja łączy ich jeszcze mocniej. Fot. archiwum Heleny Antsipienki

Helena Antsipenka z zawodu jest nauczycielem historii, a w Polsce pracuje jako pomoc nauczyciela w świetlicy. - Pomagam dzieciom z Białorusi, Ukrainy, uczę je czytać, tłumacze polecenia w zadaniach, staram się im wyjaśniać, jak tłumaczyć poszczególne teksty. Wielu młodym ludziom jest trudno, bo często przyjeżdżają zupełnie bez znajomości języka polskiego. Wówczas nie radzą sobie, bo nie potrafią, nawet porozmawiać z rówieśnikami. Nauka nowych słów przychodzi im bardzo ciężko - stwierdza. 

Czytaj też:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Skarpetkowy Szop
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: Jarząbek Wacław, trener II klasy Treść komentarza: Dodatkowo trener jest jednocześnie członkiem zarządu, zaś zarząd to kumple tęczowego Mychajło - tzw. brązowe nosy. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: Może się troszkę rozluźni w pociągach. Nie jeżdżę zbyt często , ale generalnie zawsze wszystkie miejsca są zajęte i nie za bardzo da się kupić na ostatnią chwilę w kasie . Zwykle pada odpowiedź - nie ma , może byc pierwsza klasa ? I nie jest to aż tak duża rożnica pod warunkiem że nie korzysta się ze zniżek np KDR. W pierwszej nie przysługuje. Rad nie rad , kupujesz, albo na stojaka. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:20 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Na torach pojawi się Bug i Krzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama