Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 04:54
Reklama
Reklama
Obawiają się najgorszego

Region. Niemiecka pryszczyca krzyżuje szyki naszym hodowcom

Na niepokojące zjawiska na polskim rynku mięsa zwrócili ostatnio uwagę hodowcy trzody chlewnej, którzy uważają, że rozprzestrzeniająca się po Niemczech choroba może negatywnie wpłynąć także na kondycję naszych, rodzimych hodowli. Problemy omówiono także w czasie niedawnych spotkań przedstawicieli sektora z szefem resortu rolnictwa Czesławem Siekierskim.
Region. Niemiecka pryszczyca krzyżuje szyki naszym hodowcom
Główny Lekarz Weterynarii Krzysztof Jażdżewski zaprzeczył, jakoby państwa członkowskie UE miały zamykać swoje granice dla niemieckich zwierząt i towarów, ale potwierdził jednocześnie, że poszczególne państwa członkowskie zaczęły traktować Niemcy z rezerwą

Źródło: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Dlaczego sytuacja za naszą zachodnią granicą jest tak niepokojąca? Na ten stan rzeczy wpływa niewątpliwie kilka czynników, ale dla polskich hodowców istotne są dwa. Pierwszy to ten związany bezpośrednio z rozprzestrzenianiem się choroby. Polscy rolnicy obawiają się tego, aby problem pryszczycy nie stał się ich osobistym udziałem. Drugi czynnik wynika z pierwszego. Ponieważ niemieckie mięso nie może być teraz eksportowane do krajów trzecich, trafia w dużych ilościach na europejski, a więc i polski rynek. Już teraz producenci mają duże trudności, aby wyhodowane przez siebie zwierzęta zbyć do rzeźni na terenie Polski. To zjawisko przekłada się z kolei na konieczność dłuższego utrzymywania świń w gospodarstwach, co generuje znaczne straty.

Przedstawiciele sektora domagają się więc, aby zintensyfikować działania związane z monitoringiem tras, jakie pokonują niemieckie produkty. Jeśli taka profilaktyka okaże się zawodna, to, ich zdaniem, powinien zostać wprowadzony zakaz importu mięsa od naszych zachodnich sąsiadów. Główny Lekarz Weterynarii Krzysztof Jażdżewski zaprzeczył, jakoby państwa członkowskie UE miały zamykać swoje granice dla niemieckich zwierząt i towarów, ale potwierdził jednocześnie, że poszczególne państwa członkowskie zaczęły traktować Niemcy z rezerwą. Zapewnił też o tym, że polskie służby już podjęły szereg działań, które mają zminimalizować ryzyko wystąpienia ogniska pryszczycy na terenie Polski. Wzmocnione zostały między innymi kontrole transportów żywych zwierząt. Od momentu wystąpienia choroby miały miejsce, w opinii specjalistów, tylko trzy transporty zwierząt żywych do gospodarstw w Polsce i zostały one objęte szczególną kontrolą.

Zalecono też dezynfekcję pojazdów, które poruszały się w okolicach bądź granicach landu Brandenburgia. To miejsce, gdzie wystąpiło ognisko pryszczycy. Wskazano również wdrożenie dodatkowych środków ochrony tam, gdzie przewożone są importowane z Niemiec zwierzęta lub mięso. Przedstawiciele resortu oraz służb weterynaryjnych zapewnili również o tym, że są w stałym kontakcie z hodowcami, którzy są dodatkowo informowani o możliwościach ochrony przed chorobą.

Pryszczyca to wysoce zakaźna choroba wirusowa, występująca głównie u zwierząt parzystokopytnych: bydła, świń, owiec, kóz, dzików, reniferów, wielbłądów oraz innych dzikich zwierząt parzystokopytnych. Wśród ludzi występuje raczej sporadycznie i przebiega łagodnie. Jej objawy podobne są do tych, które występują w przypadku tzw. bostonki.

Czy z zagrożeniem powinni się również liczyć hodowcy, którzy swoją działalność prowadzą na naszym terenie?

Powiatowa lekarz weterynarii Agnieszka Lis uspokaja, że tymczasem nasz region wydaje się niezagrożony. Nie oznacza to jednak, że nie trwają już intensywne działania związane z profilaktyką, przede wszystkim w zakresie informacyjnym. Przeciwnie. Służby starają się być w stałym kontakcie z hodowcami z naszego terenu oraz samorządowcami, których uwrażliwiają na to, że trzeba wykazać czujność. 

– Pryszczyca to choroba, która roznosi się drogą kropelkową, więc ryzyko zakażenia, także u nas, na pewno istnieje. Staramy się przede wszystkim edukować, przestrzegać i kolportować materiały, z których zainteresowane osoby mogą zaczerpnąć informacji na temat tego, jak reagować. W grę wchodzi również czynnik ludzki, a ten jest zawsze nieprzewidywalny. Zachodnia granica Polski jest od nas znacznie oddalona, ale nie oznacza to, że możemy być całkowicie spokojni. Sporo mówi się o niemieckim mięsie, które ma trafiać w znacznych ilościach na wewnętrzny, europejski rynek. To także czynnik, który niesie ze sobą duże ryzyko – podkreśla Lis. 

CZYTAJ TEŻ:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama Okna Artpol
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: Jarząbek Wacław, trener II klasy Treść komentarza: Dodatkowo trener jest jednocześnie członkiem zarządu, zaś zarząd to kumple tęczowego Mychajło - tzw. brązowe nosy. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: Może się troszkę rozluźni w pociągach. Nie jeżdżę zbyt często , ale generalnie zawsze wszystkie miejsca są zajęte i nie za bardzo da się kupić na ostatnią chwilę w kasie . Zwykle pada odpowiedź - nie ma , może byc pierwsza klasa ? I nie jest to aż tak duża rożnica pod warunkiem że nie korzysta się ze zniżek np KDR. W pierwszej nie przysługuje. Rad nie rad , kupujesz, albo na stojaka. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:20 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Na torach pojawi się Bug i Krzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama