Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 19 stycznia 2026 22:25
Reklama
Reklama
Włodawa pożegnała...

Ta tragedia wstrząsnęła Włodawą. Śledczy nadal analizują okoliczności zaginięcia i śmierci Emilii K.

Tragicznie zakończyły się kilkudniowe poszukiwania 37-letniej Emilii K. z Włodawy. W niedzielę, 11 stycznia, przed południem odnaleziono jej ciało. Ta smutna wiadomość natychmiast obiegła miasteczko. Wszyscy mieli nadzieję, że złapała stopa, zaszyła się gdzieś i wróci jeszcze do domu, ale niestety ziścił się najgorszy z możliwych scenariuszy… W piątek, 16 stycznia, odbył się pogrzeb 37-latki. Spoczęła na cmentarzu w Urszulinie.
Ta tragedia wstrząsnęła Włodawą. Śledczy nadal analizują okoliczności zaginięcia i śmierci Emilii K.
37-letnią Emilię pożegnano w piątek, 16 stycznia

Źródło: KPP we Włodawie

Przypominamy, że do zaginięcia kobiety doszło we wtorek, 6 stycznia, około godziny 22:00. Jak ustalili funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji we Włodawie, wysiadła z samochodu, którym podróżowała z mężem, na odcinku drogi pomiędzy Włodawą a Okuninką, w rejonie stawów rybnych przy rzece Włodawka, po czym zamiast iść prostą drogą do domu, skręciła i poszła w stronę rzeki. Telefon komórkowy pozostał w pojeździe…

Mróz -10, a ona bez kurtki

Kobieta, mimo panującego na dworze siarczystego mrozu, wysiadła z auta bez kurtki. Jej mąż odjechał w kierunku Włodawy, ale po krótkim czasie zawrócił, by ją zabrać. Ona jednak nie chciała wsiąść do samochodu. Potem w miejscu, gdzie ostatni raz ją widział, już jej nie było. Nie zgłosił jednak tego dnia jej zaginięcia. Zawiadomienie wpłynęło do policji następnego dnia i zostało złożone przez matkę 37-latki.

Od tego momentu rozpoczęto intensywne poszukiwania. W działania zaangażowani byli policjanci, funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, Straży Granicznej, druhowie ochotniczych straży pożarnych, Stowarzyszenie Poleskie Psy Ratownicze, wolontariusze z Okuninki oraz okolicznych miejscowości. Przeczesano około 250 hektarów terenu, wykorzystując m.in. drony, quady oraz skuter śnieżny.

Tragiczny finał poszukiwań

- Około południa w rejonie dopływu Tarasienki do Włodawki znaleziono ciało zaginionej - poinformowała w niedzielę (11 stycznia) podinspektor Bożena Szymańska z KPP we Włodawie.

Zostało zabezpieczone do dalszych badań, w tym do sekcji zwłok. Śledczy prowadzą postępowanie w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W sprawie przesłuchiwane są osoby z najbliższego otoczenia zmarłej. Zeznawał już w charakterze świadka jej mąż. Analizowane jest jego zachowanie w kontekście zdarzeń z nocy zaginięcia. Przesłuchano też inne osoby. Nikomu jednak nie przedstawiono w tej sprawie żadnych zarzutów.

Już wcześniejsze oględziny nie wykazały, aby do jej śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie, ale miała potwierdzić to sekcja zwłok.

- Została przeprowadzona, na jej wyniki trzeba jednak poczekać  - powiedział nam Marek Zych, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Badania potwierdziły na razie wstępne ustalenia. Na ciele denatki nie stwierdzono żadnych obrażeń wskazujących na przestępcze działanie. Jest duże prawdopodobieństwo wychłodzenia organizmu, ale muszą to potwierdzić pogłębione badania.

Śledczy nadal sprawdzają wszystkie wątki tego tragicznego zdarzenia. A służby przypominają, że mróz może zabić i nie możemy go lekceważyć.

37-letnią Emilię K. bliscy, przyjaciele i mieszkańcy Włodawy ostatni raz pożegnali w piątek, 16 stycznia. Spoczęła na cmentarzu w Urszulinie. 

CZYTAJ TEŻ:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama