Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 listopada 2026 05:27
Reklama
Reklama
Piłka nożna

Dwa lata na Południowym Podlasiu

Przed kilkoma tygodniami pracę z Huraganem Międzyrzec Podlaski zakończył trener Marcin Popławski. To nie był jedyny klub z naszego regionu, który prowadził. Po dwóch latach bytności w naszej regionalnej piłce wraca w swoje strony. W rozmowie z Piotrem Frankowskim opowiada, o pracy Międzyrzecu i Radzyniu Podlaskim.
Dwa lata na Południowym Podlasiu

Autor: Klaudia Matejek

Jak doszło do tego, że zrezygnował Pan z trenowania Huraganu?

Od początku, gdy objąłem Huragan, borykaliśmy się z problemami. Sytuacja cały czas się powtarzała. Odchodzili zawodnicy, klubu nie stać było na ich utrzymanie. Mimo że nie byliśmy w stanie konkurować finansowo z wieloma ekipami w IV lidze, dwa razy z rzędu udało się uratować byt Międzyrzeca na tym szczeblu. W obecnym okresie odejścia się nasiliły. Dziewięciu zawodników z podstawowego składu chciało opuścić klub. Doszły mnie głosy, że zostało obniżone wsparcie ze strony miasta na nadchodzący rok. To może jedynie pogłębiać i tak już trudną sytuację. Dwa razy podjąłem się utrzymania Huraganu i się to udało. Na dziś Huragan moim zdaniem nie stać na IV ligę ale nie wiem, czy Międzyrzec chce mieć klub na tym poziomie. Nie chcę być kozłem ofiarnym, który będzie utożsamiany z degradacją Międzyrzeca do klasy okręgowej. Z drugiej strony dojeżdżam z Lublina i generuję koszty – w tej trudnej sytuacji klub może zaoszczędzić na mojej osobie i zatrzymać lub pozyskać wartościowych graczy. Spędziłem tu bardzo miłe lata. Nie było lekko, czasem było nerwowo. Zarząd, zawodnicy i ja borykaliśmy się z wieloma problemami, ale udawało się je pokonać. Mam nadzieję, że uda się po raz kolejny i Huragan się utrzyma. Jednak już beze mnie.

Co zamierza Pan robić teraz?

Chcę odpocząć od piłki seniorskiej, więc nie szukam nowej pracy. Chcę pobyć w domu, być może podjąć jakąś pracę z młodzieżą. Przede wszystkim muszę odpocząć, bo ostatnie dwa lata były ciągle w napięciu. To był ciężki okres. Zarobiłem dwanaście żółtych kartek, co świadczy o tym, że lekko nie było. Chcę podziękować działaczom i moim współpracownikom z Huraganu, bo mimo tych problemów pracowało mi się z nimi bardzo dobrze. Może było biednie, ale solidnie – czego nie zawsze można w innych klubach uzyskać. 

Dwa lata spędził Pan na Podlasiu – pół roku w Orlętach i półtora w Huraganie. Jak Pan te dwa lata wspomina?

To był ciężki okres. W Orlętach, w III lidze, było co niemiara kłopotów. Trzeba było w cztery tygodnie odbudować zespół. W obu przypadkach za zadanie stawiano mi utrzymanie. W Orlętach się nie udało, w Huraganie dwa razy tak, mimo wszystkich problemów, jakie napotykaliśmy. Więc były to bardzo pracowite lata. W obu klubach zetknąłem się z ludźmi, z którymi współpraca układała się bardzo dobrze i dlatego pewnie tak długo na Podlasiu pracowałem. W obu przypadkach nie mam sobie nic do zarzucenia. Sam fakt, że po odejściu z Radzynia szybko pojawiła się oferta z Huraganu, świadczy o chyba dobrej ocenie mojej pracy. Dwa utrzymania Huraganu – jak na ten klub – to bardzo dobry wynik. Ktoś powie „tylko utrzymanie”. Ja powiem tak: za nami było wiele ekip o wiele bogatszych i lepiej zorganizowanych, a to świadczy o naszej dobrej pracy.

Jak Pan porównuje pracę w tych obu klubach?

W Radzyniu było bardziej profesjonalnie. Wiadomo, to był wtedy klub trzecioligowy. Ale jak na warunki III-ligowe, nie przystawał on organizacyjnie i finansowo do tego szczebla. Stąd spadek. Łatwiej było do tego klubu ściągnąć zawodników. W Huraganie było trochę gorzej, ale udało nam się z tego, co mieliśmy do dyspozycji, zmontować utrzymanie w IV lidze. W zasadzie o grze zespołu decydują zawodnicy. Jeśli nie ma jakości na odpowiednim poziomie, to ciężko coś zrobić. Wpływ trenera na grę to co najwyżej piętnaście procent. W obu klubach spotkałem świetnych ludzi – mówię o działaczach, trenerach, kibicach i samych zawodnikach. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich, z którymi w tym czasie miałem okazję pracować.

Dziękuję za rozmowę

 

Marcin Popławski

Ur. 30.09.1980

Dorobek w naszych klubach:

Orlęta Radzyń Podlaski (III liga) 18 11 2-5-11  16:34,

Huragan Międzyrzec Podlaski (IV liga) 48 62 18-8-22 91:80

(mecze, punkty, wygrane-remisy-porażki, bramki zdobyte: bramki stracone)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

biało-zielony 12.08.2025 15:04
Tytuł powinieN być 'DWULETNIE ZESŁANIE PAPAJA" :)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: Jarząbek Wacław, trener II klasy Treść komentarza: Dodatkowo trener jest jednocześnie członkiem zarządu, zaś zarząd to kumple tęczowego Mychajło - tzw. brązowe nosy. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:54 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: jjo Treść komentarza: Może się troszkę rozluźni w pociągach. Nie jeżdżę zbyt często , ale generalnie zawsze wszystkie miejsca są zajęte i nie za bardzo da się kupić na ostatnią chwilę w kasie . Zwykle pada odpowiedź - nie ma , może byc pierwsza klasa ? I nie jest to aż tak duża rożnica pod warunkiem że nie korzysta się ze zniżek np KDR. W pierwszej nie przysługuje. Rad nie rad , kupujesz, albo na stojaka. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:20 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Na torach pojawi się Bug i Krzna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama