Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 17:29
Reklama
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama
Piłka ręczna

Bialczanie ograli lidera [GALERIA ZDJĘĆ]

Cenne trzy punkty wywalczyli szczypiorniści AZS AWF Biała Podlaska ogrywając we własnej hali lidera rozgrywek Sandrę Spa Pogoń Szczecin 35:33.
Bialczanie ograli lidera [GALERIA ZDJĘĆ]

Autor: Gerard Maksymiuk

AZS AWF Biała Podlaska – Sandra Spa Pogoń Szczecin 35:33 (17:15)

AZS AWF: Adamiuk, Kwiatkowski – Antoniak 8, Lewandowski 6, Tarasiuk 5, Grzenkowicz 3, Lewalski 3, Trela 3, Błaszczak 2, Chepyha 2, Wierzbicki 2, Szendzielorz 1, Burzyński, Reszczyński, Rutkowski. Kary: 10 min. (Antoniak i Wierzbicki po 4, Tarasiuk oraz Burzyński po 2). 

Pogoń: Makowski, Staniak-Politański, Witkowski – Polok 8, Sosna 8, Mitruczuk 4, Biały 3, Machut 3, Biernacki 2, Nowosielski 2, Klapka 1, Kruszelnicki 1, Wiśniewski 1. Kary: 8 min (Kruszelnicki 4, Biernacki i Machut po 2.) Czerwona Kartka: Biernacki

W sobotę do Białej Podlaskiej przyjechał lider Centralnej Ligi – szczecińska Sandra Spa Pogoń. W meczu tych drużyn rozegranym w Szczecinie w poprzedniej rundzie AZS w 40. minucie prowadził 23:15. Na sześć minut przed końcem było 30:27, ostatecznie biało-zieloni przegrali 31:33. Na pewno białczanie pałali rządzą rewanżu za tamto spotkanie. Przede wszystkim jednak muszą kompletować punkty, by zapewnić sobie byt w lidze. We własnej hali to wręcz obowiązek, nawet gdy gra się z liderem.

W ekipie gości występują dwaj byli zawodnicy AZS: bramkarz Daniel Makowski oraz najlepszy strzelec drużyny, znany również z występów w bialskiej Olimpii – Jakub Polok.

W 6. minucie gospodarze prowadzili 3:1. Goście szybko doprowadzili do remisu po 3 i do 21. minuty wynik oscylował wokół remisu. W 27. minucie było 14:11 dla AZS, a Bartosz Lewandowski miał dogodną sytuację na zdobycie kolejnej bramki. Niestety, przestrzelił. Goście dorzucili dwie bramki z rzędu za sprawą Adama Białego i Michała Klapka. Na szczęście w biało-zielonych barwach występuje Jakub Tarasiuk, którego dwie bramki wyprowadziły jego drużynę na prowadzenie 17:14. Ostatni akord pierwszej połowy należał do Dominika Nowosielskiego, którego trafienie ustaliło wynik do przerwy.

Dużo działo się w pierwszych minutach drugiej odsłony. Zaczęło się od bramki Oliwiera Błaszczaka, na którą odpowiedział Patryk Biernacki. Dwie bramki z rzędu zdobył Dominik Antoniak. Goście zmienili ustawienie w obronie – indywidualnie kryjąc dwóch naszych rozgrywających. Efekt dało to szybko, bo przewaga AZS zmalała do dwóch bramek – 20:18. Trener Łukasz Kandora wziął czas, zmienił ustawienie na boisku na jedno skrzydłowego i czterech rozgrywających. Gra w ataku poprawiła się i AZS ponownie objął czterobramkowe prowadzenie – 23:19. Mało tego – znakomicie w obronie ustawił się Olaf Trela, ale zdaniem sędziów przekroczył linię pola sześciu metrów. W powtórce wideo widać wyraźnie, że o przejściu linii nie mogło być mowy, ale decyzja sędziów na parkiecie jest święta. Nie dość, że żółtą kartkę za protesty otrzymał trener Kandora, to z rzutu karnego trafił Polok.

W 39. minucie brutalnego faulu na Treli dopuścił się Biernacki, za co otrzymał czerwoną kartkę. Niestety, zamiast zmobilizować Akademików, wydarzenia na boisku wyraźnie ich rozkojarzyły. Stracili cztery bramki z rzędu, z czego dwie grając w przewadze, i goście doprowadzili do remisu 23:23. Na szczęście w bramce pojawił się Łukasz Adamiuk. Przywitał się z parkietem obroniąc rzut jednego z rywali i dał impuls do lepszej gry. Stąd w 49. minucie AZS objął prowadzenie 29:25. Gdy w 53. minucie na tablicy pojawił się wynik 32:28, pojawiła się duża szansa na ogranie lidera. Niestety, nerwowość wkradła się w poczynania akademików, a na domiar złego karę dwóch minut otrzymał Lewandowski i goście doszli ich na jedną bramkę w 58. minucie. Rzut Tarasiuka zatrzymał się na poprzeczce i Pogoń miała piłkę na remis. Fabian Sosna zagrał prosto w ręce Treli, który podał do Tarasiuka – był on po drugiej stronie boiska i nie zdążył jeszcze wrócić po nieudanej akcji pod bramką Makowskiego. Tym razem Kuba się nie pomylił i AZS objął prowadzenie 34:32 na minutę i szesnaście sekund przed zakończeniem meczu. Polok przy rzucie, który i tak został obroniony przez Adamiuka, przekroczył linię sześciu metrów i na pięćdziesiąt sekund przed końcem AZS miał piłkę. Trener Kandora wziął czas. Pogoń zaczęła kryć „każdy swego” na całym boisku. Mimo to białczanie wypracowali sobie pozycję rzutową. Lewandowski trafił w poprzeczkę, do odbitej piłki dopadł Trela i zdobył bramkę. Na otarcie łez Pogoń zanotowało jeszcze trafienie za sprawą Sosny.

Mecz zakończył się wygraną gospodarzy, którzy umocnili się na bezpiecznym miejscu poza strefą spadkową. Goście przegrali i stracili fotel lidera. Kluczem do wygranej była skuteczność rzutowa i konsekwencja w grze AZS. Nadal zmorą są straty – może nawet nie ich ilość, ale fakt, że dochodzi do nich w niewymuszonych sytuacjach.

Za tydzień ekipa trenera Kandory jedzie do Warszawy na derby z AZS UW, który w tej kolejce zdobył swoje pierwsze punkty w lidze – i to od razu trzy. Na pewno będący w katastrofalnej sytuacji w tabeli warszawianie łatwo pola nie oddadzą. Jeżeli białczanie zagrają tak jak z Pogonią, o punkty możemy być spokojni.

Łukasz Adamiuk, bramkarz AZS AWF Biała Podlaska:
– Byliśmy pewni zwycięstwa od poniedziałku gdy zaczęliśmy się przygotowywać do tego meczu. Od początku narzuciliśmy swój styl gry. Szczecin niczym nas nie zaskoczył. Na mecze z liderem nie trzeba było nas motywować. Widać było, że chcemy bardziej wygrać ten mecz i co najważniejsze ostatecznie wygraliśmy. 

Mateusz Grzenkowicz, rozgrywający AZS AWF Biała Podlaska

- Był to dla nas bardzo ważny mecz w którym chcieliśmy się zrewanżować za przegrana w Szczecinie oraz pokazać, że w Białej nie ważne kto przyjedzie będzie miał z naszą drużyna ciężko. Od początku staraliśmy się narzucić nasze tempo, nasze warunki gry. Dzięki wykonaniu założeń przedmeczowych oraz pokazaniu charakteru wynik po końcowym gwizdku był na naszą korzyść. 

Powiązane galerie zdjęć:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama Okna Artpol
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama