Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 2 lutego 2026 21:00
Reklama
Reklama
Reklama
Angielskie czasy w przystępnej formie

Podręcznik napisany z native speakerem

Z Grzegorzem Szupilukiem z Białej Podlaskiej, poetą i tłumaczem o jego najnowszej publikacji - podręczniku języka angielskiego rozmawia Anna Chodyka.
Podręcznik napisany z native speakerem
Grzegorz Szupiluk napisał książkę wspólnie z Anglikiem Robertem Granthamem

Autor: Maciej Szupiluk

Co wyróżnia ten podręcznik na tle innych materiałów do nauki języka angielskiego dostępnych na rynku?

Kiedy zaczynałem pisać ten podręcznik wraz z moim przyjacielem - Anglikiem Robertem Granthamem, przyświecał mi jeden cel: napisać podręcznik, który będzie przyjazny dla czytelnika. Główną cechą naszej książki, która odróżnia ją od innych, jest jej konwencja -książka jest przewodnikiem. 

Zwykle w książkach do gramatyki autorzy stosują metodę wyliczania punktów. My zdecydowaliśmy się na przedstawienie teorii gramatycznej w formie quasi esejów. W przeciwieństwie do innych podręczników, czasy angielskie są przedstawiane nie pojedynczo, ale parami lub trójkami, by pokazać różnice między nimi. 

Zwykle uczeń jest przytłoczony ilością zasad. W naszej książce czasy angielskie tworzą logiczny, spójny system, który sprawia, że czytelnik odnajduje się w tym skomplikowanym świecie angielskiej gramatyki. Każdy rozdział rozpoczyna fragment poświęcony składni angielskiej. Innymi słowy przedstawiamy jak buduje się zdanie w każdym omawianym czasie gramatycznym angielskim, aby czytelnik nie gubił się myśląc, jak zbudować zdanie w danym czasie. Staraliśmy się, aby nasz podręcznik był jak najbardziej komunikatywny i przede wszystkim nie nudny. Każda teza gramatyczna jest poparta serią przykładów, w których występują celebry – ci znani młodym ludziom, ze świata filmu, muzyki, sportu i internetu. Na pewno zaletą tej książki są zdania do przetłumaczenia, które kończą każdy rozdział. Są one tak pomyślane, aby czytelnik miał poczucie, że są one aktualne. Nieodzowny jest klucz do ćwiczeń, który znajduje się na końcu książki. Dzięki niemu uczeń może pracować z podręcznikiem samodzielnie. Myślę, że nasza książka jest innowacyjna i nowoczesna. 

Jak wyglądała współpraca z native speakerem przy tworzeniu treści - czy każdy z autorów odpowiadał za inne elementy?

Pisanie tej książki było wielką przygodą.  Półtora roku temu spotkaliśmy się z Robem w kawiarni i rzuciłem pomysł, że moglibyśmy razem napisać książkę do gramatyki. Ja miałem doświadczenie tłumacza i nauczyciela, Rob miał czucie języka, gdyż jest Anglikiem. Poza tym uczył w Polsce od wielu lat. Jako umysł ścisły widziałem angielska gramatykę jako system logicznych zasad. Wiedziałem, gdzie uczniowie mają problemy, kiedy uczą się gramatyki. Ale potrzebowałem kogoś, kto jest zanurzony w języku angielskim. Każdy wie, że w sytuacjach oczywistych żaden nauczyciel nie ma problemu w wyjaśnianiu sytuacji gramatycznej. Ale są sytuacje, kiedy nawet nauczyciel ma problem z wyborem. Robert był dla mnie jak arbiter na ringu - wydawał werdykt i nie było dyskusji. Kiedy powstawały kolejne strony naszej książki, konsultowałem z nim moje tezy, kiedy dawałem przykłady w zdaniach, on je akceptował. Dlatego, że mieszka w Warszawie, odwiedzaliśmy się często osobiście lub wysyłaliśmy maile do siebie. W naszej książce są podrozdziały dla uczniów zaawansowanych - taka wisienka na torcie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że są uczniowie, którzy znają podstawowe zasady rządzące czasami angielskimi. Chcieliśmy ich trochę zaskoczyć. W gramatyce są oczywistości, ale są też niuanse. I właśnie pisanie o tych nie oczywistościach było najbardziej pasjonujące. Kiedy rozmawiałem z moimi kolegami i koleżankami po fachu, potrafiłem ich zaskoczyć. Pewne ich tezy zostawały obalone. Robert był moją wyrocznią. 

Do jakiej grupy odbiorców kierowany jest podręcznik - czy to materiał dla początkujących, czy raczej dla osób na wyższym poziomie zaawansowania?

Odpowiedź nie jest taka oczywista. Ten podręcznik może przydać się zarówno uczniowi początkującemu jak i osobie która ma już całkiem pokaźną wiedzę o języku angielskim. Wymogiem podstawowym jest zakres słownictwa, który pozwoli rozumieć zdania przykładowe, przedstawione w książce. Spotkałem w swoim życiu kolegów, którzy mieszkali w Wielkiej Brytanii od jakiegoś czasu, ale nie potrafili wejść w komunikacji na wyższy poziom, bo język angielski jest totalnie różny od polskiego, jeśli chodzi na przykład o gramatykę. Uczniowie w liceach, kiedy wypowiadają się, unikają struktur bardziej wyrafinowanych. Wracając do książki, pierwszoklasista ze szkoły średniej poradzi sobie spokojnie z naszą teorią przedstawioną w przewodniku, a uczniowie zaawansowani znajdą w nim perełki, którymi będą mogli się pochwalić swoim kolegom a nawet nauczycielom. Ważne jest także to, że lektura przewodnika autorstwa mojego i Roberta powinno być frajdą, miłym spędzeniem czasu. 

Podręcznik można kupić w internecie i w Taniej Książce. 

 

Czytaj też:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama