Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 10 maja 2026 02:25
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama
Piłka nożna

Braterski pojedynek

W miniony weekend w Szachach doszło do bardzo ciekawego starcia pomiędzy KS Drelów a Lutnią Piszczac w ramach rozgrywek bialskopodlaskiej klasy okręgowej. Relację z tego spotkania przygotował Damian Kaczmarek.
Braterski pojedynek

Autor: Gerard Maksymiuk

Mecz na który, czekała społeczność śledząca lokalną piłką skupioną przy bialskopodlaskim związku piłki nożnej od daty podania terminarzu, budził ogromne emocje. Spotkanie sześciokrotnego zwycięzcy klasy okręgowej z rewelacyjnym beniaminkiem z Drelowa jeszcze przed rozpoczęciem dawał podstawy do tego by uważać, że będzie to widowisko na wysokim poziomie. Mnóstwo dodatkowych smaczków dawało pewność że gra będzie toczyć się do ostatniego gwizdka na pełnych obrotach.

O jakie smaczki chodzi? Śpieszę z wyjaśnieniem.

Aktualny lider strzelców drużyny trenera Przemysława Sałańskiego w ostatnich trzech latach był kapitanem Lutni Piszczac, z którą trzykrotnie wygrywał rozgrywki naszej ligi. Do zespołu KS Drelów dołączył razem z Bartłomiejem Goździołko (również ex Lutniarzem, który przechodzi rehabilitację po operacji). Byłym zawodnikiem Lutni Piszczac jest również lider środka pola w Drelowie, Michał Karpiszuk.

Kolejnym faktem, którego znawcy lokalnej piłki mogli nie wiedzieć to fakt, że przez krótką chwilę trener Lutni Piszczac, Mateusz Kacik był podopiecznym trenera Przemysława Sałańskiego w IV-ligowym Podlasiu Biała Podlaska. 

Kolejną rzeczą jest sposób zarządzania klubami. Zarówno pani prezes Joanna Wójcik jak i pan prezes Piotr Dawidziuk dokonują rzeczy czasami wręcz niemożliwych by w ich własnych "ogródkach" było jak najlepiej. Kluby z Drelowa i Piszczaca są jednymi z najlepiej zarządzanych klubów w regionie (nie są to jedyne kluby gdzie włodarze mówiąc kolokwialnie dają radę.)

Ostatnim i jednym z najczęściej wspominanych podtekstów meczu wymieniano braterską rywalizację braci Wiraszka. Adam w Lutni Piszczac a Mateusz w Drelowie. Oba kluby w tym sezonie wiele im zawdzięczają. 

Adam Wiraszka dwoi się i troi w ofensywie Lutni Piszczac. Strzela, podaje, asystuje i najczęściej jest wymieniany jako lider drużyny Mateusza Kacika. 

Mateusz Wiraszka to jeden z liderów defensywy KS Drelów. Zarówno przed jak i po VII kolejce jego drużyna ma najmniej straconych bramek. W pamięci kibiców w tym sezonie zapisał się bramką bezpośrednio z rzutu rożnego w doliczonym czasie gry w meczu z ŁKS Łazy, która dała cenny punkt.

Przed meczem faworyt spotkania był raczej jeden. KS Drelów, tracąc najmniej bramek, nie smakując goryczy porażki oraz rozgrywając mecz u siebie, musiał być stawiany w takiej roli. 

Lutnia Piszczac natomiast po trzech przegranych meczach, które rozstrzygały się często, w dziwnych okolicznościach przyjechałby przełamać niekorzystną passę, ale również, by dać sygnał, że nadal jest w grze. 

Przed widowiskiem dopisało wszystko. Pogoda, publika, perfekcyjnie przygotowany plac do gry, w pełni zmotywowane jedenastki oraz arbiter spotkania ceniony i szanowany Karol Walczuk. Tu nie mogło być nic innego jak kapitalny spektakl rodem z Hitchcocka, czyli na początku trzęsienie ziemi a później napięcie stale rośnie. 

...i tak też było...

Mecz rozpoczął się od kilku rajdów jedną stroną boiska. Na rajdy Adama Wiraszki KS Drelów odpowiedział sprintami Adriana Hołowni jednak bez większego zagrożenia. 

W 11 minucie doszło do wyżej wymienionego trzęsienia ziemi. Eryk Kozłowski pociągnął ręką wychodzącego "sam na sam" Tomasza Tuttasa. Arbiter nie mógł podjąć innej decyzji jak wykluczyć zawodnika. 

Sytuacja okazała się brzemienna dla losów pierwszej połowy. 

Przewaga jednego zawodnika na 79 minut do końca spotkania była wodą na młyn dla graczy Mateusza Kacika. Z każdą minutą rosła przewaga graczy z Piszczaca. Każdy z ofensywnych graczy miał mniejszą lub większą okazję do podwyższenia wyniku, ale Michał Skrodziuk mimo młodego wieku nie bez kozery ma opinię jednego z najlepszych bramkarzy w lidze. Dwoił się i troił, broniąc strzały z dalszej odległości Tomasz Tuttas z 15 m, z bliska Karol Czarnecki głową czy dwukrotnie jeden na jeden Dawid Mackiewicz i Adam Wiraszka przy wyniku 0:0. To, że w sercach kibiców i zawodników Drelowa tliła się iskierka nadziei, jest jego zasługą. 

W 17 minucie był już bezradny przy kapitalnym podaniu Karola Misiejuka i przerzuceniu piłki nad nim przez Dawida Mackiewicza. 

8 minut później było już 0:2. Idealnym dośrodkowaniem na 5 metr Tomasza Tuttasa obsłużył młodzieżowiec Karol Czarnecki. Przewaga Lutni Piszczac w pierwszej połowie nie ulegała dyskusji a potwierdzeniem tego, był rzut karny za zagranie piłki ręką przez defensora gospodarzy, który pewnie na bramkę zamienił Milan Storto w 38 minucie. 

Bez doliczonego czasu gry pan Karol Walczuk zaprosił obie drużyny na przerwę. 

Nie wiem, co trener gospodarzy powiedział podopiecznym w przerwie, jednak na drugie 45 minut drużyna Drelowa wyszła niezwykle zmotywowana i walcząca o jak najlepszy rezultat. Brakowało konkretów lub momentu, który da wiarę, że wynik można odwrócić. Ten nadszedł w 57 i 64 minucie. W 57 minucie doszło do zagrania ręką przed polem karnym przez defensora Lutni Piszczac, Jakuba Kuczyńskiego. Arbiter główny po dyskusji z pierwszym sędzią asystentem ukarał zawodnika czerwoną kartką. Po chwilowym zamieszaniu oraz wyrównaniu ilości zawodników na boisku w 64 minucie do rzutu wolnego podszedł Mateusz Wiraszka i lewą nogą obok muru pokonał Wiktora Dejnekę. 

W tym momencie rolę się odwróciły i miejscowi zmienili swoje oblicze o 180 stopni. Lutnia zmuszona do "przemeblowania" całkowicie oddała pole zespołowi Przemysława Sałańskiego. Trzykrotnie przy stanie 1: 3 ofensywa z Piszczaca wyszła z kontrami. W każdej z nich brał udział Tomasz Tuttas oraz Adam Wiraszka. Najlepiej zapowiadała się miękka wcinka skrzydłowego na głowę Tomasza Hansa Tuttasa, która o centymetry minęła lewy słupek bramki Michała Skrodziuka. Ostatnie 25 minut to całkowita dominacja Michała Karpiszuka i spółki. Ciągłe ataki Drelowian przyniosły bramkę kontaktową po wręcz książkowej akcji na jeden kontakt. Trafił Oleh Tkachuk po podaniu Karpiszuka. 

Drużyna Mateusza Kacika miała jeszcze jedną okazję, w samej końcówce meczu jednak Adam Wiraszka przegrał pojedynek z bramkarzem Drelowa. 

Nawałnica gospodarzy trwała do ostatniego gwizdka, próbowali na wszystkie sposoby dostarczyć piłkę w pole karne Wiktora Dejneki, jednak doliczony czas gry dobiegł końca. Karol Walczuk zagwizdał po raz ostatni. 

Niesamowite widowisko stworzone przez zespoły doświadczonych trenerów, którego każdy uczestnik na boisku czy trybunach nie zapomni przez dłuższy czas. Lutnia Piszczac w tym meczu pokazała, że nie można jej wypisać z walki o końcowy triumf i nadal jest zespołem, który pokazuje niesamowitą jakość. 

Drużyna KS Drelów udowodniła jak wiele, w piłce znaczy silna wola, motywacja, charakter oraz że z każdej nawet najcięższej sytuacji na boisku da się podnieść. Czysta boiskowa agresja i szacunek do rywala przez pełne 90 minut mimo niekorzystnych okoliczności to coś, czym Drelowianie kupili i będą kupować nadal kibiców w lidze. 

 

Przemysław Sałański, trener KS Drelów 

- Mecz przegrany zasłużenie bo przeciwnik strzelił o jedną bramkę więcej. A to w piłce nożnej jest najważniejsze.  Na pewno czujemy niedosyt bo w drugiej połowie byliśmy bardzo blisko żeby podzielić się punktami. Dwie różne połowy - pierwsza gdzie po czerwonej kartce w 11’ , do przerwy przeciwnik dominuje. Druga gdzie po czerwonej kartce dla przeciwnika i bramce kontaktowej to my zdecydowanie przejmujemy inicjatywę. Walczymy dalej i uczymy się tej ligi.

Mateusz Kacik, trener Lutni Piszczac 

- Cieszę się z przerwanej serii przegranych. Wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i mam nadzieję, że na niej zostaniemy. Jeżeli chodzi o sam mecz to pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Wykorzystaliśmy w pełni grę w przewadze. Szkoda, że zabrakło nam koncentracji w drugiej połowie, nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji brakowych i w nerwach kończyliśmy to spotkanie.

Michał Skrodziuk, bramkarz KS Drelów

- Mecz zaczął się spokojnym tempem i do czerwonej kartki naszego zawodnika nie wydarzyło się zbyt wiele. Po tej sytuacji lutnia zepchnęła nas do niskiej obrony i skutecznie wykorzystywała swoje szanse. Na drugą połowę wyszliśmy odważnie dążąc do strzelenia bramki dającej nam kontakt. Co poskutkowało czerwoną kartką dla lutni, dzięki temu mecz zrobił się bardziej otwarty i udało nam się strzelić dwa gole. Byliśmy bardzo blisko wyrównania, lecz po strzale głową piłka trafiła w poprzeczkę. Do końca meczu naciskaliśmy na lutnie mając jeszcze kilka okazji do strzelenia bramki, ale ostatecznie to lutnia cieszyła się że zwycięstwa.

Mateusz Wiraszka, obrońca KS Drelów

- Przystąpiliśmy do meczu z nastawieniem zdobycia trzech punktów, lecz meczowa taktyka szybko poszła w zapomnienie po czerwonej kartce w 11 minucie naszego stopera. Od tego momentu Lutnia grając z przewagą totalnie nas zdominowała w pierwszej połowie i wykorzystała swoje okazje. Po kilku mocnych słowach w szatni na drugą połowę wyszliśmy zdeterminowani żeby odwrócić wynik. Czerwona kartka dla obrońcy Lutni i rzut wolny zamieniony na bramkę dały Nam wiarę, że jesteśmy w stanie odwrócić losy spotkania. Od tego momentu dominowaliśmy na boisku tworząc sobie okazje co poskutkowało bramka kontaktową. Wynik meczu już nie uległ zmianie mimo szans z obu stron. Myślę, że mecz był na dobrej intensywności i daliśmy dobre widowisko dla licznej grupy kibiców zgromadzonych na stadionie. Indywidualnie cieszy bramka zdobyta bezpośrednio z rzutu wolnego, ale teraz już skupiamy się na treningach i kolejnym meczu.

Adrian Hołownia, legenda Lutni Piszczac, obecnie pomocnik KS Drelów

- Mecz KS Drelów z Lutnią Piszczac miał dla mnie wyjątkowy, sentymentalny charakter, bo w barwach Lutni spędziłem osiem lat i grałem przeciwko kolegom, z którymi przez ostatnie trzy sezony sięgałem po mistrzostwo. Spotkanie było bardzo widowiskowe i pełne emocji, kibice mogli zobaczyć naprawdę wiele, od dwóch czerwonych kartek, przez rzut karny, strzelony rzut wolny po intensywną walkę na całym boisku. Niestety czerwona kartka dla naszej drużyny na początku meczu miała ogromny wpływ na jego przebieg. Straciliśmy dużo sił już w pierwszej połowie, biegając i przesuwając za piłką. Mimo że do przerwy przegrywaliśmy 0:3, to w drugiej części pokazaliśmy charakter i walczyliśmy do końca, zmniejszając straty. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Lutni, ale uważam, że jako KS Drelów zaprezentowaliśmy się z bardzo dobrej strony.

Milan Storto, pomocnik Lutni Piszczac

- Pierwsza połowa w pełni pod naszą kontrolą, utrzymywaliśmy piłkę tworzyliśmy sytuacje bramkowe, byliśmy odpowiedzialni w działaniach defensywnych. Przeciwnik praktycznie poza paroma nieudanymi próbami kontrataków nie zagrażał naszej bramce. Uważam że mecz był do zamknięcia w pierwszej połowie przy wykorzystaniu sytuacji które stworzyliśmy. Druga połowa to totalna odwrotność naszej gry, pierwszym bodźcem była niesłuszna czerwona kartka Kuby Kuczyńskiego po której straciliśmy bramkę a drużyna z Drelowa złapała przysłowiowy tlen. Później mieliśmy problem z utrzymaniem się przy piłce tak jak w pierwszej połowie. Trzeba przyznać ze Drelów na nas napierał, tworzył sytuacje, był agresywniejszy w odbiorze i wyglądał lepiej, lecz my też stworzyliśmy parę sytuacji które powinny zakończyć się bramkami. Myślę że mecz należał do tych ciekawszych ponieważ, w końcówce dużo się działo i wynik mógł uleć zmianie.

Dawid Mackiewicz, pomocnik, Lutnia Piszczac

- Wczorajszy mecz wyjazdowy zakończył się wygrana dla naszej drużyny. Pierwsza połowa na naszą korzyść dzięki czerwonej kartce dla przeciwnika. Dwie dosyć szybkie bramki które wpadły w 8min i przed zakończeniem połowy pewny karny w wykonaniu Milana Storto. W drugiej połowie kontrowersyjna czerwona kartka Kuby i gra dziesięciu na dziesięciu. Nam nie sprzyjała .Drużyna gospodarzy mocno się nakręciła przez co udało im się zdobyć dwie bramki ostatecznie 3pkt przywozimy do Piszczaca"

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Vivat bialska okręgówka ! 23.09.2025 20:54
Wielkie emocje w tym piłkarskim spektaklu pięknie udokumentowane, opisane i okraszone komentarzami jego uczestników, a do tego obszerny skrót z tego meczu. Czego chcieć więcej, po prostu, w pełni profesjonalna robota !

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AnonimTreść komentarza: GratulacjeData dodania komentarza: 8.05.2026, 20:13Źródło komentarza: Z OSTATNIEJ CHWILI. Radzyń Podlaski. Marcin Kowalczyk pokieruje szpitalemAutor komentarza: NazarTreść komentarza: Masz trochę racji Cezary . Na Terebeli I i II nic ciekawego nie ma . Sama drobnica . Leszcze skarłowaciały nie słyszałem aby ktoś tam złowił Leszcze ponad 2 kg czy Japońce ponad kilo . Co do żwirowni w Woskrzenicach to też racja .... napuścili tam tych ryb , aż woda się gotuje , że nawet dziecko 10 letnie łowi karpie czy dziadek jesiotry . Takie zbiorniki dla dziadków z Białej . Na Terebelach nic konkretnego nie łowią a na Woskrzenicach ryb aż się gotuje bo to prywatny zbiornik wioskowy . Prawdziwy wędkarz na Bugu łowi , na jeziorach mazurskich , do Szwecji na szczupaki jedzie ale musi być i Terebela jak i Woskrzenice dla dziadków i uczących się łowić bo i oni muszą posiedzieć . Sumy to najlepsze ryby a jakie z nich kotlety dobre !!!Data dodania komentarza: 8.05.2026, 13:05Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal Gorzów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama