Gdy 1 marca w Białej Podlaskiej, tak jak na terenie całego kraju świętowano pamięć Żołnierzy Wyklętych, lubelski oddział Młodej Lewicy poinformował o wniosku złożonym do władz miasta, o zmianę nazwy ronda Żołnierzy Wyklętych na skrzyżowaniu ulic Janowskiej z Armii Krajowej i Okopową. Środowiska prawicowe mówią o prowokacji i politycznej awanturze.
Młoda Lewica na Lubelszczyźnie chce zmiany nazwy ronda Żołnierzy Wyklętych w Białej Podlaskiej. Ta nadana została 1 marca 2017 roku
Źródło: archiwum Słowo Podlasia
Dziewięć lat temu, 1 marca uroczyście nadawano nazwę nowo powstałemu rondu w ciągu ul. Janowskiej. Wstęga na nowym rondzie przecięta została pod koniec 2016 roku, a nadanie mu nazwy nastąpiło 1 marca 2017 roku, czyli w dniu, kiedy w kraju trwają obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych . Bialskie rondo miało być wyrazem pamięci również o żołnierzach z południowego Podlasia. Uchwałę w tej sprawie w lutym 2017 roku podjęli radni miejscy. Za jej przyjęciem głosowało 20 radnych, przy braku głosów przeciwnych i dwóch wstrzymujących się.
Nazwę uroczyście odsłonięto na rondzie podczas obchodów święta Żołnierzy Wyklętych w 2017 roku. Uczestniczyli w tym Zbigniew i Piotr Jasińscy, syn i wnuk Władysława Jasińskiego pseudonim Grab, pochodzącego z Białej Podlaskiej członka Polskiej Organizacji Wojskowej w Obwodzie Tomaszów Lubelski i żołnierza 34. Pułku Piechoty. Z ramienia bialskiego magistratu odsłony dokonywał ówczesny wiceprezydent miasta Adam Chodziński.
Postulat o zmianę nazwy
W tym roku , 1 marca działacze Młodej Lewicy na Lubelszczyźnie poinformowali, że w sprawie nazwy ronda wysłali pismo do prezydenta Białej Podlaskiej.
„Dziś wysłaliśmy do urzędu miejskiego w Białej Podlaskiej wniosek o zmianę nazw ronda z „Żołnierzy Wyklętych" na „Ofiar Żołnierzy Wyklętych". To nie jest plucie na niepodległość. To nie jest atak na polskich bohaterów takich jak Witold Pilecki, Danuta Siedzikówna czy Hieronim Dekutowski. Ich odwaga i oddanie ojczyźnie nie podlegają dyskusji. Sprzeciwiamy się jednak bezrefleksyjnemu gloryfikowaniu formacji, wśród których byli nie tylko bohaterowie, lecz także sprawcy zbrodni na cywilach. Pamiętamy o ofiarach oddziału Romualda Rajsa „Burego". Pamiętamy o spalonych wsiach i zamordowanych białoruskich rodzinach - m.in. w Puchałach Starych, Zaleszanach czy wsiach Zanie, Szpaki i Końcowizna. Pamiętamy o zbrodniach popełnionych przez część tzw. Wyklętych. Domagamy się nie wymazywania historii, lecz jej odmitologizowania. Przez lata prawicowi fanatycy budowali fałszywą narrację, w której nie było miejsca na prawdę historyczną. Upamiętnienie Ofiar Żołnierzy Wyklętych nie odbiera czci bohaterom. Przywraca godność tym, których przez dekady przemilczano.” – poinformowali w sowich mediach społecznościowych przedstawiciele Młodej Lewicy.
Z apelem o zmianę nazw zwrócili się również do władz miasta Świdnik i Puławy. - Walka o pamięć ofiar żołnierzy wyklętych jest działaniem cyklicznym, rzeczą o którą walczymy jako środowiska lewicowe każdego roku. Nie jest to działanie prowokacyjne, a walka o pamięć mieszkańców Wierzchowin, Zaleszan, Zań i wielu innych miejscowości które były brutalnie pacyfikowane przez oddziały “Burego”, “Szarego”, “Ognia” i innych, których należałoby określić mianem zbrodniarzy, jednak są oni wywyższani na piedestał przez środowiska prawicowe – uszczegóławia intencję akcji Jakub Dwórnik, współprzewodniczący Młodej Lewicy w województwie lubelskim.
Jak dodaje, akcja Młodej Lewicy ma skłonić do refleksji.
- Naszym celem nie jest walka z bohaterami podziemia antykomunistycznego, a wezwanie do refleksji historycznej i godne upamiętnienie ofiar ludobójstw na terenach dzisiejszej wschodniej Polski – dodaje wiceprzewodniczący Dwórnik.
Zbulwersowani pomysłem
Przedsięwzięcie Młodej Lewicy nie przeszło bez echa nie tylko w internecie. Oburzenia nie kryją działacze bardziej prawej strony politycznej sceny lokalnej. - Sprawa upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych w naszym mieście jest mi osobiście bardzo bliska. Jako inicjator powstania pierwszego w Białej Podlaskiej muralu patriotycznego przy ul. Bieńkowskiego oraz współtwórca upamiętnienia na ul. Orzechowej, od lat działam na rzecz prawdy historycznej. Dlatego dziś, w obliczu prób uderzania w nazwę ronda dedykowanego Żołnierzom Wyklętym, mówię jasno: nie ma i nie będzie zgody na żadne korekty czy usuwanie naszych bohaterów z przestrzeni publicznej. To, co obserwujemy ze strony lewicowych działaczy, to nic innego jak powielanie narzuconych schematów propagandowych, żywcem wyjętych z mrocznych lat PRL-u. Smutne jest to, że kolejne pokolenia stają się bezmyślnym narzędziem w rękach tych, którzy chcą nam odebrać prawdziwych bohaterów. Ci żołnierze z taką samą determinacją stawiali opór nazistowskim, jak i komunistycznym okupantom. Walczyli o Polskę suwerenną, a dziś – gdy oni sami już nie mogą zabrać głosu – to my mamy obowiązek zrobić to za nich i bronić ich godności przed ideologicznym atakiem. Nie zgadzam się na żadne ustępstwa. Żołnierze Wyklęci to symbol walki o Polskę wolną od obcej dominacji. Jako osoba od lat budująca fundamenty ich upamiętnienia w naszym mieście, będę twardo stał na straży ich imienia. Nie pozwolimy, by ignorancja i narzucona z zewnątrz narracja zniszczyły to, co z takim trudem przez lata odbudowywaliśmy w narodowej pamięci - mówi Marcin Dudziński , wiceprzewodniczący Nowej Nadziei w Białej Podlaskiej.
Uważa, że fakt iż w materiałach opublikowanych przez Młodą Lewicę w internecie, pierwotnie postulat kierowany jest do „burmistrza” Białej Podlaskiej, świadczy o instrumentalnym podejściu do sprawy.
- Jeśli ktoś nie zadaje sobie trudu, by sprawdzić podstawowe fakty o naszym mieście, to jak możemy wierzyć w jego rzekomą troskę o prawdę historyczną? To nie jest głos lokalnej społeczności, lecz mechaniczne wykonywanie narzuconych instrukcji przez ludzi, którzy nie mają pojęcia o realiach Białej Podlaskiej – stwierdza Dudziński.
Radny miejski klubu PiS, Wojciech Babicz mówi o próbie wywołania politycznej awantury.
- To uderzenia w symbol, który dla wielu naszych mieszkańców jest oczywisty: Żołnierze Wyklęci to odwaga, honor i sprzeciw wobec komunizmu. A lewica zamiast szukać zaczepki, żeby zaistnieć, powinna zająć się tym, co naprawdę dziś boli ludzi. Bezrobocie za ich rządów aktualnie rośnie w rekordowym tempie. To jest temat, którym powinni się zajmować, a nie wojną o nazwy rond. Niech popatrzą też na służbę zdrowia. Szpitale są stawiane pod ścianą, bo NFZ nie płaci za nadwykonania przez co placówki są duszone finansowo i tną świadczenia. To są realne problemy, a nie ideologiczne przepychanki – stwierdza radny.
Jak do sprawy odniosą się władze miasta? To się okaże, gdy wniosek Młodej Lewicy do magistratu trafi i zostanie poddany rozpatrzeniu.
Napisz komentarz
Komentarze